„Opozycja” w białoruskim parlamencie znokautowana

12 października 2017

Na jesieni 2016 roku UE ekscytowała się sukcesem pt: „udało się zdemokratyzować” ostatniego dyktatora Europy, który po 12 latach wpuścił do „parlamentu” mało znaną opozycjonistkę Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Hannę Konopacką. Tamtą decyzją Aleksander miał dowieść, że jest otwarty na z Zachodem. 

Tymczasem od „wyborów” minął zaledwie rok, a deputowana ogłosiła właśnie powołanie nowej organizacji pod nazwą „Naprzód !”.  Znamienne jest to, że swojej inicjatywy nie konsultowała ze Zjednoczoną Partią Obywatelską (ZPO), partią, która otworzyła jej drogę do wielkiej polityki. Jej lider o nowo utworzonej organizacji dowiedział się z mediów.


Hanna Konopacka zapowiada, że do nowej organizacji wejdą ludzie, którzy będą chcieli konstruktywnie pracować  na rzecz pozytywnych zmian w kraju, ale nie chcą mieć przy tym nic wspólnego z istniejącymi partiami czy ruchami politycznymi. Ruch „Naprzód Białoruś!” zamierza zbudować horyzontalną strukturę zarządzania, a finansowanie – według zamysłu deputowanej, będzie się odbywało … ze zbiórek sympatyków. Konopacka zapowiada, że już w przyszłorocznych wyborach lokalnych – (planowanych na luty 2018 rok) wystawi swoich kandydatów.

Lider ZPO Anatolij Lebiedźko wiadomość o inicjatywie partyjnej koleżanki przyjął ze zdziwieniem, by nie powiedzieć z niedowierzaniem. Jak mówi, ani on, ani rada polityczna partii nie zostali poinformowani przez Konopacką. Opozycyjny polityk zwraca uwagę na zbieżność powołania nowej inicjatywy z terminem wyborów lokalnych:


– Dla nas priorytetem jest kampania wyborcza do rad lokalnych, do której przygotowujemy się od dawna. Wiemy ile nakładu pracy trzeba w to włożyć, ile to przygotowań. Interesuje mnie jedno, w jaki sposób oni zbiorą ludzi, przecież trzeba pomyśleć o jakości zespołu. Nie wystarczy rzucić hasło: Przychodźcie wszyscy niezadowoleni! Bo jeśli przyjdą zwolennicy „krymnasz” i realnej białoruskiej niezależności, to jak stworzyć dobry zespół?, – pyta retorycznie Lebiedźko.
Przestrzega swoją partyjną koleżankę (jak na razie), że nie pozwoli na demontaż Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, a jeśli zajdzie takie podejrzenie, odpowiednio zareaguje.
Wiceprzewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Białorusi () Igor Borysow nie jest tak krytyczny, ale koncepcja finansowania ruchu ze zbiórek publicznych w białoruskich warunkach, to jego zdaniem pomysł prawie niemożliwy:
-To jest naiwne. Mam doświadczenie w zbiórkach funduszy na podobnych zasadach. Zbierałem pieniądze na leczenie dziewczyny, poprzedziła to i towarzyszyła inicjatywie kampania w mediach, serwisach społecznościowych, płatna reklama na Facebooku – ostatecznie zebrano tylko około tysiąc euro. Na tym całą pomoc się skończyła. Czyli jeśli na leczenie człowieka zebrano tylko tysiąc euro, to jak może się udać zbieranie pieniędzy na politykę lub ruch społeczny, będzie dużo trudniej, – mówi Borysow.
Paweł Usow, i komentator życia politycznego na Białorusi uważa, że nowa inicjatywa to nic innego jak odgórna zamiana ruchu „Mów Prawdę!” z Tatianą Korotkiewicz na czele, na podobną (nawet fizycznie) Hannę Konopacką.

– Ruch „Naprzód Białoruś!” – to nic innego jak kalka „Mów prawdę”. One są do złudzenia podobne nie tylko pod względem głoszonych haseł, ale także ludzi. Zmień Korotkiewicz na Kanopacką, nikt nie zauważy różnicy. Co ciekawe, im mniej reprezentują sobą inicjatorzy pewnych „ruchów”, tym głośniejsze i pełniejsze patosu nazwy tych ruchów i zapewnień o ich unikalności.

Kresy24.pl/be;aruspartisan.org/AB
Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *