Rosja przyznaje: była awaria atomowa na Uralu

21 listopada 2017

Po alarmujących doniesieniach francuskich ekspertów oraz rosyjskiego Greenpeace’u rosyjskie federalne służby meteorologiczne (Rosgidrometr) przyznały w końcu, że również odnotowały „ekstremalnie wysokie” stężenie radioaktywnego izotopu w kilku częściach kraju we wrześniu, i że chmura mogła przedostać się do innych państw.

O sprawie czytaj także tutaj.


Rosyjscy eksperci podają, że najwyższe stężenie tej substacji zantowano w Argajaszu, wsi w regionie czelabińskim na południowym Uralu. Przekroczyło ono normy 986 razy.

Minister bezpieczeństwa publicznego regionu Czelabińska Jewgienij Sawczenko powiedział jednak w mediach rosyjskich, że Rosgidrometr nie informował go we wrześniu o zagrożeniu. Z kolei agencja przez kilka tygodni podawała, że stężenie wspomnianej substancji jest w normie. Jednocześnie, nie wykluczyła rozszczelnienia instalacji podczas produkcji materiałów radioaktywnych, bo taka awaria daje wspomniane objawy.


Wiadomo, że wspomniana wieś leży ok. 30 km od jednego z największych zakładów atomowych w Rosji, koło Czelabińska. W latach 50. doszło tam do poważnej awarii i skażenia okolic napromieniowaną wodą, która dostała się do okolicznych gruntów. W latach 60. miała miejsce mniejsza awaria, przy przeprowadzaniu eksperymentu z nowymi technikami oczyszczania materiałów radioaktywnych, zmarł jeden z pracowników.

Zakłady służą głównie do składowania, utylizacji czy oczyszczania odpadów i eksperymentów z materiałami radioaktywnymi, zarówno na potrzeby cywilne, jak i wojskowe.

Ruten-106 może być produktem rozbicia atomów w reaktorze (ale francuscy eksperci stwierdzili, że źródłem skażenia powietrza nie może być awaria reaktora), ale jest także wytwarzany na potrzeby medycyny lub generalnie dla eksperymentów naukowych. Nigdy nie pojawia się bez ingerencji człowieka

Oświadczenie federalnych służb metodologicznych pojawiło się po tym, jak Greenpeace złożył doniesienie do prokuratury na Rosatom, który zarządza infrastrukturą nuklearną w Rosji.

Oprac. MaH, rferl.org

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

5 odpowiedzi Rosja przyznaje: była awaria atomowa na Uralu

  1. koza Odpowiedz

    22 listopada 2017 w 10:09

    Jak zwykle żenada ze strony Rosji w takich sprawach.Nie ważne, że zatruli połowę Europy i swojego kraju, najważniejsze aby nie przyznawać się do momentu aż się im udowodni.

    • Luk Odpowiedz

      22 listopada 2017 w 19:34

      Tam nic się nie zmieniło od czasów ZSRR…

    • ziutek Odpowiedz

      1 grudnia 2017 w 13:35

      jak już się im udowodni, to okazuje się, że winowajca był np. Gruzinem, zatem zSSr2 nie ma z tym nic wspólnego

  2. dd4 Odpowiedz

    22 listopada 2017 w 21:56

    Czysta i ekologiczna energetyka atomowa. Wszystkie rządy podobne!!! Fukushima zabija Japończyków a oni jeszcze chcą nam elektrownie sprzedać!!

  3. Darek Odpowiedz

    23 listopada 2017 w 09:19

    Od Czarnobyla na wschodzie bez zmian. Dochodzi do poważnej awarii, a oni cicho sza! Dobrze, że to nie była awaria reaktora, bo ta nie daje tak „czystego” zanieczyszczenia w postaci pojedyńczego izotopu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *