
Białoruskie władze znalazły nowego wroga – świętowanie Halloween. Według nich, “propaguje ono ciemne siły i jest sprzeczne z duchowymi tradycjami Białorusi”. A co pogańskim świętem Dziadów?
“Wirtualny Brześć” opublikował oficjalne zarządzenie władz rejonowych Kobrynia dla wszystkich instytucji i szkół zakazujące organizowania jakichkolwiek przedsięwzięć związanych z Halloween. W szczególności nie wolno tego dnia: wystawiać dyń, rozwieszać na drzwiach pajęczyn i masek oraz rozmieszczać w mediach społecznościowych jakichkolwiek ogłoszeń i reklam na ten temat.
W innych miastach wydano pewnie takie same zarządzenia bo to w końcu sprawa ideologii państwowej, tyle że to z Kobrynia “wyciekło” do mediów. Władze uzasadniają, że Halloween “jest związane z ciemnymi siłami, propaguje agresję i postawę aspołeczną i jest sprzeczne z historycznymi, kulturalnymi i duchowymi tradycjami Białorusi”.
I chociaż to wszystko święta prawda, to bardzo zabawne jest kiedy ateistyczny – jakby nie było – post-sowiecki reżim mówi o “wartościach duchowych”, straszy “ciemnymi siłami” i próbuje zwalczać popkulturę metodami administracyjnymi.
Pomijając już fakt, że najbardziej “ciemną siłą” na Białorusi jest właśnie tenże reżim Łukaszenki, który z tradycją białoruską ma dokładnie tyle wspólnego, co Halloween. Warto dodać, że wcześniej zabronił on także Walentynek. Nic więc dziwnego, że Białorusini na niezależnych forach zareagowali irytacją i złośliwymi komentarzami:
“Więcej zakazów! Tyle zakazów, ile tylko się da! Dowolnych”;
“Wkrótce zabronią kolęd, szczególnie tych zagranicznych”;
“Prawidłowo. My mamy przecież własne Halloween – Dzień Rewolucji Październikowej. Wtedy nasze własne siły nieczyste biegają z czerwonymi flagami”;
“Zwykły, wesoły dzień. Choć trochę radości w naszej szarej codzienności i smutnym, ciężkim życiu. To nie. Zabronić”;
“Kto dziś dynię drąży zdradziecko, jutro obali władzę sowiecką!”
“Halloween zabraniają, ale sataniści ruskiego miru z Rosyjskiej FSB-Cerkwi Prawosławnej mogą hasać do woli”.
Inni z kolei zwrócili uwagę, że przecież inne pogańskie tradycje i obrzędy nie są na Białorusi tępione.
“Przecież Halloween, to nic innego, jak nasze Dziady. Są w tym samym czasie i dotyczą tego samego: łączności świata żywych ze światem umarłych. Wtedy przychodzą dusze przodków. Dziadów też zabronią?”;
“A święto Kupały? Skakanie przez ogień, szukanie kwiatu paproci? Też zabronią? A oficjalne dożynki, z ich koszmarnymi kukłami ze słomy?”
Z kolei jakaś bardziej kompromisowo nastawiona pani zaproponowała wariant pośredni: zastąpienie Halloween Świętem Jesieni. Na czym miałoby to polegać? Dynie zostaną, pajęczyny i inne atrybuty Halloween znikną, a zamiast nich pojawią się jesienne liście i dzieci będą recytować w przedszkolach i szkołach wiersze o jesieni.
Taaa… Już widzimy jak to piorunem zadziała. Jak dzieciaki zrezygnują z imprezy – niezbyt mądrej, ale za to pompowanej przez zachodnią popkulturę – na rzecz jakichś listków i wierszyków. Widać pani trochę niedzisiejsza.


