
Collage za: Telegraf
Szef rosyjskiego Sztabu Generalnego, Walerij Gierasimow uroczyście złożył Władimirowi Putinowi kolejny fałszywy meldunek – tym razem o “wyzwoleniu Dobropola” w obwodzie donieckiem, ważnego ukraińskiego węzła oporu. Putin się ucieszył i nazwał to “ważnym wydarzeniem”.
Według Gierasimowa, rosyjskie wojsko w całości kontroluje miasto i “tropi ostatnich ukraińskich żołnierzy ukrywających się w piwnicach”. Generał pochwalił się zresztą Putinowi nie tylko zdobyciem Dobropola, ale także zajęciem od początku września aż 92 miejscowości i 1800 km kwadratowych terytorium.
Zanim na informację zdążyło zdementować ukraińskie dowództwo i analitycy, wyśmiali ją sami rosyjscy z-blogerzy i korespondenci wojenni. Według kanału “Wojennyj Oswiedomitel”, materiał rosyjskiego Ministerstwa Obrony z “zajęcia Dobropola” został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. “To jakaś kompletna bzdura i hańba!” – ocenił z kolei z-bloger Alex Parker Returns.
Zarówno Sztab Generalny w Kijowie, jak analitycy DeepState potwierdzają, że Dobropol nadal jest w całości w rękach ukraińskich. Z kolei ISW ocenia, że od początku września Rosjanie nie tylko niczego nie zdobyli, ale stracili co najmniej 122 km kw. terytorium pod Łymanem (według SG Ukrainy – dwa razy więcej).
Tymczasem w wersji Putina, Rosja zdobyła w tym roku 6500 km kwadratowych. ISW – na podstawie geolokacji – ocenia jednak całoroczne zdobycze Rosji tylko na 100 km kw. Widać więc wyraźnie, że Putin żyje w jakiejś kompletnie alternatywnej rzeczywistości.
Powód jest prosty. Rosyjski system władzy, mający dostarczyć zadowolenia przywódcy, jest tak skonstruowany, że z czasem złe informacje w ogóle przestają do niego docierać, a informacje o “zwycięstwach” zaczynają zastępować realne zwycięstwa.
W tym tempie “zdobywania terenów” Gierasimow będzie pewnie musiał wkrótce zameldować Putinowi o zajęciu całej Ukrainy. Jest tylko jeden drobny problem: trzeba jeszcze poinformować o tym ukraińską armię, która najwyraźniej nie zdaje sobie z tego sprawy.


