Biblioteka Kresowa
ostatnie artykuły
Stosunki białorusko - rosyjskie
W połowie lat 90-tych ubiegłego wieku ruch białoruski stał nie tylko wobec problemu znacznej rusyfikacji (wielu jego działaczy posługiwało się rosyjskim i uczyło się dopiero białoruskiego), ale także znajdował się jeszcze na etapie udowadniania odrębności własnego narodu. Mimo swej słabości od razu musiał stawić czoła wielu problemom, w tym rosyjskim próbom zakwestionowania etnicznej odrębności Białorusinów od Rosjan.
Stosunki białorusko - litewskie
Ze względu na słabość ruchu białoruskiego konflikt białorusko-litewski nie nabrał istotnego znaczenia. W przeszłości jego przedmiotem była przynależność Wilna, uważanego przez Białorusinów za własne centrum narodowe, i Wileńszczyzny, którą oba narody traktowały w przeszłości jako w całości ich własne terytorium.
Odrodzenie Estońskiej Apostolskiej Cerkwi Prawosławnej
22 lutego 1998 roku, pomimo sprzeciwów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, delegacja Ekumenicznej Cerkwi Prawosławnej (konstantynopolitańskiej) ogłosiła w Tallinie decyzję patriarchy Bartolomeusza o ponownym przyjęciu Estońskiej Apostolskiej Cerkwi Prawosławnej pod jurysdykcję Konstantynopola.
Diagnoza: sowieckość
Niedawno kilkadziesiąt kilometrów od Mińska powstała raptem "linia Stalina" – częściowo odtworzony system umocnień i fortyfikacji sprzed drugiej wojny światowej, który sowieci pobudowali wzdłuż dawnej granicy II Rzeczypospolitej. Ku niemałemu zdziwieniu historyków i żyjących jeszcze świadków wydarzeń zaczęto sugerować, że to właśnie na tej linii powstrzymywano nacierającą na Mińsk ofensywę hitlerowską.
Los skazańca
Dzień 9 maja 1945 roku wcale nie był końcem wojny dla Polaków. Trwało sowieckie ludobójstwo, które rozpoczęło się w 1939 roku. Moja rodzina – matka, ojciec i ja wspólnie otrzymaliśmy 60 lat stalinowskich łagrów i 15 lat pozbawienia praw obywatelskich. Przeszliśmy przez ciężkie prace, głód, poniewierkę – wspomina Józefa Rogacewicz.
Dzwony Polskie na Kresach
Każdy polski uczeń zgłębiający historię ziem polskich okresu I wojny światowej pamięta zapewne wymowne zdjęcie z podręcznika, na którym widać żałosne składowisko zarekwirowanych w okupowanym Królestwie Polskim dzwonów kościelnych. Pilnuje ich niemiecki żołdak. Brak jednak w podręczniku zdjęcia pokazującego bliźniaczy los dzwonów na Ziemiach Zabranych, gdzie armia rosyjska - w tym samym czasie i w tym samym celu - zarekwirowała ich blisko 20 tysięcy. Wyłącznie dzwonów polskich, gdyż zrabowanych tylko z kościołów katolickich na Kresach oraz w interiorze cesarstwa. Zważywszy, że po konfiskatach popowstaniowych liczba kościołów na tym obszarze zmalała drastycznie, można założyć, że obrabowano w ten sposób wszystkie polskie kościoły w cesarstwie. Po wielu latach, po Wielkiej Wojnie, zniszczone parafie kresowe na polskim terytorium w większości ufundowały nowe dzwony. Ale i te kilka lat później, w czasie II wojny światowej spotkał podobny los. Przetrwało ich dosłownie kilka. O dwóch takich przypadkach na Mińszczyźnie opowiemy dalej.
Odelsk walczy z sowiecką okupacją
Podziemie współdziałające z AK powstało w Odelsku jeszcze podczas okupacji niemieckiej. Jednym z jego organizatorów był Władysław Szupicki. Później, w czasie okupacji sowieckiej dowódcą podziemia w Odelsku był Józef Kieda.
W szeregach Armii Krajowej
W kwietniu 1943 roku złożyłem przysięgę i przystąpiłem do Armii Krajowej. Organizatorem AK w Gibuliczach był mój stryjeczny brat Jan Tumiński, pseudonim “Ryś”. Przedstawiamy za Magazynem Polskim fragment wspomnień Kazimierza Tumińskiego, pseudonim “Ben” – obrońcy Grodna przed Armią Czerwoną w 1939 roku, żołnierza AK, więźnia łagrów stalinowskich.
Byłem w oddziale Olecha
- Akcje partyzantki czasem były dość brutalne. Ale było to skutkiem działań władz, które dławiły nie tylko zbrojny opór, ale każdy odruch niepodległościowy. Ludzie nienawidzili Sowietów i nie chcieli iść do kołchozów. Władza zaś pędziła ich tam siłą. Dlatego przede wszystkim zwalczaliśmy kołchozy – wspomina Witold Mazurkiewicz.
Polonica w Mińsku Litewskim
Stolica Ziem Białoruskich, Mińsk, zwany jeszcze nie tak dawno Litewskim, miasto wojewódzkie i trybunalskie Wielkiego Księstwa Litewskiego, a również I Rzeczypospolitej - jako takie w świadomości przeciętnego mieszkańca obecnej Polski nie występuje zupełnie.
Walka z historią
Kościoły, cerkwie, pałace, majątki – czegóż to tylko na Białorusi nie zburzono, nie wysadzono lub nie zrównano z ziemią za komuny! Dla komunistów były one pomnikami eksploatacji, świadectwem „ery barbarzyństwa”. Odliczanie historii według bolszewickiego kalendarza rozpoczęło się w październiku 1917 roku od wystrzału z „Aurory”. Bolszewicy uważali, że to właśnie oni tworzą nową prawdziwą historię ludzkości. Zgodnie z ich doktryną, przed tą „nową komunistyczną erą” udziałem ludzkości było tylko barbarzyństwo, eksploatacja i nieustająca ani na moment „walka o wyzwolenie człowieka pracy”.
Pierwsi Sowieci
„Pierwsi Sowieci” – właśnie tak mieszkańcy zachodnich obwodów Białorusi i Ukrainy w latach powojennych zaczęli nazywać trwający niecałe dwa lata okres swojej historii od września 1939 roku do czerwca 1941 roku. Później była niemiecka okupacja, po której znowu wróciła władza radziecka, czyli „drudzy Sowieci”. Do tej pory wśród starszych ludzi jest w obiegu powiedzenie: „Pierwsi Sowieci byli lepsi niż drudzy. Tamci pobyli tylko dwa lata i odeszli, a drudzy zostali na zawsze”. W tym ludowym powiedzeniu zawarte jest samo sedno, ta sól, prawda, która charakteryzuje stosunek zwykłych ludzi do władzy radzieckiej. Określenie „wyzwolenie”, pod którym do dnia dzisiejszego sowiecka ideologia ukrywa agresję Armii Czerwonej 17 września 1939 roku na Polskę, wywołuje tylko ironię.
Wielkie Księstwo Litewskie - to Europa
Kiedy czytam białoruskie gazety i strony internetowe mam wrażenie, że dzisiejsze elity polityczne na Białorusi mają zbyt wiele bieżących problemów, aby pochylić się w dłuższej perspektywie i refleksji historycznej nad zagadnieniem dotyczącym wielkich projektów politycznych. Ich bieżąca walka przypomina trochę nasze zmagania w latach 80-tych. W politycznym dyskursie dominowały sprawy codzienne i bliższe ludziom – godność pracownika, wolność słowa, prawa człowieka.
Nie „wystawiać” uchodźców!
Pewien rosyjski portal napisał o tej historii: „w Polsce omal nie zamordowali białoruskiej dziennikarki”. Olga Kłaskowska od ponad dwóch lat mieszka w Warszawie z córką Mirką, obie mają status uchodźcy. 7 listopada wieczorem, gdy szła do sklepu, podszedł do niej młody mężczyzna. Zaproponował (Olga twierdzi, że mówił po polsku ze wschodnim akcentem), że ją odprowadzi. Odmówiła, wtedy dziesięć razy dźgnął ja nożem w plecy i ramię. Ofiara straciła przytomność, ocknęła się gdy przyjechało pogotowie, bandyta uciekł. W szpitalu założono jej szwy, szczęśliwie rany okazały się niegroźne. To nie był napad rabunkowy, bo Oldze nie zginęły ani pieniądze, ani komórka. Policja bez skutku poszukuje napastnika.
Hotel dla barbarzyńców
Codziennie o godzinie 18 przy kościele św. Józefa w Mińsku gromadzą się wierni. Modlą się o zwrot świątyni. Milicja nie interweniuje, tylko się przygląda. – Kiedyś nas nawet aresztowano, ale teraz tylko czasem filmują – opowiada Iwona Macukiewicz, przewodnicząca komitetu parafialnego parafii św. Józefa. Wierni z determinacją przychodzą codziennie. Władze pozostają niewzruszone – nie zwrócą zabytkowego kościoła bo postanowiły zrobić w tym miejscu... hotel.
Łukaszenka zwalcza telewizję satelitarną
Po rozprawieniu się z własnymi niezależnymi mediami białoruskie władze coraz częściej zaczynają ograniczać dostęp swoich obywateli do mediów zagranicznych. Obecnie reżim Aleksandra Łukaszenki rozpoczął walkę... z antenami satelitarnymi. Opozycja uważa, że jest to reakcja na tworzenie w Polsce satelitarnej “TV Białoruś”. Z Brześcia i Lidy walka z antenami przeniosła się już do Mińska, gdzie osobiście kieruje nią mer Michaił Pawłow. Właścicieli anten starszy się wysokimi grzywnami. Władza próbuje też uniemożliwiać instalację nowych.
Ziemia bez gospodarza. Kolektywizacja na Zachodniej Białorusi
W kołchozie nigdy nie było prawdziwego gospodarza. Wszyscy kierownicy przychodzili tylko na jakiś czas. Nie interesowało ich, co pozostanie po nich. Powszechna kolektywizacja rozpoczęła się w Odelsku (Grodzieńszczyzna) w latach 50. Miejscowi mieszkańcy o kołchozach słyszeli dużo. Sowieckie radio i prasa często donosiły o dobrobycie we wsiach, w których powstały kołchozy. Ale całkiem inaczej opisywali ją naoczni świadkowie, którzy często przybywali ze wschodu.
Zacharenka - pierwsza ofiara reżimu
Wkrótce minie dziewięć lat od zaginięcia Jurija Zacharenki. 7 maja 1999 roku były minister spraw wewnętrznych Białorusi został porwany i prawdopodobnie zamordowany przez ludzi z otoczenia Aleksandra Łukaszenki. Przekonani są o tym nie tylko działacze opozycji białoruskiej, ale również społeczność międzynarodowa i Rada Europy. Podejrzewani o tę zbrodnię są Wiktor Szejman - obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi, Dmitrij Pawliczenka - dowódca Specnazu, czyli specjalnych oddziałów MSW oraz Jurij Siwakow - późniejszy minister spraw wewnętrznych.
Stracił pracę przez Kościuszkę
Pisał, że Aleksander Suworow był katem białoruskiego narodu, a Tadeusz Kościuszko jego bohaterem. Z powodu tych przekonań Jauhien Aniszczanka, białoruski historyk z Instytutu Historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi stracił pracę. Autora 13 książek i 370 artykułów, większość z których jest poświęcona historii rozbiorów Rzeczypospolitej, uznano za „nie godnego stanowiska pracownika naukowego”. Po podjęciu skandalicznej decyzji kierownictwo instytutu nabrało wody w usta.


