Wasyl Rasewycz: Ukraiński IPN zatapia Ukrainę, pozbawia sprzymierzeńców w świecie i przekształca ją w pariasa

19 listopada 2017

Zdjęcie ilustrujące tekst Wasyla Rasewycza „Щоб пам’ятали. Історія з розстрілом 27 євреїв села Судче”. Fot.: zaxid.net.

Największym problemem współczesnej polityki historycznej Ukrainy jest to, że – przez niepohamowaną chęć wybielenia OUN – Ukraiński Instytut Narodowej Pamięci zatapia Ukrainę. Niszczy jej autorytet międzynarodowy i z całą energią nie tylko pozbawia sprzymierzeńców w świecie, ale także przekształca w pariasa – pisze lwowski historyk Wasyl w art. „Aby pamiętali” opublikowanym na portalu zaxid.net.

Faktyczna sytuacja jest następująca: nie ma tygodnia bez nieprzyjemnych niespodzianek przynoszonych nam przez ukraińską politykę historyczną. Można długo stosować uniki w stosunku do sąsiadów, wskazując na ich tak samo nie zawsze dobre posunięcia (i to jest prawda). A u nas, argumentujemy, trwa wojna, dlatego nasza polityka pamięci podyktowana jest przez okoliczności wojenne. Tak więc do podniesienia ducha bojowego potrzebujemy takich bohaterów historycznych, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy z bronią w rękach. Potrzebujemy ich do skonsolidowania narodu ukraińskiego na rzecz walki z współczesnym agresorem. Zgodnie z tą logiką sąsiedzi powinni po prostu zamknąć oczy na nie zawsze poprawne i szlachetne czyny naszych bohaterów historycznych.


Ale cały problem polega na tym, że w czasie II wojny światowej, w tym strasznym kotle Ukrainy zachodniej, wśród ludzi trzymających broń w rękach – bohaterów nie było. A to, na co kreatorzy ukraińskiej polityki historycznej proponują zamknąć oczy, w normalnym systemie wartości moralno-etycznych zasługuje często na wieczne potępienie. Tutaj bohaterami w żadnym wypadku nie byli ci, którzy zabijali – bez względu na to, jak bardzo szlachetnymi motywami się kierowali i do jakiego celu dążyli. Jeśli brali udział w mordowaniu ludności cywilnej, czystkach etnicznych i Holokauście, a następnie walczyli przeciwko reżimowi sowieckiemu, być może nie tylko w celu uniknięcia kary za poprzednie czyny – nie ma możliwości zaliczenia ich do bohaterów. Ponieważ bohaterowie przeszłości, z definicji, są wybierani i wyznaczani w celu dydaktycznym (edukacyjnym). Nie tylko aby o nich pamiętać, ale także aby brać z nich przykład. Ale czy naprawdę chcemy, aby nowe pokolenia Ukraińców wychowywały się na takich wzorach?

I nie jest ważne to, że polski Sejm na podstawie badań historyków przyjmuje uchwałę o zbrodniczej działalności OUN i podczas przeprowadzania czystek etnicznych na Wołyniu, ani nawet to, że bezrefleksyjnie postrzegają działania swoich formacji paramilitarnych i zabijanie przez nie ukraińskiej ludności cywilnej jako „akcje odwetowe”. Dla współczesnych Ukraińców najważniejszy jest wymiar moralno-etyczny. Czy pozwolimy, aby młodzi postrzegali jako heroizm działania postaci historycznych, które uczestniczyły w rozstrzeliwaniu cywilów, kobiet, niemowląt, kilkuletnich dzieci i nastolatków, starych i młodych, wrzucały ich do płonących domów, stodół, topiły w studniach, rąbały siekierami i zaciskały pętle na ich szyjach? Czy zgodzimy się na wprost barbarzyńską manipulację, kiedy zbrodniarze, od stóp do głów zbryzgani ludzką krwią, którzy po porzuceniu haniebnej służby w ukraińskiej policji pomocniczej poszli do lasu i stali się rdzeniem kadrowym UPA, nagle stali się nieskazitelnie biali jak śnieg i trafili do podręczników szkolnych, ale już jako bohaterscy powstańcy?


Jeśli się na to zgodzimy, to musimy pamiętać, że tutaj nie chodzi już tylko o rewizję rezultatów II wojny światowej, ale także o coś głębszego – o moralno-etyczny relatywizm. Choćby nie wiem jak obecni kreatorzy pamięci historycznej z Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci próbowali twierdzić, że mamy prawo do naszej własnej historii, do naszych bohaterów, i nikt nie będzie nam wskazywał, kogo i jak honorować, prędzej cały świat od nas się odwróci, niż zgodzi się na honorowanie wrogów koalicji antyhitlerowskiej lub usprawiedliwianie zbrodni przeciwko ludzkości.

Obecnie trwa zaciekła dyskusja dyrektora UINP Wołodymyra Wiatrowycza, który jest osobiście odpowiedzialny za fatalnie nieudaną politykę historyczną Ukrainy, z amerykańskim badaczem Jaredem McBride’m. Obaj historycy opierają się na tej samej sprawie archiwalnej Lejby-Icka Dobrowskiego, przebywającego w szeregach UPA, ale wyciągają diametralnie przeciwne wnioski. Na podstawie tego odosobnionego przypadku Wołodymyr stwierdza brak antysemityzmu w OUN i UPA, jednocześnie próbuje zignorować oświadczenia składane przez Dobrowskiego podczas przesłuchania w . A Jared McBride, opierając się wyłącznie na faktach wynikających z akt sprawy, uzyskanych podczas przesłuchania, pokazuje, że Dobrowski trafił do ukraińskich nacjonalistów ukrywając swoje pochodzenie narodowe. Wiatrowycz buduje swoją koncepcję na założeniu, że w UPA wiedziano o żydowskim pochodzeniu Dobrowskiego. Stara się podważyć tezy McBride’a stosując argument rzekomego nie uwzględnienia specyfiki źródła. Ponieważ akta sprawy Dobrowskiego – to protokół przesłuchania przeprowadzonego przez sowieckie organy represyjne. A na takim przesłuchaniu, jak mówią, nawet własną matkę zdradzisz na torturach, nie mówiąc o oczernianiu ukraińskich nacjonalistów.

I tu rzeczywiście pojawia się pytanie: a dlaczegóż to mielibyśmy wierzyć w fantazje i domysły Wiatrowycza, ale nie wierzyć w interpretację naukowca, tym bardziej, że jego koncepcja w pełni wpisuje się w ogólną logikę wydarzeń? Dlaczego kontrowersyjny, odosobniony przypadek należy zaliczyć na korzyść fikcyjnej teorii mającej na celu wybielenie OUN, i nie wierzyć w naukową analizę odpowiedzialnego naukowca?

Największym problemem współczesnej polityki historycznej Ukrainy jest to, że – przez niepohamowaną chęć wybielenia OUN – Ukraiński Instytut Narodowej Pamięci zatapia Ukrainę. Niszczy jej autorytet międzynarodowy i z całą energią nie tylko pozbawia sprzymierzeńców w świecie, ale także przekształca w pariasa. Mało skomplikowany schemat – kanon o rewolucyjnej OUN i walce narodowowyzwoleńczej UPA w charakterze głównego fundamentu ukraińskiej polityki historycznej – jest niezwykle szkodliwy dla Ukrainy. Nie pozwala Ukraińcom zrozumieć własnej przeszłości.

Oszerne fragmnety tekstu w przekładzie na język polski za portalem suozun.org. Tu zaś cały oryginalny tekst w języku ukraińskim: „Щоб пам’ятали. Історія з розстрілом 27 євреїв села Судче”

Kresy24.pl/suozun.org/zaxid.net (HHG)

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

22 odpowiedzi Wasyl Rasewycz: Ukraiński IPN zatapia Ukrainę, pozbawia sprzymierzeńców w świecie i przekształca ją w pariasa

  1. observer48 Odpowiedz

    19 listopada 2017 w 22:33

    Czyli jeszcze są na Ukrainie historycy, którzy postrzegają banderowskich zbójów takimi, jakimi naprawdę byli i podejrzewam, że mogą oni nawet być w większości. Potwierdza to również moją hipotezę, że Wiatrowycz jest po cichu hołubiony przez kolejne ukraińskie oligarchie okradające naród ukraiński dramatycznie podzielony jeśli chodzi o kult Bandery i banderowców. Na wschodzie i południu Ukrainy Bandera i jego zbójcy są uważani za nazistowskich zbrodniarzy wojennych podobnie, ja w Polsce.

    • tagore Odpowiedz

      20 listopada 2017 w 16:42

      Aby coś się zmieniło oligarchowie musieli by utracić władzę, a na to się nie zanosi.

  2. Wołyń1943 Odpowiedz

    19 listopada 2017 w 22:39

    Głos wołającego na puszczę. Niestety, ale dobre i to. Ubolewam, że Wiatrowycz ma większy posłuch w narodzie, siłę przebicia i możliwości kreowania polityki historycznej.

  3. Obiektywnie Odpowiedz

    19 listopada 2017 w 22:58

    Tym artykułem Rasewycz znokautował herezje Wiatrowycza. Ktoś taki jak Rasewycz powinien być szefem ukraińskiego ipn-u a nie tamten antypolski ,,jaskiniowiec”.

    • observer48 Odpowiedz

      20 listopada 2017 w 00:02

      @Obiektywnie
      Być może jest to bliższe, niż się spodziewamy. Obecny [nie]rząd Ukrainy został zapędzony do narożnika i jest okładany z obu rąk i z glana przez Rumunię, Węgry, Słowację i Polskę. Gwałtownie wyludniająca się Litwa walcząca z bankructwem po wprowadzeniu waluty euro to raczej rozwścieczony ratlerek robiący hałas, ale bezsilny w swoim werbalnym poparciu dla banderowskiej Ukrainy.

      • Kasko

        20 listopada 2017 w 09:03

        Wczoraj był w telewizji (TVP Kraków) wywiad z Szewachem Weissem. Był strasznie zbulwersowany tym, że w jego rodzinnym Borysławiu stoi pomnik Bandery i w ogóle bardzo źle wyrażał się o UPA. Jeżeli Żydom też zaczyna przeszkadzać to co się obecnie odstawia na Ukrainie, to znaczy że jest dobrze. Jeżeli Weiss ma jakiś posłuch w Izraelu (a chyba ma) i jeżeli Izrael ma „przełożenie” na Stany Zjednoczone (na pewno ma), to Upaińcom może wkrótce „pójść w pięty” i nawet ciocia Angela im nie pomoże.

      • tagore

        20 listopada 2017 w 18:03

        @obserwer48 ukraińscy politycy liczą na swojego „sojusznika” ,wywiad na linku jest kalką z podobnych na niemieckim DW :https://espreso.tv/article/2017/11/20/polskyy_deputat_stanishevska_my_sche_ne_maly_nastilky_shkidlyvogo_ministra_zakordonnykh_sprav_yak_vaschykovskyy

      • kocki

        21 listopada 2017 w 04:09

        dla Каsko …pan powinien wiedzieć co Wiatrowycz i Soros …starzy przyjaciele…i zona Wiatrowycza pracowała w Sorosa …Wiatrowycz-studiował na Harvardzie -USA!!!

      • roza

        21 listopada 2017 w 17:11

        Kocki-wiatrowycz byl rok na Harvardzie- uczestniczyl w „projekcie”.I to go wlasnie uwiarygadnia jako kacapski podnozek.Na studia na zachodzie- w szczegolnosci zas do udzialu w tzw.”projektach”- zawsze wysylane byly dzieci czerwonych,komuszych bonzow i aparatczykow -I TAK JEST DO DZIS:U nas-niedorozwiniety banksterek morawiecki i adam bodnar-rzecznik praw komuchow.
        Rowniez sorosz to agent kacapski- jego ojciec zarzadzal z ramienia stalina majatkiem pozydowskim.Synek wyjezdzal wielokrotnie na zachod-„bankierem” zostal za kacapskie pieniadze i gdyby nie sluzyl kacapii zostalby juz dawno zlikwidowany.Jego obecna polityka sluzy kacapii- niszczy europe zachodnia- „boski wolodia” wydalil go oczywiscie z rosji i glupii ludek moze wierzyc, ze on jest takze wrogiem moskali, gdy w rzeczywistosci im sluzy.Miliardy sorosza otworzylyby mu kazde drzwi w moskwie- ale sorosz moskwy jakos nie niszczy mimo,ze kacapia to juz teraz kraj prawie na wpol muzulmanski.

    • Mazowszanin Odpowiedz

      20 listopada 2017 w 01:05

      Dokładnie. Ktoś obiektywny, fachowy, kierujący się zasadami sztuki i prawdą a nie zatwardziały banderofil o mentalności rozdającego w grze 3 karty na straganie bazarowym (dla nieznających sprawy: oszukańcza gra na złapanie i podpuszczenie idioty „przegrywającego” grę z założenia), żonglujący OUN-owskimi oraz UPA-ińskimi mitami i wyimaginowanymi zdarzeniami, niszczący niewygodne archiwalia. Mam nadzieję, że na Ukrainie jest więcej uczciwych i mądrych ludzi niż fałszerzy historii, gloryfikatorów zbrodniarzy i zwyczajnych baranów. Zapewne łatwiej ich spotkać we wschodnich i południowych regionach, co podnosi Observer48.

  4. Maciej H.-Horawski Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 08:13

    Poczytajcie sobie komentarze Ukraińców pod oryginalnym artykułem, a zrozumiecie, że w tym stanie świadomości Rusinów nie mamy o czym z nimi rozmawiać.

  5. Enej bandyta Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 08:19

    Cała prawda, nic dodać nic ująć, o to chodzi Wiatrowyczu, o to chodzi. Czym prędzej przestaniecie wybielać dUPA tym lepiej.

  6. Ula Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 09:14

    A wystarczylo tak malo, to co w chwili obecnej robi Pan Waszczykowski, powinno byc dwa lata temu zrobione.
    Ja od poczatku mowilam, ze taka polityka nie sprzeciwiajaca sie polityce historycznej Ukrainy, pozbawia Ukraincow myslacych normalnie, mozliwosci wypowiedzi. Bo ze strachu woleli sie nie odzywac. Wiadomo, co oficjalnie czeka na Ukrainie za negowanie heroizmu UPA OUN. A teraz wystarczylo pare malych, zgodnych z prawem i ludzkimi odruchami posuniec, a juz na Ukraine nolmalni dochodza do glosu.

    Ciekawe, czy nie zostana przed sad postawieni. Bo oficjalnie nie mozna mowic co UPA robila. Mam nadzieje na kolejne wywazone glosy z Ukrainy.

    Oni powinni rozumiec, ze my im nie chcemy nakazywac kogo Maja czcic, ale nie mozemy sie pochwalac i wspierac tego, zeby czcili mordercow naszych przodkow, a do tego wymagac od nas, potomkow ofiar, zeby sie z taka narracja godzily.

    • mapa Odpowiedz

      20 listopada 2017 w 13:48

      Bardzo słuszna konstatacja. Bierność naszych władz nie tylko że zachęciła postbanderowców do działania, dała im czas i legitymację do gloryfikacji zbrodniarzy, ale także umożliwiła bezkarną indoktrynację młodych Ukraińców w duchu ukraińskiego nazizmu. Umożliwiła zastraszenie (za pomocą sankcji karnych) tych, którzy na apologię tej zbrodniczej ideologii się nie godzili.

      Dziś wydaje się, ze przychodzi otrzeźwienie, ale pewnych zdarzeń już się nie cofnie.

