• Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Kresy24.pl
  • 29 paź 2026
  • Archiwa Czasopism
    • Archiwum Dziennika Kijowskiego
    • Archiwum Gazety Polskiej Bukowiny
    • Archiwum Głosu Polonii
    • Archiwum Głosu znad Niemna
    • Archiwum Kuriera Galicyjskiego
    • Archiwum Kwartalnika Echa Polesia
    • Archiwum Kwartalnika Krynica
    • Archiwum Magazynu Polskiego
    • Archiwum Monitora Wołyńskiego
    • Archiwum Mozaiki Berdyczowskiej
    • Archiwum pisma Nasze Drogi
    • Archiwum pisma Polacy Donbasu
    • Archiwum Słowa Polskiego
    • Archiwum Słowa Życia
    • Archiwum Tęczy Żytomierszczyzny
    • Archiwum pisma Polonia Charkowa
    • Archiwum pisma Wołanie z Wołynia
    • Archiwum Polak na Łotwie
    • Archiwum Polaka Małego
    • Archiwum Polaka w Niemczech
  • Filmoteka
  • Niepodległość
  • Polacy na (Bliskim) Wschodzie
  • Trójmorze
  • TV Kresy24.pl
  • Archiwum Kresowe
Kresy24.pl
  • Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa

Pamiętacie tę dziewczynę? Po latach ujawnia kulisy lądowania Ryanaira w Mińsku

29 paź 2026

sofya sapega v vilnyuse

Sofia Sapieha. Wilno, Litwa, jesień 2026. Zdjęcie: Sh for Zerkalo

Przez lata pozostawała w cieniu Romana Protasiewicza. Została zatrzymana po przymusowym lądowaniu samolotu Ryanair w Mińsku, trafiła do więzienia i usłyszała wyrok sześciu lat pozbawienia wolności. Teraz Sofia Sapieha opowiada o kulisach tamtych wydarzeń. Jej relacja zawiera wstrząsające wspomnienia z aresztu, opis presji białoruskich służb i szczegóły spotkania z byłym partnerem, który – jak twierdzi – namawiał ją do podpisania porozumienia o współpracy ze śledczymi. „Na mnie nazmyślał cały tom akt karnych” – mówi.

23 maja 2021 roku świat obiegła wiadomość o bezprecedensowym wydarzeniu. Samolot pasażerski linii Ryanair, lecący z Aten do Wilna, został zmuszony do lądowania w Mińsku. Na pokładzie znajdował się 26 – letni wówczas Roman Protasiewicz, białoruski dziennikarz opozycyjny, oraz jego partnerka 23 – letniaSofia Sapieha. Oboje zostali zatrzymani przez białoruskie służby.

Sprawa wywołała międzynarodowy kryzys. Pojawiły się sankcje UE i działający do dziś zakaz lotów do Mińska. Okazało się, że operację uprowadzenia pod pozorem rzekomej bomby na pokładzie przygotował i przeprowadził reżim Aleksandra Łukaszenki. Protasiewicz był dla Mińska ważny, bo pomagał Stiepanowi Putile tworzyć medium (NEXTA), które od sierpnia 2020 roku koordynowało akcje protestacyjne po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi.

Ale służby na usługach reżimu Łukaszenki nie musiały długo Romana namawiać do współpracy, został od razu złamany. Już nazajutrz po aresztowaniu występował w białoruskich mediach państwowych, składał publiczne deklaracje i opowiadał o swojej działalności. Jednym słowem sypał, również swoich kolegów.

Sofia Sapieha przez długi czas pozostawała na drugim planie. Tymczasem również została aresztowana, oskarżona i skazana. W obszernym wywiadzie dla białoruskiego portalu „Lustro” wraca do wydarzeń sprzed pięciu lat. Opisuje, jak wyglądały ostatnie godziny przed lądowaniem w Mińsku, co działo się na lotnisku i jak traktowali ją funkcjonariusze.

Najbardziej osobista część jej opowieści dotyczy jednak relacji z Protasiewiczem. Sapieha twierdzi, że ich pierwsze spotkanie po długiej rozłące w areszcie zakończyło się prośbą, której się nie spodziewała. Mężczyzna miał ją błagać, aby podpisała porozumienie o współpracy ze śledczymi.

Przed zatrzymaniem Sapieha i Protasewicz spędzili dwa tygodnie w Grecji. Najpierw przebywali w Atenach, a następnie popłynęli promem na Kretę. Jak wspomina kobieta, chcieli przede wszystkim odpocząć po intensywnym okresie pracy. Wyjazd miał też pomóc ich związkowi, który – jak przyznaje – zaczynał się rozpadać.

W Grecji przebywała również Swiatłana Cichanouska. Jej biuro poprosiło Protasiewicza o wykonanie zdjęć z delegacji. Sapieha w tym czasie zwiedzała miasto i zajmowała się własnymi sprawami.

Dzień powrotu do Wilna zapamiętała z najdrobniejszymi szczegółami. Jeszcze przed wylotem wydarzyło się coś, co po latach nabrało dla niej niepokojącego znaczenia. Jak relacjonuje, rano Protasiewicz powiedział jej, że miał dziwny sen. Śniło mu się, że oboje lądują w Mińsku, gdzie zaczyna się coś bardzo złego. Nie pamiętał jednak szczegółów.

Czy był to jedynie przypadek, czy coś, co już wtedy wzbudziło jego obawy? Sapieha nie przedstawia dowodów pozwalających rozstrzygnąć tę kwestię. Opowiada jednak również o dwóch sytuacjach z lotnisk, które zwróciły jej uwagę.

Najpierw, gdy lecieli z  Wilna do Aten nieznajomy mężczyzna rozpoznał Protasiewicza. mimo, że trwała pandemia i obowiązywał nakaz noszenia maseczek. Zapytał go wprost, czy jest dziennikarzem. Według Sapiehy jej partner wyraźnie poczuł się nieswojo, ale potwierdził swoją tożsamość.

Kolejna sytuacja wydarzyła się po powrocie z Krety, gdy para czekała w Atenach na lot do Wilna. Podszedł do nich niepozorny mężczyzna w czarnej czapce. Zapytał, czy stoją w kolejce do samolotu lecącego do Wilna. Protasiewicz odpowiedział twierdząco, po czym nieznajomy odszedł.

Sapieha twierdzi, że później nie widziała go już ani na pokładzie, ani po wylądowaniu. Nie ma pewności, kim byli ci mężczyźni i czy mieli jakikolwiek związek z późniejszym zatrzymaniem. Wspomnienia te pokazują jednak, że z perspektywy Sapiehy podróż, która miała być zwykłym powrotem z wakacji, zakończyła się serią wydarzeń, których nie potrafiła wcześniej przewidzieć.

Była mniej więcej godzina 13, gdy pasażerowie usłyszeli komunikat o konieczności lądowania w Mińsku z powodu zagrożenia. Do planowanego przylotu z Aten do Wilna pozostawało około 15–20 minut.

Sapieha wspomina, że siedziała w słuchawkach i przysypiała. Nie zaczęła krzyczeć ani płakać, ale zauważyła, że drżą jej kolana. Jednocześnie – jak mówi – rozumiała, że sytuacja jest poważna.

Według jej relacji zupełnie inaczej zareagował Protasewicz. Miał zwrócić się do stewarda i krzyczeć, że samolot nie powinien lądować w Mińsku, ponieważ to właśnie po nich przyszli funkcjonariusze. Sapieha opisuje jego zachowanie jako gwałtowną panikę. Twierdzi, że partner oddał jej cały swój sprzęt elektroniczny, a ona sama zdołała uruchomić telefon i zadzwonić do Danili Bogdanowicza, jednego z organizatorów projektu „Czarna Księga Białorusi”, z którym pracowała. Był to to kanał w serwisie Telegram, który po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku zaczął gromadzić i publikować dane osobowe (w tym imiona, nazwiska, numery telefonów, adresy i miejsca pracy) funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, sędziów, prokuratorów oraz urzędników odpowiedzialnych za brutalne tłumienie antyrządowych protestów. [1]

– Samolot ląduje w Mińsku. Mnie najprawdopodobniej aresztują – miała mu powiedzieć. Na więcej nie było czasu.

Kobieta przyznaje, że wcześniej dopuszczała możliwość zatrzymania. Wyobrażała sobie jednak zupełnie inny scenariusz: funkcjonariusze mogliby schwytać ją na ulicy i przewieźć na przesłuchanie. Nie przypuszczała, że w grę może wchodzić przymusowe skierowanie samolotu do Mińska.

Jej relacja zawiera również ważną uwagę dotyczącą późniejszych podejrzeń, że Protasiewicz mógł z wyprzedzeniem wiedzieć o planowanej operacji. Sapieha mówi, że trudno jej pogodzić taki scenariusz z paniką, którą obserwowała na pokładzie.

Zastrzega jednak, że nie może wiedzieć, co dokładnie działo się w jego głowie. Po wylądowaniu rozpoczęły się kontrole pasażerów i przeszukania. Sapieha wspomina obecność psów oraz działania, które odbierała jako pokaz siły. Według jej relacji podczas sprawdzania bagaży nie znaleziono niczego, co uzasadniałoby podejrzenia wobec niej.

W pewnym momencie ona i Protasewicz zostali rozdzieleni. Mężczyznę zabrano w innym kierunku, a kobieta pozostała w kolejce do kontroli. Sapieha opowiada, że stojący za nią pasażerowie z Litwy oglądali zdjęcie przedstawiające zatrzymanie dziennikarza. Jeden z mężczyzn zapytał ją, czy Protasiewicz jest jej partnerem. Kiedy potwierdziła, usłyszała słowa współczucia.

Wtedy zrozumiała, że sytuacja może być znacznie poważniejsza, niż początkowo sądziła. Napisała do matki, prosząc, by jeśli przez pół godziny nie będzie się odzywać, ta zorganizowała jej adwokata.

Po chwili podeszli do niej dwaj pracownicy i zapytali o imię oraz nazwisko. Zabrali jej paszport, przeprowadzili dodatkowe czynności kontrolne, a następnie zaprowadzili ją do niewielkiego pomieszczenia.

Tam, jak twierdzi zobaczyła Artura Gajkę, którego rozpoznała po głosie. Wcześniej wymieniali wiadomości głosowe, ponieważ mężczyzna miał być związany z „Czarną Księgą Białorusi”. W rzeczywistości był on człowiekiem białoruskich służb, który przeniknął do środowiska opozycyjnego.

Według jej relacji Gajka znajdował się w otoczeniu funkcjonariuszy GUBOPiK, czyli białoruskiej jednostki zajmującej się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej i korupcji, wykorzystywanej także do działań przeciwko opozycji.

Kobieta wspomina, że kątem oka zauważyła Protasiewicza stojącego twarzą do ściany. Nie mogli ze sobą rozmawiać. Wkrótce ją również wyprowadzono i przewieziono samochodem do siedziby służb.

Po przewiezieniu do Mińska Sapieha trafiła do siedziby GUBOPiK. Według jej relacji właśnie tam rozpoczął się okres, który zapamiętała jako czas zastraszania i presji. Opowiada o nagraniu tak zwanego filmu pokutnego, w którym miała odczytać przygotowany przez funkcjonariuszy tekst. Twierdzi, że początkowo nie chciała tego zrobić. Funkcjonariusze mieli jej grozić pobiciem, jeśli odmówi.

Według Sapiehy nagranie trzeba było powtórzyć, ponieważ się zacinała. Ostatecznie przeczytała tekst, ale jak podkreśla, nie była to jej dobrowolna wypowiedź.

Następnie przewieziono ją do aresztu na Akrescina. Warunki, które tam zastała, były dla niej szokiem. Przyjechała z Grecji, gdzie panowała ciepła pogoda, i miała na sobie lekkie ubranie. W celi było jednak tak zimno, że pierwszą noc spędziła na materacu rozłożonym bezpośrednio na podłodze.

Później przeniesiono ją do innej celi, w której przebywały kobiety w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Sapieha wspomina, że próbowała się ogrzać, siedząc przytulona do jednej z nich, która miała na sobie puchową kurtkę. To właśnie wtedy miała poczuć, że nie ma nadziei na wyjście.

– Znalazłam coś w rodzaju kamyka albo kawałka mydła i napisałam na brudnej, zielonej ścianie: „Ja tu umrę” – opowiada.

Według jej wspomnień nie płakała od momentu zatrzymania. Miała poczucie, że psychika odcina ją od części emocji, które w innych okolicznościach mogłyby być nie do zniesienia.

Sapieha twierdzi także, że podczas pobytu w areszcie została uderzona pałką w plecy. Opisuje mężczyznę ubranego na czarno, który miał wyprowadzić ją na korytarz i polecić, by się odwróciła. Wówczas drugi funkcjonariusz miał zadać jej cios.

Nie potrafi wskazać tożsamości mężczyzn. W wywiadzie podkreśla, że nie była to jedyna forma presji, z jaką miała się spotkać.

Sapieha była związana z projektem „Czarna Księga Białorusi”, który zajmował się gromadzeniem i publikowaniem informacji o funkcjonariuszach odpowiedzialnych za represje. Jak mówi, na początku zespół tworzyły cztery osoby. Byli to młodzi ludzie, którzy równolegle studiowali i pracowali nad innymi projektami.

Do inicjatywy napływały informacje z różnych części kraju. Zespół analizował materiały, próbując rozpoznawać funkcjonariuszy widocznych na zdjęciach i nagraniach, nawet jeśli mieli zasłonięte twarze. Sapieha przyznaje, że zdarzały się pomyłki. Jak twierdzi, w takich przypadkach zespół przepraszał i usuwał błędne informacje.

Według jej relacji to właśnie działalność projektu sprawiła, że zainteresowały się nią służby. Szczególnie istotny miał być przypadek Artura Gajki, który – jak twierdzi Sapieha – dołączył do środowiska za pośrednictwem jednego z organizatorów.

Kobieta wspomina, że już w 2020 roku zaczęła podejrzewać, iż coś jest nie tak. Gajka miał zadawać pytania niezwiązane bezpośrednio z pracą, a także stopniowo wchodzić w prywatne relacje z członkami zespołu. Sapieha twierdzi, że dzieliła się swoimi obawami z innymi, ale nie miała wystarczających podstaw, by samodzielnie doprowadzić do jego usunięcia.

Po zatrzymaniu miała zrozumieć, jak wiele informacji mogło trafić w ręce służb. Szczególnie bolesne było dla niej to, że część środowiska zaczęła postrzegać ją jako osobę, która zdradziła współpracowników.

– Sama padłam ofiarą zdrady, a w oczach niektórych byłam zdrajczynią – wspomina.

Zaprzecza, by celowo przekazywała służbom informacje o innych członkach projektu. Przyznaje, że podczas przesłuchań mówiła o działalności „Czarnej Księgi Białorusi” i osobach, które znała, ale podkreśla, że wiele z tych informacji było już dostępnych w materiałach zabezpieczonych przez śledczych.

Sapieha twierdzi, że od początku odmówiła składania zeznań, powołując się na konstytucję. Przyznała jedynie, że pracowała przy projekcie. Uznała bowiem, że w tej spraiwe nie ma sensu już zaprzeczać.

Według jej relacji Protasiewicz zaczął współpracować ze śledczymi bardzo szybko, jeszcze w pierwszych godzinach po zatrzymaniu. Później miała dowiedzieć się, że opowiadał o działalności projektu, jego członkach i relacjach między nimi. – Na mnie naślał cały tom akt karnych – mówi.

Sapieha twierdzi, że o skali zeznań byłego partnera dowiedziała się dopiero wtedy, gdy mogła zapoznać się z dokumentacją własnej sprawy. Według niej Protasiewicz przekazał śledczym wszystko, co wiedział i pamiętał o jej działalności oraz kontaktach.

W jej ocenie sytuacja obojga zatrzymanych zaczęła się od tego momentu rozwijać zupełnie inaczej. Jak opowiada, Protasiewicz miał otrzymywać pewne przywileje, w tym lepsze warunki pobytu i możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych w późniejszym okresie.

Roman Protasiewicz. Fot: ctv.by

Dziś Roman Protasiewicz pracuje w mediach propagandowych. Fot: ctv.by

Dziewczyna nie ukrywa, że trudno jej było zaakceptować tę różnicę. Sama pozostawała w areszcie, nie wiedząc, co ją czeka. Według jej relacji służby próbowały nakłonić ją do współpracy, powołując się na los Protasiewicza, jej rodziców i groźbę wieloletniego wyroku.

Pewnego dnia doszło do spotkania, które miało zmienić wszystko. Po około miesiącu w areszcie KGB Sapieha została wezwana do gabinetu. Jak wspomina, funkcjonariusz zapytał ją o trzy życzenia. Odpowiedziała, że chce zobaczyć rodziców, wyjść na wolność i napić się kawy.

Wówczas zaproponowano jej spotkanie z Protasiewiczem. Było to ich pierwsze bezpośrednie spotkanie od momentu zatrzymania. Według Sapiehy rozmowa odbywała się w pomieszczeniu, w którym byli obserwowani. Tak przynajmniej przypuszczała.

Sapieha twierdzi, że Roman natychmiast zaczął przekonywać ją do podpisania porozumienia o współpracy ze śledczymi.

„Dosłownie wygłosił do mnie całą tyradę: Sofio, nikogo nie zdradzisz. Musisz podpisać umowę o współpracy. Oni są za granicą, a ty tu siedzisz, dadzą ci 12 lat. A potem zaczął płakać. Byłam w szoku. Moja pierwsza myśl: „Co do cholery? On płacze?”

Ale to nie koniec. Roman uklęknął przede mną. Siedziałam na krześle, a on klęczał przede mną i powtarzał: „Sonia, proszę podpisz”.

Sapieha opisuje, że była w szoku. Sama przebywała w izolacji, była osłabiona i od dłuższego czasu nie mogła normalnie jeść, miała dużą niedowagę. Wcześniej widziała też inną osadzoną, która miała wyraźne ślady pobicia;

„Zaledwie kilka dni wcześniej do mojej celi przyprowadzono inną kobietę – Natalię Matwiejewą. Była przetrzymywana w związku ze sprawą Sił Samoobrony Cywilnej. Na jej twarzy nie było życia: cała fioletowa”.

Wszystko to miało wpłynąć na jej decyzję. Bała się o własny los, ale wciąż darzyła też uczuciem Protasiewicza i obawiała się, że jemu również może stać się coś złego. Z perspektywy czasu uważa, że służby umiejętnie wykorzystały jej emocje. Powiedzieli jej, że jeśli nie zechce współpracować, Roman nie wyjdzie z więzienia do końca życia.

Ostatecznie podpisała kwity. Twierdzi jednak, że jego znaczenie było przede wszystkim propagandowe, ponieważ służby miały już dostęp do jej telefonu, komputera i wielu informacji dotyczących działalności projektu.

„To był ruch polityczny, żeby pokazać, że się poddałem, żałuję. Ale mieli już Artura Gajko, który wiedział o wiele więcej ode mnie.  A znaczna część informacji, które mogłam przekazać, w taki czy inny sposób, była im znana na długo przed moim zatrzymaniem. Cokolwiek powiedziałam i cokolwiek zrobiłam, wiele zostało już nagrane. Kiedyś nawet śledczy powiedział mi, że moje przyznanie się i współpraca były pokazowe.” – mówi.

Kilka dni po podpisaniu porozumienia Sapieha została przeniesiona do aresztu domowego. Wraz z Protasiewiczem miała początkowo przebywać w domu pod Mińskiem, gdzie stale kontrolowali ich funkcjonariusze służb. Kobieta opisuje  ograniczoną swobodę. Twierdzi, że pomieszczenia były wyposażone w urządzenia pozwalające na kontrolowanie ich aktywności. Później oboje przeniesiono do mieszkania należącego do Protasiewicza, gdzie – jak mówi – w salonie przebywali funkcjonariusze jednostki specjalnej KGB „Alfa”, a oni sami spali w sypialni.

Protasiewicz otrzymał telefon i komputer, a także dostęp do Twittera. Według Sapiehy miało to być elementem jego współpracy ze służbami i sposobem na pokazywanie opinii publicznej, że żyje i jest w dobrym stanie.

Ona sama twierdzi, że odmawiała udziału w kolejnych medialnych wystąpieniach, a niektóre działania podejmowała pod presją. Sofia Sapieha została ostatecznie skazana na sześć lat więzienia. W 2023 roku Aleksander Łukaszenka ją ułaskawił, dzięki czemu opuściła kolonię karną.

Dziś, gdy spotyka ludzi, których nazwiska pojawiały się w protokołach śledztwa, Sofia Sapieha wraca pamięcią do tamtych wydarzeń. Jednym z nich był były śledczy Jauhen Juszkiewicz, którego — jak przyznaje — nigdy wcześniej osobiście nie poznała. Została jednak przesłuchana w jego sprawie, ponieważ po włamaniu do jej laptopa śledczy znaleźli korespondencję w grupie, do której należał.

Sapieha przyznała, że nie wiedziała, dlaczego Juszkiewicz wrócił na Białoruś z Litwy. Zapytana o powody jego decyzji, odpowiedziała śledczym, że jej zdaniem świadczyła ona o „słabości umysłu i odwagi”. Te słowa zostały zapisane w protokole.

We wrześniu 2026 roku, po wyjściu na wolność, spotkała Juszkiewicza osobiście. Mężczyzna od razu przypomniał jej tamtą wypowiedź, a ona przeprosiła za ostre słowa. Wtedy usłyszała odpowiedź, której się nie spodziewała.

