Wielu Litwinów wciąż się obawia, że Wilno znów zostanie ujarzmione i że Polska tylko o tym myśli

7 grudnia 2017

Polsko-litewski dialog na temat marszałka Józefa Piłsudskiego i jego roli w tworzeniu nowej Europy okresu międzywojennego jest możliwy i konieczny – uznali uczestnicy dwudniowej międzynarodowej konferencji o Piłsudskim, która zakończyła się w środę w Wilnie. Jeżeli dostrzeżemy swoje zagrożenie, to ten dialog nabiera innego tempa” – mówił prof. Włodzimierz Suleja z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. 

W ocenie dyrektora Instytutu Historii Litwy prof. Rimantasa Miknysa, międzynarodowa zatytułowana „Bez emocji. Polsko-litewski dialog o Józefie Piłsudskim”, która odbywała się w wileńskim Ratuszu z udziałem 24 historyków i językoznawców, osiągnęła swój cel. „Po raz pierwszy w przestrzeni publicznej, w sercu Wilna, bez emocji rozmawialiśmy o Piłsudskim” – powiedział Miknys. Jego zdaniem spotkanie stworzyło przesłanki do dalszych rozmów na temat marszałka nie tylko na forum międzynarodowym, ale też na Litwie w dyskusji wewnętrznej.


„Konferencja ma wymiar historyczny. Przed kilkunastu laty takie wydarzenie w Wilnie byłoby trudne do wyobrażenia” – powiedział uczestniczący w konferencji znany litewski publicysta, eseista, poeta, profesor Uniwersytetu Yale Tomas .

Emocje wokół Wilna są silne do dzisiaj. Wielu Litwinów nadal obawia się, że znów zostanie ujarzmione i że Polska tylko o tym myśli. Ta obawa stała się częścią świadomości litewskiej. Jakkolwiek dzisiaj takie przekonania są być może w mniejszości, niezmiernie łatwo rozbudzić te obawy. Większość polityków chciałaby niechęć do Piłsudskiego uczynić wieczną

– zauważył w swoim wystąpieniu prof. Venclova. Przypomniał, że pisarz Vytautas Petkevičius przyrównuje Piłsudskiego do Hitlera i Stalina, a Arvydas Juozaitis w swojej sztuce „Serce w Wilnie” wysyła Piłsudskiego do piekła, gdzie ten spotyka się z Feliksem Dzierżyńskim. „Takie porównania obrażają Polaków, gdyż żaden naród nie zniesie pogardy wobec swojego bohatera. Dopóki kwestia ta nie jest odpowiednio rozpatrzona, pogarsza ona relacje Polaków i Litwinów”. Zdaniem Venclovy mit o Piłsudskim przypomina typowy współczesny mem, który żyje własnym życiem i wywiera szkodliwy wpływ.


Piłsudski był Starolitwinem – w ten sposób dzisiaj historycy są skłonni określać obywatela Wielkiego Księstwa Litewskiego, który nie dzieli swoich współobywateli według kryterium języka, nazywa siebie Litwinem, ale nie wyobraża sobie Litwy bez Polski. Bycie Starolitwinem nie jest grzechem ani przestępstwem. Nie są oni zdrajcami, którzy utracili korzenie i z tego powodu stali się wrogami – jak uważało wielu działaczy litewskich. Starolitwinami byli Kościuszko, , Syrwid, Baranauskas, z pewnymi zastrzeżeniami Michał Romer, Jerzy Giedroyc czy Czesław . Wszystkie te postacie mają swoje miejsce w historii i wiele dały Litwie. Z czasem jednak taki pogląd stał się anachroniczny

– mówił Venclova dodając, że Piłsudski rozumiał chęć Litwinów do zachowania swojej odrębności i chciał połączenia obu krajów na zasadzie federalizacji, jednak bliższa Litwinom okazała się ideologia endeków, na zasadzie „nacjonaliści wszystkich krajów łączcie się”. Przypomniał, że kwestia Wilna nie była w czasach Piłsudskiego tak oczywista, jak dzisiaj:

„Na początku dwudziestego wieku Wilno nie było litewskie, litewski projekt narodowy zakładał symboliczne zawłaszczenie Wilna i zwrócenie jego mieszkańców do czasów dawnej Litwy, dlatego, gdy tylko pojawiła się możliwość, zaczęli tu zakładać swoje organizacje, wydawać prasę, wystawiać sztuki teatralne. Wilno wyraźnie stało się stolicą kultury litewskiej, podczas gdy mieli też inne stolice.

(…) W roku 1939 Litwini wielce się zdziwili, kiedy po odzyskaniu Wilna w mieście i jego okolicach nie znaleźli uciemiężonych i stęsknionych za Litwą rodaków. Ideologia jednak tak łatwo się nie cofa – przystąpiono do prób lituanizacji, co do dzisiaj jest źródłem konfliktów z mniejszością polską.

Jak każdy Litwin uważam zwrócenie Wilna za sprawiedliwość historyczną, trzeba jednak przyznać że ta sprawiedliwość często kroczy dziwnymi okrężnymi drogami

– zaznaczył profesor Vrnclowa, który liczy na to, że wileńska konferencja to początek bardziej obiektywnej i wszechstronnej oceny osoby Józefa Piłsudskiego na Litwie.  Jego zdaniem przede wszystkim powinna się ukazać litewska, dobrze przygotowana, obiektywna biografia Piłsudskiego. „Wydaje mi się, że to powinien być pierwszy krok, jaki Litwa powinna zrobić w walce z mitami na temat Piłsudskiego” – powiedział Venclova.

W ocenie prof. Marka Kornata z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie wileńska konferencja była jednym z najważniejszych wydarzeń w polsko-litewskim dialogu historycznym w ostatnim czasie. Historyk podkreślił, że w litewskim środowisku akademickim, jeśli chodzi o ocenę Piłsudskiego, jest widoczny duży przejaw zrozumienia i rzetelnego podejścia, ale – jak zaznaczył – środowiska akademickie nie zawsze mają decydujący wpływ na wyobraźnię społeczeństwa, a dużą rolę odgrywają politycy i kreowana historyczna.

Kresy24.pl/Dzieje.pl/PAP, zw.lt (HHG)

 

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

8 odpowiedzi Wielu Litwinów wciąż się obawia, że Wilno znów zostanie ujarzmione i że Polska tylko o tym myśli

  1. Wołyń1943 Odpowiedz

    7 grudnia 2017 w 12:09

    W przeciwieństwie do Litwinów, my utratę Wilna w żadnym razie nie możemy nazwać sprawiedliwością. Ot, taki dysonans w relacjach polsko-litewskich…

  2. jw23 Odpowiedz

    7 grudnia 2017 w 12:14

    Dobre spostrzeżenie autora na temat Starolitwinów. Autor powinien jednak zrobić krok dalej i tak samo spojrzeć na miasto Wilno. To miasto nie jest polskie, ale nie jest też litewskie (w sensie obecnej narodowo-żmudzkiej narracji). To miasto należy właśnie do Starolitwinów czyli obywateli „którzy nie dzielą swoich współobywateli według kryterium języka, nazywają siebie Litwinami, ale nie wyobrażają sobie Litwy bez Polski.”

  3. Polak Odpowiedz

    8 grudnia 2017 w 00:24

    „Jako Prezydent PR”? Mówię wyraźnie! Wilno-to Polska. Kowno, to Litwa. I to tyle.

  4. jopek Odpowiedz

    8 grudnia 2017 w 11:12

    Litwa wyludnia się w zastraszającym tempie. W 1992 roku Litwę zamieszkiwało 3,706 mln mieszkańców. Zgodnie z danymi spisu ludności w 2011 r. Litwę zamieszkiwało 3,043 mln osób. W kwietniu 2012 r. liczba mieszkańców stanowiła już tylko 3 mln, a na początku 2013 r. zmniejszyła się do 2,980 mln. W 2014 roku w kraju mieszkało 2,922 mln osób, a w 2015 roku, w maju, już 2,908 mln osób. Natomiast w styczniu 2017 roku liczba mieszkańców Litwy spadła do 2 mln 849 tys., czyli o 39,4 tys. mniej niż na początku 2016 roku – poinformował Departament Statystyki.

    Obecnie najliczniejszą grupą wiekową zamieszkująca Litwę są osoby w wieku 50 i 60 lat. Młodzi wyemigrowali.

    Jeżeli tak dalej pójdzie, to za jakiś czas Litwa może zostać bez mieszkańców.

    Tak że… jeszcze zaśpiewamy piosenkę.

    „Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno
    Zobaczyć to stare nasze Wilno.

    A z Wilna już droga jest gotowa,
    Prowadzi prościutko aż do Lwowa.”

    • miki Odpowiedz

      8 grudnia 2017 w 17:43

      Dzięki za bardzo precyzyjne dane.Słyszałem że tam jest wręcz tragedia demograficzna ale nie miałem precyzyjnych danych.Wniosek-ludność Litwy spadła przez 26 lat o około 25%, spada o 1% rocznie. Katastrofa.To tak jakby w Polsce po okresie przemian zamiast 38,5 mln było teraz zaledwie 28,5 mln. Nic nie trzeba robić tylko zajmować się sobą-wzmacniać gospodarkę, wspierać rodziny szczególnie te liczne, starać sie aby nasi emigranci wracali i czekać. Jeszcze max 10 lat i sami nas tam zaproszą.Im bardziej pusto tym słabsza gospodarka, im słabsza gospodarka tym bardziej pusto-sytuacja bez wyjścia.

  5. Maur Odpowiedz

    8 grudnia 2017 w 12:25

    Litwini nie mają czego się obawiać w przeciwińestwie do paserów Lietuvisów. Nigdy ich w Wilnie nie było więcej niż 1-2%. Dopiero po prezencie od Stalina i Hitlera zaczeli okupować Wilno i Wileńszczyznę na potęgę. I okupują do dzisiaj.
    Żaden okupant nigdy nie może być pewien swego gdy ma do czynienia z Polakami.A ten robi wszystko co może by Polaków na siłę zlituanizować. Niedoczekanie…

  6. józef III Odpowiedz

    8 grudnia 2017 w 22:24

    50 % osiągnęli Litwini w Wilnie dopiero w l. 60 – tych XX w. A poza tym : na złodzieju, czapka gore !

    • wernyhora Odpowiedz

      10 grudnia 2017 w 15:47

      i właśnie dlatego, że na złodzieju czapka gore,-„wielu litwinów się obawia że Wilno znów zostanie ujarzmione…”, – nie chcąc widzieć oczywistego – że Wilno właśnie teraz, bez Polski – jest ujarzmione i każdego dnia – zniewalane !
      i niestety, z przyzwoleniem „elit polskich”(nie), bo pomijając niedopełnienie sprawiedliwości dziejowej po upadku ZSRR,- przywrócenia wschodnich granic II RP, NIE uczyniono NIC, aby chociaż zapewnić AUTONOMIĘ okręgu Wilna… to było niezbędne minimum, ale niestety, NIE WIELU Polaków TU o tym myślało-myśli, dlatego TAM, wielu cierpi, – jedni za Polską, inni ze strachu i nienawiści
      przed Polską, i do Polski…

      Ta wasza „litewska” chora nienawiść do Polski przyniesie jednak sprawiedliwość,- przez was samych – sobie wymierzoną…- Wilno powróci w granice Ojczyzny,- i sami, ci z was co pozostaną, będą o to prosić „w pokorze”…- a może wolicie „stany europy” zjednoczone z kacapją i kitajcami?- wolna droga…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *