
Fot: Vitaly Kuzmin/ru.wikipedia.org
To kolejny krok, który może postawić ukraińską obronę powietrzną przed jeszcze trudniejszym zadaniem. Moskwa chce rozmieścić na Białorusi wyrzutnie rakiet balistycznych, by rozciągnąć system obrony Ukrainy, zwiększyć presję na Kijów i zastraszyć zachodnich sojuszników. Nawet trzy wyrzutnie mogą stanowić poważny problem – ostrzega ukraiński ekspert wojskowy.
Rosja chce wykorzystać Białoruś nie tylko jako zaplecze wojskowe, lecz także jako kolejny kierunek, z którego może uderzać w Ukrainę. Dla Kijowa oznaczałoby to konieczność uwzględnienia dodatkowego zagrożenia i rozproszenia sił obrony powietrznej. Dla Europy zaśm kolejny sygnał, że Kreml próbuje wykorzystywać terytorium sojuszniczego reżimu do eskalowania wojny i wywierania presji na Zachód.
Według Anatolija Chrapczyńskiego, dyrektora ds. rozwoju przedsiębiorstw obronnych i oficera rezerwy ukraińskich sił powietrznych, jednym z głównych celów Moskwy jest rozciągnięcie kierunków, z których Ukraina musi spodziewać się ataku. Jeśli rakiety balistyczne pojawią się na Białorusi, ukraińskie dowództwo będzie musiało uwzględnić nowe pozycje startowe, a obrona powietrzna przygotować się na dodatkowe zagrożenie.
„Nawet trzy wyrzutnie to już problem” – podkreślił Chrapczyński w rozmowie z agencją UNIAN .
Rosja zyskałaby przy tym możliwość rozmieszczenia części uzbrojenia poza własnym terytorium. Zdaniem eksperta mogłoby to utrudnić przeciwnikowi ocenę sytuacji i reakcję, zwłaszcza jeśli Mińsk nadal próbowałby przedstawiać się jako państwo nieuczestniczące bezpośrednio w działaniach wojennych.
To właśnie w tym tkwi istota zagrożenia: Ukraina musiałaby brać pod uwagę kolejne miejsce, z którego mogą zostać wystrzelone rakiety, a jednocześnie mierzyć się z ograniczonymi zasobami środków obrony powietrznej.
Rozmieszczenie rosyjskich wyrzutni na Białorusi może mieć również wymiar polityczny. Chrapczyński uważa, że Moskwa może w ten sposób próbować zastraszyć europejskie państwa i skłonić je do ostrożniejszego wspierania Ukrainy.
Kreml od dawna wykorzystuje groźby militarne jako narzędzie nacisku. Dodatkowe uzbrojenie na Białorusi mogłoby służyć nie tylko prowadzeniu wojny, ale również budowaniu poczucia zagrożenia wśród zachodnich społeczeństw.
Według ukraińskiego eksperta Rosja próbuje także destabilizować sytuację w Europie i odwracać uwagę od wojny. W jego ocenie europejscy politycy w dużej mierze rozumieją te działania, choć świadomość zagrożenia wśród społeczeństw może być mniejsza.
Nie można jednak przesądzać, że samo rozmieszczenie wyrzutni doprowadzi do ograniczenia pomocy dla Kijowa. Taki efekt mógłby być jednym z celów rosyjskiej presji, ale jego osiągnięcie zależy od decyzji poszczególnych państw.
Oficer zaznacza, że technicznie możliwe jest zniszczenie rosyjskich rakiet również na terytorium Rosji. Warunkiem jest jednak posiadanie odpowiednich środków rażenia i wsparcia zachodnich partnerów.
Problemem pozostaje polityczny kontekst takiego działania. Jeśli wyrzutnie zostaną rozmieszczone na Białorusi, Mińsk może nadal utrzymywać, że nie jest stroną wojny, choć jego terytorium byłoby wykorzystywane do przygotowania lub przeprowadzania rosyjskich ataków. Taka postawa mogłaby dodatkowo komplikować reakcję Ukrainy i jej sojuszników.
Ekspert uważa, że istotny wpływ na decyzje Aleksandra Łukaszenki mogą mieć Chiny, które są zaangażowane gospodarczo na Białorusi. To jednak nie daje gwarancji, że Pekin zdecyduje się skutecznie powstrzymać Mińsk.
Wiele zależałoby od miejsca rozmieszczenia wyrzutni. Chrapczyński wskazuje, że w przypadku rejonu Homla szczególnie narażona byłaby północna część Ukrainy. Zasięg i możliwości konkretnych systemów musiałyby zostać ocenione na podstawie danych wywiadowczych.
Ekspert podkreśla zarazem, że zagrożenie nie ogranicza się do jednego regionu. Zachodnia Ukraina już doświadcza ataków rosyjskich dronów, a pojawienie się dodatkowych środków rażenia mogłoby jeszcze bardziej skomplikować sytuację.
Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że Rosja przygotowuje się do nasilania ataków na zachodnie regiony Ukrainy. Według niego Białoruś odgrywa już rolę w rosyjskich operacjach, między innymi w związku z wykorzystywaniem tamtejszego terytorium do wspierania działań rosyjskich dronów. Kijów obawia się, że Kreml będzie naciskał na Mińsk, by udostępnił również kolejne środki ataku, w tym broń balistyczną.