Juszkiewicz wyznał, że przez cztery lata opowiadał o niej współwięźniom. Podkreślał, że młoda kobieta, mimo presji ze strony KGB, powiedziała prawdę — w przeciwieństwie do Romana Protasewicza, który po zatrzymaniu zaczął współpracować ze śledczymi.

< Idź pod prąd Zobacz inny >
Ważne? Ciekawe? Podaj dalej:

Nie przegap w tym temacie:

Po to są sankcje. Rosja musi wstrzymać produkcję swojego myśliwca piątej generacjiPo to są sankcje. Rosja musi wstrzymać produkcję swojego myśliwca piątej generacji Propaganda Łukaszenki eskaluje agresję: “Ciężarna kobieta pobita przez polskich pograniczników!”Propaganda Łukaszenki eskaluje agresję: “Ciężarna kobieta pobita przez polskich pograniczników!” Tichanowska do doradcy Bidena: to co się dzieje na Białorusi to efekt braku zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowejTichanowska do doradcy Bidena: to co się dzieje na Białorusi to efekt braku zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej
  • Tagi
  • propaganda
  • Protasiewicz
  • Ryanair
  • samoloty
  • sankcje
  • Sapieha
  • służby białoruskie

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Tu Marinowka! Dostaliśmy Neptunami! Zniszczyli nam Su-34

Tu Marinowka! Dostaliśmy Neptunami! Zniszczyli nam Su-34

Pamiętacie tę dziewczynę? Po latach ujawnia kulisy lądowania Ryanaira w Mińsku

Pamiętacie tę dziewczynę? Po latach ujawnia kulisy lądowania Ryanaira w Mińsku

Wy następni! Padł nowy makabryczny rekord wojny

Wy następni! Padł nowy makabryczny rekord wojny

Pojechał ratować zwierzęta z piekła wojny. Nie oszczędzili nawet jego

Pojechał ratować zwierzęta z piekła wojny. Nie oszczędzili nawet jego

Uwaga Białorusini i Ukraińcy w Polsce. Rząd Tuska ogłosił ważne zmiany!

Uwaga Białorusini i Ukraińcy w Polsce. Rząd Tuska ogłosił ważne zmiany!

Obława od Moskwy po Syberię! Łapanki na ulicach

Obława od Moskwy po Syberię! Łapanki na ulicach

Tłum czekał na pociąg, gdy nagle... (FOTO, +18)

Tłum czekał na pociąg, gdy nagle... (FOTO, +18)

Wizytówka Putina zaczęła śmierdzieć! Ogłosili stan klęski

Wizytówka Putina zaczęła śmierdzieć! Ogłosili stan klęski

150 bunkrów na granicy z Rosją! I to tylko początek

150 bunkrów na granicy z Rosją! I to tylko początek

29.10.2026. Szokujące sceny z obrad sejmu (WIDEO)

29.10.2026. Szokujące sceny z obrad sejmu (WIDEO)

Zełenski zaskoczył słowami o Rosji

Zełenski zaskoczył słowami o Rosji

Decyzja zapadła. Polska wyśle Ukrainie myśliwce!

Decyzja zapadła. Polska wyśle Ukrainie myśliwce!

Lwów wysłał Polsce zapewnienia, ale gwarancji nie daje

Lwów wysłał Polsce zapewnienia, ale gwarancji nie daje

Alarm rakietowy przerwał transmisję Putina! (WIDEO)

Alarm rakietowy przerwał transmisję Putina! (WIDEO)

Niebezpieczny scenariusz. Tak Łukaszenka może ograć Europę

Niebezpieczny scenariusz. Tak Łukaszenka może ograć Europę

Kto w dyni majstruje, przeciw władzy knuje! Zabronili Halloween

Kto w dyni majstruje, przeciw władzy knuje! Zabronili Halloween

Smak zemsty. Posłał do piekła cały własny sztab!

Smak zemsty. Posłał do piekła cały własny sztab!

Krwawy pakt! Dlaczego Putin atakuje podczas pełni?

Krwawy pakt! Dlaczego Putin atakuje podczas pełni?

  • Click here - to select or create a menu
Projekt finansowany ze środków MSZ
© Kresy24.pl 2026. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. O nas i Kontakt | Polityka prywatności
Produkcja: Fundacja Wolność i Demokracja