
Fot: x.com/lkwarzecha
Łukasz Warzecha, znany z krytycznych wypowiedzi o polityce Kijowa, nie został wpuszczony na Ukrainę. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) objęła go trzyletnim zakazem wjazdu. Sprawa jest tym bardziej zaskakująca, że publicysta podróżował na oficjalne zaproszenie, a lista uczestników wyjazdu studyjnego wcześniej nie budziła zastrzeżeń organizatorów.
Do incydentu doszło w poniedziałek 2 listopada na przejściu granicznym Dołhobyczów-Uhrynów. Warzecha jechał do Kijowa w ramach wizyty studyjnej organizowanej wspólnie przez polskie Centrum Mieroszewskiego oraz Instytut Ukraiński, państwową instytucję podlegającą ukraińskiemu MSZ. W trakcie kontroli paszportowej ukraińska straż graniczna zatrzymała jego dokument. Publicysta został odłączony od pozostałych uczestników podróży i skierowany do pomieszczenia na terenie placówki granicznej.
Przez kolejne godziny nie otrzymywał żadnych konkretnych informacji. Relacjonował w mediach społecznościowych, że funkcjonariusze wypytywali go o cel podróży, a następnie kazali mu czekać. Ostatecznie spędził tam około siedmiu godzin.
Późnym wieczorem przekazał informację o decyzji SBU: trzy lata zakazu wjazdu na Ukrainę. Jako oficjalne uzasadnienie ukraińska strona podała względy bezpieczeństwa.
„Dziś miałem być w Kijowie, mieć spotkania w m.in. Ministerstwie Spraw Zagranicznych Ukrainy. Jednak jestem w Warszawie i przez najbliższe trzy lata nie będę mógł wjechać na Ukrainę. Co się stało i dlaczego tak się stało – wyjaśniam to w specjalnym wydaniu mojego bloga wideo” – napisał.
Łukasz Warzecha jest znany z krytycznych komentarzy dotyczących polityki ukraińskich władz, ukraińskiego nacjonalizmu, pomocy udzielanej Kijowowi przez Polskę oraz aspiracji Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej.
Sam dziennikarz nie ukrywał rozczarowania przebiegiem wydarzeń. Zwrócił uwagę, że chciał skonfrontować swoje poglądy z ukraińskimi politykami i przedstawicielami różnych środowisk. Zamiast tego nie został wpuszczony do kraju.

