
Władimir Sołowjow, czołowy propagandysta Kremla cofnął Rosję do epoki jaskiniowej. I to na serio – w programie na żywo! Tak przynajmniej powiedział na wizji, rzeczowo radząc Yandexowi i innym rosyjskim firmom high-tech, aby przeniosły swoje centra danych do jaskiń, a serwery na północ.
Bo za Putina, jak zauważył Sołowjow, Rosja będzie musiała walczyć jeszcze baaaardzo długo. Jego zdaniem należy wykorzystać nieograniczone możliwości, jakie dała Rosjanom natura: „centra danych powinny być zlokalizowane na północy, w jaskiniach i naturalnych schronach. To znaczy, planować przyszłość, mając na uwadze, że wojny będą się toczyć!” – powiedział zatroskany Sołowjow.
Tymczasem 14 października w rosyjskim mieście Bałakowo w obwodzie saratowskim słychać było eksplozje. Kanały monitoringu wkrótce poinformowały, że według wstępnych danych drony zaatakowały jedno z największych centrów danych Sbierbanku w Rosji. Jest to obiekt, którego koszt przekracza 1 miliard dolarów. Choć jego budowa wciąż trwa, analitycy zauważają, że ma ono pomieścić około 3 tys. szaf serwerowych, do 120 tys. serwerów i moc elektryczną do 82 MW. Ma ono wspierać infrastrukturę informatyczną Sbierbanku, przechowywanie i przetwarzanie danych.
Analitycy twierdzą ponadto, że kolejnym obiektem w mieście, który został zaatakowany, może być Zakład Metalurgiczny w Bałakowie. Według źródeł jawnych, zakład produkuje około miliona ton wyrobów rocznie.



