
Fot:/x.com/OficjalneZero
Niemcy chcą zablokować polskie inwestycje na Bałtyku. Organizacje ekologiczne alarmują o zagrożeniu dla środowiska, ale politycy polskiej opozycji widzą w tym interes ekonomiczny Berlina. Czy mają rację?
Polska może zyskać dostęp do ogromnych zasobów ropy i gazu, ale już pojawiają się żądania, by wstrzymać inwestycję. Niemieckie organizacje ekologiczne biją na alarm, a polscy krytycy ich działań widzą w tym kolejną próbę ograniczania rozwoju naszego kraju.
Trudno nie zadać pytania: dlaczego o wykorzystaniu polskich zasobów mają decydować protesty zza zachodniej granicy?
Jak poinformował portal radiomaryja.pl, rok temu niedaleko Świnoujścia, kanadyjska spółka odkryła na Bałtyku złoże „Wolin East”. Według przedstawionych szacunków może ono zawierać około 22 mln ton ropy naftowej oraz 5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Drugimi Emiratami raczej nie zostaniemy, ale jeśli te dane się potwierdzą, będzie to jedno z istotnych odkryć surowcowych w tej części Europy.
Trwają przygotowania do wydobycia, jednocześnie trwają poszukiwania kolejnych złóż na Bałtyku. Inwestycja może mieć znaczenie dla polskiego sektora energetycznego, choć jej realizacja wymaga oczywiście spełnienia odpowiednich warunków środowiskowych i uzyskania niezbędnych zgód.
Tymczasem sprzeciw wobec projektu wyrażają niemieckie organizacje ekologiczne. Corinna Cwielag, dyrektor krajowa organizacji BUND w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, zwraca uwagę na bliskość obszarów chronionych i skalę planowanej działalności.
– W bezpośrednim sąsiedztwie i częściowo na terenie wrażliwych rezerwatów przyrody Zatoki Pomorskiej codziennie ma być wydobywane i przetwarzane 4100 ton ropy naftowej i gazu ziemnego – wskazuje Cwielag.
Swoje obawy przedstawia również organizacja Deutsche Umwelthilfe. Jej dyrektor zarządzający Sascha Müller-Kraenner ostrzega przed możliwymi skutkami poważnej awarii, w tym wyciekiem ropy oraz zagrożeniem dla ptaków i ryb.
Sprzeciw wyraża także niemiecka gmina turystyczna Heringsdorf, położona w pobliżu Świnoujścia. Dla tego regionu ochrona nadmorskiej przyrody ma szczególne znaczenie ze względu na turystykę.
Argumenty dotyczące ryzyka środowiskowego nie oznaczają jednak automatycznie, że inwestycja nie powinna powstać. Kluczowe będzie ustalenie rzeczywistej skali zagrożeń, możliwości ich ograniczenia oraz warunków, na jakich wydobycie mogłoby się odbywać.
Polska strona, w tym ministerstwo środowiska nie komentuje sprawy, ale były minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk krytycznie ocenia działania przeciwników projektu. Jego zdaniem inwestycja może przyczynić się do rozwoju gospodarczego Polski i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego.
Polityk wpisuje spór o złoża w szerszy kontekst polsko-niemieckich różnic dotyczących strategicznych przedsięwzięć infrastrukturalnych. Wskazuje między innymi na wcześniejszy sprzeciw Niemiec związany z rozbudową Odry i portów. Sprawę nazywa wprost: Niemcy nie od dziś dążą do blokady strategicznych inwestycji w Polsce.
Ostateczny kierunek projektu zależy od tego, czy polski rząd nie ulegnie presji naszych zachodnich sąsiadów.
