Stanowisko Cerkwi i Kościoła katolickiego w sprawie „restauracji na kościach” na Kuropatach

11 czerwca 2018

Od tygodnia działacze społeczni prowadzą akcję protestacyjną na Kuropatach, gdzie w miniony piątek tuż obok masowych grobów ofiar otwarto luksusową knajpę. Żądają od jej właścicieli przeniesienia lokalu w inne miejsce, lub zmiany profilu działalności. Już teraz można mówić o pewnym sukcesie pikietujących, bo od otwarcia knajpa świeci pustkami – klienci którzy podjeżdżają pod lokal, jeszcze szybciej stamtąd odjeżdżają, nie chcąc ryzykować, że zdjęcia z ich wizerunkiem trafią do sieci.

Codziennie przed bramą wjazdową na teren kompleksu rozrywkowego dochodzi do przepychanek z milicją i pracownikami lokalu. Stróże prawa nakładają na pikietujących  grzywny i straszą aresztem, ale opozycjoniści nie zrażają się. Są przekonani, że tylko konsekwencją i uporem są w stanie cofnąć skandaliczną, wręcz barbarzyńską decyzję władz, która ich zdaniem kładzie się cieniem na cały .


Pikietujący mówią, że otwarcie restauracji na Kuropatach świadczy o amoralności władzy, podległych jej urzędników, ich cynizmie i lekceważącym podejściu do historii kraju. Mówią, że ten jest konsekwencją arogancji i obojętności władz wobec obywateli Mińska i wszystkich Białorusinów kochających swój kraj, jego historię i kulturę.

Niski pokłon należy się tej garstce ludzi, która codziennie stoi na straży narodowej pamięci i historii. Są patriotami, bohaterami, również dla nas Polaków, bo pamiętajmy, że tam na Kuropatach w nieodkrytych wciąż masowych dołach śmierci spoczywają polskie egzekucji dokonywanych przez NKWD. Ile  jest ofiar? Norman twierdzi, że zamordowano tu nawet ponad ćwierć miliona osób – Polaków i Białorusinów.


Zdaniem historyków, może tu spoczywać także 3 872 Polaków z tzw. „białoruskiej listy katyńskiej” zamordowanych w kwietniu i maju 1940 r. Są tu także ofiary tzw. „operacji polskiej” NKWD i Polacy z zajętych przez sowietów przedwojennych Kresów zabici po roku 1940. Wśród ofiar najwięcej jest dawnych mieszkańców Mińska i Mińszczyzny.

zapytało, co myślą o tej konfrontacji przedstawiciele kościołów katolickiego i prawosławnego.

Jestem za a nawet przeciw
to święte miejsce. Po pierwsze, jest to cmentarz, po drugie – to miejsce represji, czyli potwornej zbrodni przeciwko Bogu i ludziom, a po trzecie – to zabytek kultury”, mówi Svabodzie  Sergiej Lepin kierujący Synodalnym Wydziałem Informacji Białoruskiego Kościoła Prawosławnego.
„Jeśli mówimy o tym, że jest to tylko przylegające terytorium, to ja stawiam pytanie do dyskusji. Gdyby kompleks znajdował się dalej o te 10 metrów, czy zostałby rozwiązany? Nie, nie byłby. A jeśli o 30, 50, 100, 500 metrów?… Jaka powinna być odległość, żeby już nigdy nie wywoła kontrowersji?”- pyta przewrotnie pop. Lepin zapewnia, że on osobiście jest z tymi, którzy protestują, ale…
„Bracia i siostry, trudno teraz żądać spełnienia norm, które nie są przewidziane przez prawo. Ważne jest również jasne zrozumienie, do kogo się zwracać, jeśli jakieś normy prawa zostały rzeczywiście naruszone, i kto dopuścił się zaniedbania”.
Rzecznik Cerkwi prawosławnej radzi podjęcie kroków konsekwentnych, ale rozważnych.
„Bardzo źle to wygląda, gdy  Kuropaty zamienia się w miejsce, w którym Białorusin walczy z Białorusinem – jest to sprzeczne z duchem świętego miejsca. Modlimy się, żeby strony konfliktu w szczególności całe nasze wypracowało pozytywną pojednawczą koncepcję, która upamiętni niewinne ofiary i będzie dla nas wszystkich ostrzeżeniem przed nienawiścią – która jest główną przyczyną pojawiania się takich strasznych miejsc na ziemi, jak Kuropaty”.
„A co stanie się jutro z naszymi mogiłami?”
Jurij , sekretarz prasowy Konferencji Episkopatu Biskupów Katolickich na Białorusi:
jest przeciwko takim inwestycjom (restauracja „Pojedziemy, pojemy”- red.), ponieważ każde miejsce kultu jest świętym miejscem. Tym bardziej, jeśli mówimy o Kuropatach naszej Mińskiej Kalwarii. Ponadto sprawa pokazuje, że w takich chwilach musimy bardziej myśleć o sprawach duchowych. Na cmentarzu lub na dawnych cmentarzach dozwolone jest budowanie wyłącznie obiektów sakralnych, ale niestety, mamy to  co mamy”.
Jak zatem rozwiązać tę sytuację?
„Dobrą propozycją byłoby zamiast tej restauracji. Zwłaszcza, jeśli w planach jest zbudowanie memoriału „Kuropaty” na poziomie państwowym. Jeśli powstanie, budynki te mogą być przekazane dla innych celów, być może pod centrum informacyjne. Ale o tym już będą decydować eksperci. W takich miejscach powinniśmy pomyśleć przede wszystkim o jednym: a co stanie się jutro z naszymi grobami? A to są męczennicy naszej ziemi, musimy odnosić się do nich z szacunkiem”, przypomina ksiądz Sańko Svabodzie.
Przypomnijmy, że na uroczysku Kuropaty, władze do dziś nie ustanowiły żadnego pomnika. Stoją tu jedynie proste drewniane  postawione przez zwykłych ludzi – najczęściej potomków ofiar zbrodni i białoruskich opozycjonistów, jest też Straży Mogił Polskich.

Niejednokrotnie krzyże te – za cichym przyzwoleniem milicji – były usuwane, łamane a miejsca pochówków bezczeszczone. Białoruskie władze  negują też fakt istnienia białoruskiej listy katyńskiej, a niekiedy propagandziści Łukaszenki starają się nawet udowodnić, że zbrodni tej dokonali . Trudno się zresztą temu dziwić w sytuacji kiedy dawni NKWD-ziści są nadal przedstawiani młodzieży w szkołach jako wzorce wychowawcze, zaś Feliks jest czczony jako bohater narodowy.

Na początku lat 2000 władze Mińska zbudowały przez skraj uroczyska obwodnicę miasta. usiłując powstrzymać buldożery rozbiła tam miasteczko namiotowe. Kilka razy doszło wówczas do starć milicji z protestującymi, którzy chcieli zapobiec profanacji.

Kresy24.pl/svaboda.org/ba

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

1 odpowiedź Stanowisko Cerkwi i Kościoła katolickiego w sprawie „restauracji na kościach” na Kuropatach

  1. Polak z Białorusi Odpowiedz

    12 czerwca 2018 w 17:53

    Trudna sprawa, która pokazuje prawdziwy twarz dzisiejszej władzy Białoruskiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *