
Collage / fot: Google Maps
Skutki tego ataku mogą mieć kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Polski i Europy Północno – Wschodniej.
Gdy pojawił się pierwszy komunikat o ataku w nocy na 6 stycznia na rosyjski Arsenał Artyleryjsko – Rakietowy nr 100 w m. Neja pod Kostromą, w pierwszej chwili wydawało się, że to kolejne “rutynowe uderzenie” ukraińskich dronów. Dopiero zdjęcia satelitarne ujawniły skalę totalnego spustoszenia, jakie tam uczyniły, pozbawiając Rosjan pokaźnych zapasów amunicji.
Przede wszystkim widać na nich, że nie było to jedno uderzenie, tylko co najmniej 4. Ustalono już ich dokładną geo-lokalizację. Arsenał jest bardzo rozległy, zajmuje 2 km kw. terenu i teoretycznie może pomieścić 150 tys. ton pocisków. Mogło ich tak jednak być zarówno więcej, jak i mniej. Rosjanie nie trzymają się ściśle norm składowania – oceniają eksperci Defense Express.
Po nalocie dronów ukraińskiej spec-grupy SBU “Alfa” amunicja eksplodowała przez całą noc. Miejscowe władze ewakuowały okoliczną ludność. Do akcji ratunkowej rzucono znaczne siły ratowników i grupy medyczne.
I choć arsenał nie został zapewne zniszczony doszczętnie, to w czterech wspomnianych lokalizacjach wtórne detonacje zrównały go z ziemią. Na zdjęciach z kosmosu widać tam dosłownie “dziurę na dziurze”.
O wiele ciekawsze jest jednak położenie i przeznaczenie tego arsenału. Nie jest to bowiem obiekt zaopatrujący rosyjskie wojska na Ukrainie, tylko centrum redystrybucji amunicji i rakiet do magazynów wojsk lądowych, desantowych i lotnictwa Leningradzkiego i Moskiewskiego Okręgu Wojskowego – to do nich prowadzą z niego linie kolejowe.
“To było kluczowe źródło zaopatrzenia rosyjskich okręgów wojskowych na kierunku zachodnim, których strategicznym celem jest wojna z Europą” – oceniają eksperci wywiadu.
W tej sytuacji w żywotnym interesie dowództw państw NATO w Europie Środkowo – Wschodniej i Północnej było, aby ukraińska “Alfa” miała jak najlepsze wyposażenie w drony – zauważa dwuznacznie tamtejszy analityk Aleksy Kopytko.

Fot: Exilenova+ / Google Maps
To już piąty wielki rosyjski arsenał porażony przez Ukraińców od początku wojny i najbardziej oddalony od granicy – ponad 900 km.
Nie jest aż tak duży, jak zniszczony we wrześniu 2024 r. Arsenał nr 107 w Toropcu (obwód twerski), gdzie eksplodowało 160 tys. ton amunicji (70% składu), ani zaatakowany w kwietniu 2025 r. Arsenał nr 51 w Kirżaczu pod Moskwą (wybuchło 105 tys. ton, 50% składu). Wtedy siła wstrząsów była tak wielka, że zarejestrowano tam lokalne trzęsienia ziemi.
Zobacz także: Zdrada wojska? Zostaje tylko plan B: Moskwa
KAS










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!