  7. Marcin Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 10:32

    Problemem nie jest Wjatrowycz, tylko stan umysłu wielu Ukraińców tak zwykłych, szarych obywateli jak i ukraińskich elit. Wjatrowycz był zresztą uwiarygadniany przez polską stronę, która nie miała nic przeciwko jego obecności w rozmowach dwustronnych czy konferencjach naukowych, pomimo, że w środowisku naukowym Wjatrowycz nie jest uważany za naukowca. Nadzieje, że coś się nagle zmieni, gdy Wjatrowycz zostanie odwołany jest płonna. Po 25 latach Ukrainie jest potrzebna debanderyzacja na wzór denazyfikacji. Pytanie tylko jak zrobić to w kraju, którego obywatelom od ćwierć wieku wmawia się, że UPA to bohaterowie i moralny wzór do naśladowania.

    • pyton Odpowiedz

      20 listopada 2017 w 11:51

      Chciałem nieśmiało zauważyć że denazyfikacja w Niemczech się nie powiodła!
      Pozdrawiam.

      • Marcin

        20 listopada 2017 w 18:59

        Czym innym jest negacjonizm i próba zrzucenia odpowiedzialności Niemiec i Niemców za zbrodnie a czym innym gloryfikacja ludobójców. To oczywiście niebezpieczna tendencja, bo konsekwentnie prowadzi do wynoszenia na pomniki zbrodniarzy, ale póki co po Berlinie Niemcy nie maszerują w mundurach SS, nie stawiają pomników Himmlerowi, nie nadają ulicom imion Adolfa Hitlera, a rząd nie wprowadza ustaw czyniących z SS bohaterów narodowych i nie nakłada kar za wyrażanie przeciwnego zdania.

      • Karol

        22 listopada 2017 w 20:37

        A kto tam z władz zachwala Adolfa Hitlera ?

  8. Maur Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 11:41

    To jest najbardziej właściwe odniesienie się do obecnej polityki historycznej Ukrainy.
    W zasadzie dyskwalifikacja Wiatrowycza absolutna.
    I takie teksty należy upowszechniac jak najczęściej.

  9. gegroza Odpowiedz

    20 listopada 2017 w 21:35

    Chyba moze ktoś o pobić – pewnie ktoś od Moskali 🙂

  10. Enej bandyta Odpowiedz

    21 listopada 2017 w 08:23

    Tam nic się nie zmieni, oligarchia ma się dobrze i karmi głupi lud faszyzmem. My musimy robić swoje, piętnować to barbarzyństwo i nie dawać pieniędzy za nic !!!!. My im kasę i wsparcie na arenie międzynarodowej oni nam NIC !!! Ewentualnie wiatrowycza z szermietą mogą podesłać 🙂

  11. Łapi Odpowiedz

    9 grudnia 2017 w 15:31

    Bardzo cenny głos w sprawie , cenny dlatego, że pada ze strony ukraińskiej. W kwestii argumentacji nie jest to dla nas nic nowego, bo powtarzamy to samo od wielu już lat. Tyle tylko, że Polaków w tej sprawie się na Ukrainie nie słucha. Polacy są … okupantami… co 600 lat okupowali Ukrainę. Trudno zareagować na tę brednię jak wzruszeniem ramion. A jednak to powszechna ukraińska prawda! To efekt komunistycznej jeszcze pseudohistorycznej szkoły zapewne.

    Jest jasne, że nie jest realne w żadnej perspektywie zaakceptowanie rzeźników i morderców z OUN-UPA, bałwochwalczej narracji i ich pomników jak np. pomnik autora rzezi wołyńskiej Dmytro Kliaczkiwskiego „Kłyma Sawura” w Łucku i Zbarażu, czy pomników Szuchewycza, który zaakceptował politykę eksterminacji Polaków i uczynił ją wiodącym dokonaniem OUN-UPA, istniejący we Lwowie i już w wielu innych miejscach.

    Trzeba ten cenny głos podtrzymać i podać dalej takimi środkami jakimi dysponujemy. Bo tylko przemiana świadomości zwykłych Ukraińców może coś realnie dać w we wzajemnych stosunkach.

    Wiatrowycz jako „kłamca wołyński” został na to stanowisko mianowany przez Juszczenkę, a to mówi, że za stanowiskiem Wiatrowycza kryje się diaspora ukraińska, która jest ideowo nacjonalistyczna i rodzimi nacjonaliści ukraińscy.

