
Collage / fot: media społecznościowe
Około 15 ukraińskich operatorów dronów pomaga powstańcom tuareskim w Mali w Afryce, którzy walczą przeciwko wspieranej przez Rosję wojskowej juncie – twierdzą CNN i Deutsche Welle.
Według CNN, specjaliści z Ukrainy nie tylko szkolą powstańców w obsłudze bezzałogowców, ale pomagają im też planować operacje i zdalnie wspierają użycie dronów. W mediach pojawiło się też zdjęcie, na którym widać jakoby ukraińskich wojskowych w otoczeniu Tuaregów.
Deutsche Welle nie zdołało jednak zweryfikować tej informacji, a ukraiński wywiad unika konkretnej odpowiedzi. Na udział Ukraińców w walkach na “froncie afrykańskim” może jednak wskazywać enigmatyczny wpis z 7 września na X Kyryło Budanowa – byłego szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, a obecnie szefa administracji Wołodymyra Zełenskiego:
“Od Rosji po Afrykę, w rozpalonych piaskach pustyni i w śniegach lodowatej Antarktydy, Główny Zarząd Wywiadu wspiera interesy Ukrainy na całym świecie, z użyciem wszelkich środków” – napisał Budanow. Nie sprecyzował jednak, że chodzi też o Mali.
“Strategiczny interes Ukrainy to osłabić Rosję na całym świecie, także na Sahelu. Ograniczenie wpływów militarnych Rosji zmniejsza bowiem jej możliwości gospodarcze. Ale w przypadku Mali to raczej taki okazjonalny sojusz przeciwko wspólnemu wrogowi, niż jakaś szersza współpraca” – przyznaje politolożka Marta Olijnyk-Domoczko z Akademii Kijowsko-Mohylańskiej.
Inni eksperci również uznają ukraińskie wsparcie dla Tuaregów za dość prawdopodobne, ale przyznają, że nie ma na to dowodów. Przypominają, że już w lipcu 2024 roku pojawiły się informacje o udziale ukraińskiego wywiadu w zasadzce na rosyjskich najemników Wagnera koło Tinzaouaten na północy Mali. Oficjalnie Ukraina jednak temu zaprzeczyła.
To zresztą nie jedyny afrykański kraj, gdzie mogą operować Ukraińcy. Wcześniej o to samo oskarżyły Kijów także prorosyjskie reżimy w Nigrze i Burkina Faso i zerwały z nim stosunki dyplomatyczne.
Jednak w przypadku Mali sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że tuareski separatystyczny Front Wyzwolenia Azawadu (FLA) współpracuje z Dżamaat Nusrat al-Islam – grupą dżihadystyczną powiązaną z Al-Kaidą. A to może bardzo nie spodobać się Stanom Zjednoczonym.



