
Collage / screen
W nocy na 26 października Ukraina przeprowadziła zmasowany nalot na rosyjski Woroneż, kolejny w ostatnich dniach, ale znacznie większy. Drony trafiły w dziesiątki obiektów – wojskowych, przemysłowych, biznesowych i cywilnych, a także w most. Są zabici i ranni. W całym mieście wybuchły pożary.
Dla mieszkańców blisko półtoramilionowej rosyjskiej aglomeracji była to najstraszniejsza noc od początku wojny. Atak kompletnie ich zaskoczył, gdyż władze z nieznanych powodów nie włączyły syren alarmowych i nie ostrzegły przed nalotem. Zrobiły to dopiero znacznie później, ogłaszając też alarm rakietowy.
Nad miastem pojawiło się około 200 ukraińskich bezzałogowców. Obronie powietrznej udało się część z nich strącić, ale szczątki spadały na domy i ulice powodując pożary. Inne drony trafiły precyzyjnie w cele i eksplodowały. Zginęły dwie osoby, a 17 zostało rannych – poinformowały władze. Część miasta została bez prądu.
Najbardziej spektakularne trafienie zaliczył Most Północny nad Zbiornikiem Woroneskim łączący dzielnice Centralna i Zeleznodorożna, jeden z trzech w mieście – donosi Supernova+. To dwupoziomowa żelbetowa konstrukcja o długości 1,8 km. Na razie nie wiadomo, jak poważnie most został uszkodzony i czy będzie nadal przejezdny.
Drony uderzyły także w miejscowe Zakłady Lotnicze wchodzące w skład Zjednoczonej Korporacji Lotniczej i w inne obiekty przemysłowe miasta, w tym w zakład Woroneżsintezkauczuk, a także w Centrum Biznesowo – Handlowe “Galeria Cziżowa” – donosi The Moscow Times.
Ucierpiała też nowa dzielnica mieszkaniowa Urickij. W wielu budynkach wybuchy wybiły okna, zostały uszkodzone elewacje, a na parkingach spłonęło co najmniej kilkanaście samochodów. Zapaliły się też garaże i miejscowy stadion. Pięć osób zostało rannych w pociągu pasażerskim Anapa-Moskwa.
Gubernator Aleksandr Gusiew “odpalił się” dopiero o 9 rano. Potwierdził liczne pożary w mieście, co każdy widział i bez niego. Zapewnił też, że “strącono 183 drony”, czego nikt nie jest w stanie sprawdzić, tym bardziej, że rosyjska propaganda nazywa “strąconymi” także drony, które trafiają w cele.
Tej nocy Rosjanie mogli więc pierwszy raz doświadczyć na własnej skórze tego samego, czego mieszkańcy ukraińskich miast doświadczają niemal dzień w dzień od początku wojny. Mimo, że głównym celem ukraińskiego nalotu nie były obiekty cywilne, tylko zakłady przemysłowe, to nie da się ukryć, że cywilne domy w Woroneżu także poważnie ucierpiały od spadających szczątków.