    Popatrzmy na ZNAMIENNY „dorobek” OUN-UPA w liczbach OFIAR. Polaków wyrżnięto ok. 120 tys, wg ostrożnych szacunków naukowców, a wg prawdopodobnych ok. 200 tys.. Przeciwników OUN-UPA, Rosjan i Ukraińców wyrżnięto 30 tys. Niemców ok. 3. Tys. Czyli OUN-UPA z Niemcami w zasadzie nie walczyło. Głównym dokonaniem jest ZATEM eksterminacja Polaków, z czego operując wyjaskrawionym przybliżeniem, 30% to dzieci, 30% to kobiety, 30 % męska część populacji polskich chlopów. Z kim walczyła OUN-UPA ? z BEZBRONNYMI CYWILAMI GŁÓWNIE polskimi dziećmi i kobietami! I JAK KTOŚ WĄTPI, PROSZE POJECHAĆ NA MIEJSCA PAMIĘCI NARODOWEJ NA UKRAINIE I OBEJRZEĆ LISTY OFIAR NA GRANITOWYCH KRZYŻACH NA KTÓRYCH JE WYKUTO. Oczywiście można tez przeczytać publikację państwa Siemaszków, to otwiera oczy. Bez wyjeżdżania i psucia podwozia na ukraińskich bezdrożach 🙂

    Jednak, nacjonaliści to wpływowe środowiska. Konieczny twardy odpór głosowi tych kłamców bo on w perspektywie prowadzi do konfliktu polsko-ukraińskiego. Powtórzę, że zaakceptowanie polityki wybielania OUN-UPA Wiatrowycza i jemu podobnych nie jest w żaden sposób możliwy do zaakceptowania przez Polaków, bo godzi w fundamentalne chrześcijańskie wartości. To jest konflikt już nie o UPA ale o 10 przykazań, czyli prawo naturalne i naszą cywilizację. Zgoda na politykę historyczną Ukrainy w tym kształcie jest w sposób immanentny niemożliwa. Polski odpór będzie tylko tężał i się zaostrzał. Żadni matacze ukraińscy tego nie odwrócą.

    Wiatrowycz rzeczywiście prowadzi do izolacji Ukrainy i cofnięcia polskiego wsparcia. Nikt w Polsce nie wyobraża sobie stawiania pomników esesmanom i odpowiedzialnym za to samo rzeźnikom z OUN-UPA. W tym kontekście to wyjątkowa głupota i zupełne niezrozumienie sytuacji żądać przywrócenia zniszczonego upamiętnienia UPA w Hruszowicach w Polsce uzależniając zgodę na ekshumację polskich ofiar na Ukrainie. To dawać znak rowności między katami a ofiarami. Można rzec, to nie radosna głupota to jakaś koszmarna groteska…

    To między esesmanami, a upowcami istnieje w Polsce znak równości, tylko Wiatrowycz i jemu podobni nie chcą tego zaakceptować.

    Panteon bohaterów 40 milionowego kraju jakim jest Ukraina składający się z ludzi odpowiedzialnych za masowe rzezie ludności cywilnej? Przecież to horror CYWILIZACYJNY i w perspektywiei skandal współczesnej Europy! Lepiej, żeby taka Ukraina została za progiem wolnej Europy, niż żeby ją rozsadzała od wewnątrz, a warto zauważyć, że ten pogląd w istocie jest pragmatyczny. Bo dotyczy długofalowego interesu Polski i Europy, nie zaś aspektów marginalnej w tym kontekście polskiej polityki historycznej. Oczywiście przyjaźń i współpraca Ukrainy i Polski jest konieczna i korzystna dla obu państw w kontekście zagrożenia imperializmem rosyjskim, ale… nie za wszelką cenę!

    Składam tu głęboki ukłon panu Wasylowi Rasewyczowi, bo nie jest łatwo na Ukrainie głosić przeciwstawne pogrobowcom OUN-UPA poglądy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *