
Martin Nissen — prawnik w Berlinie/martinnissen.legal/
Pięć lat pod administracją ONZ, a później referendum, w którym mieszkańcy mieliby zdecydować, czy chcą należeć do Ukrainy, czy Rosji. Taką propozycję zakończenia wojny zawiera niemiecki plan z 2024 roku, ujawniony przez dziennik „Bild”. Jego autor twierdzi, że konsultował pomysł z rosyjskimi dyplomatami, a nawet przedstawicielami USA. Teraz Berlin odcina się od inicjatywy.
Dokument zatytułowany „Rolnictwo potrzebuje pokoju” opracował berliński prawnik Martin Nissen, były niemiecki dyplomata pracujący w ambasadzie w Moskwie. Jak ustalił „Bild”, to właśnie on był pomysłodawcą kontrowersyjnej mapy drogowej, która zakładała międzynarodową administrację nad spornymi terytoriami we wschodniej Ukrainie.
Zgodnie z propozycją obszary te miałyby przez pięć lat pozostawać pod kontrolą Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po tym czasie przeprowadzono by plebiscyt, w którym mieszkańcy „decydowaliby” o przynależności państwowej: do Ukrainy lub Rosji.
Pomysł oznaczałby odłożenie rozstrzygnięcia kwestii terytorialnej na kolejne lata. Rodzi też zasadnicze pytanie: jak zagwarantować uczciwość głosowania na terenach dotkniętych rosyjską okupacją, wysiedleniami i przymusowymi deportacjami?
Nissen potwierdził autorstwo dokumentu w rozmowie z dziennikarzami „Bilda”. Ujawnił, że nad koncepcją pracował po rozmowach z rosyjskim dyplomatą przy ONZ Władimirem Kuzniecowem. Kluczowe spotkanie miało odbyć się 1 sierpnia 2024 roku.
Według relacji byłego dyplomaty, jego rosyjski rozmówca zapewniał, że wszystko konsultuje z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Rosji i Kremlem. Nissen twierdzi również, że Władimir Putin popierał jego propozycję. Nie przedstawił jednak oficjalnego potwierdzenia tych deklaracji ze strony rosyjskich władz.
O inicjatywie mieli zostać poinformowani także Amerykanie. Dokument miał trafić do Waszyngtonu za pośrednictwem ambasady USA w Moskwie. Według Nissena amerykańscy dyplomaci już w 2024 roku zdecydowanie poparli jego pomysły.
Były dyplomata twierdził również, że o planie wiedzieli ówczesny kanclerz Olaf Scholz i minister obrony Boris Pistorius. Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaprzeczyło jednak, by zlecało lub koordynowało prace nad dokumentem. Pistorius określił go jako prywatną inicjatywę.
Mapa drogowa przewidywała ponadto negocjacje dotyczące wycofania wojsk, gwarancji bezpieczeństwa, wymiany jeńców i odbudowy Ukrainy.
Ujawnienie dokumentu zbiega się z wizytą Wołodymyra Zełenskiego w Berlinie i rozmowami z kanclerzem Friedrichem Merzem. Nie ma jednak dowodów, że niemiecki plan jest obecnie oficjalną propozycją pokojową.
Największe kontrowersje budzi pomysł referendum na terenach okupowanych przez Rosję. Bez gwarancji powrotu wysiedlonych mieszkańców, bezpieczeństwa i rzeczywistej swobody głosowania trudno mówić o wiarygodnym rozstrzygnięciu ich przynależności.

