
Collage: mlive.md
Administracja Donalda Trumpa forsuje plan szybkiego wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Zakłada on powrót do tranzytu gazociągami przez Ukrainę w ramach “rozejmu energetycznego”. Szczegóły omawiali w Moskwie i Kijowie specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i doradca Trumpa, Jared Kushner – donosi Wall Street Journal.
Plan Waszyngtonu zakłada, że gaz byłby sprzedawany za pośrednictwem amerykańskiego podmiotu, a zyski trafiałyby na specjalny rachunek w kraju trzecim, uniemożliwiając Moskwie finansowanie działań wojennych z tych środków. Ukraina zarabiałaby na tranzycie i mogłaby liczyć na powstrzymanie rosyjskich ataków na jej infrastrukturę energetyczną przed nadchodzącą zimą.
Negocjacje w tej sprawie nabrały rozpędu, gdy pod naciskiem Trumpa Ukraina na blisko dwa tygodnie faktycznie wstrzymała ataki na rosyjskie rafinerie, choć wreszcie je wznowiła.
Trójstronne rozmowy USA-Rosja-Ukraina mają się odbyć w połowie listopada w Abu Zabi. Na razie jednak Moskwa odrzuca propozycje zaprzestania ataków na ukraińską energetykę, a rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow właśnie oświadczył, że “w obecnych realiach nie można wznowić dostaw rosyjskiego gazu przez teren Ukrainy do Europy”.
Z kolei Wołodymyr Zełenski jest gotów nie atakować rosyjskich rafinerii pod warunkiem, że Stany Zjednoczone sprzedadzą Ukrainie wystarczającą liczbę rakiet do systemów Patriot do obrony przed rosyjskimi pociskami balistycznymi. Jego plan jest prosty: “Chcecie wstrzymania ataków na rafinerie na miesiąc, to sprzedajcie nam rakiety, które wystarczą nam do obrony na miesiąc”.
Co ciekawe, Amerykanie rozważają nie tylko szlak ukraiński, ale również potencjalną odbudowę i uruchomienie zniszczonych w 2022 roku gazociągów Nord Stream przez Bałtyk, przeciwko którym Trump niegdyś tak ostro protestował.
Eksperci wskazują jednak, że o ile rurociągi przez Ukrainę do Słowacji, Niemiec i Austrii są technicznie gotowe do uruchomienia niemal w każdej chwili, to w naprawa Nord Stream wymaga czasu i ominięcia barier prawnych wynikających z europejskich sankcji nałożonych na Rosję.
Tymczasem Bruksela mówi kategoryczne “nie”. Sprzeciwia się powrotowi do rosyjskich surowców, niezależnie od scenariuszy pokojowych i zapowiada, że Nord Stream nie zostanie uruchomiony nawet po zakończeniu wojny.
Przed 2022 rokiem Rosja kontrolowała 45% europejskiego rynku gazu. Obecnie wskaźnik ten spadł do 11%. Lukę w dużej mierze wypełniło amerykańskie LNG. Sytuację mocno skomplikowała jednak wojna USA z Iranem i zakłócenia dostaw gazu z Kataru, co kosztowało kraje UE dodatkowe 100 miliardów euro. Europejskie magazyny gazu są obecnie zapełnione w około 75%.
Waszyngton liczy więc, że wysokie ceny surowców zmiękczą w końcu stanowisko europejskich rządów. Jednak europejscy urzędnicy nadal uznają, że odnowienie zależności energetycznej od Rosji stworzyłoby niedopuszczalne ryzyko dla bezpieczeństwa kontynentu.



