
Doradczyni Putina do spraw kultury Jelena Jampolska oburza się, że podawanie pizzy w rosyjskich stołówkach szkolnych to brak patriotyzmu, który uderza w godność rosyjskiej kuchni narodowej i żąda by tego zakazać. Według niej kuchnie w szkołach i przedszkolach muszą kierować się ideologią państwa. Kreml wdraża “kuchenny nacjonalizm”. Problem w tym, że samego Kremla też nie zbudowali Rosjanie. I co teraz? Zburzyć?
“Wspaniała inicjatywa! Tylko dlaczego ograniczać ją tylko do pizzy w szkołach?” – kpi z doradczyni Putina rosyjski bloger emigracyjny Dmitrij Czernyszew. Według niego trzeba uderzyć na całym kulinarnym froncie i natychmiast zakazać w Rosji także innych “wrogich włoskich produktów”, szczególnie serów: parmezanu, ricotty, mozzarelli i gorgonzoli.
Należy też zabronić spaghetti, risotto, pesto, prosciutto, carpaccio, lazanii, tiramisu, panna cotty, gnocchi, cannoli oraz gelato. I żeby nie tracić czasu – także oliwy z oliwek i samych oliwek, zupy minestrone, ciabatty i bruschetty. To samo trzeba zrobić ze wszystkimi warzywami, które przyszły z Włoch.
Z kawiarń powinny też zniknąć amaretto, grappa, campari, limoncello, sambuca, wszelkie włoskie wina i godzące w sam fundament “rosyjskości” – espresso, latte i cappuccino. “A o trufle strach nawet pytać. Precz z nimi!” – wzywa bloger.
A co z architekturą? Kreml także trzeba zburzyć, przecież zbudował go mediolańczyk Pietro Antonio Solari. Nie można dalej tolerować, że serce rosyjskiej państwowości zaprojektował obcy architekt.
W imię czystości narodowej trzeba też rozebrać na cegły dzwonnicę Iwana Wielkiego – dzieło Bona Friazina, zburzyć Sobór Archanioła autorstwa Alewiza Nowego, a Pałac Granowity projektowany przez Marco Ruffo – natychmiast wysadzić w powietrze. A czemu, kiedy runął rodzimy Sobór Zaśnięcia Bogurodzicy, to wzywano na ratunek Arystotelesa Fioravantiego? – “oburza się” bloger.
Z Petersburgiem też trzeba w końcu zrobić porządek, pomijając już nawet jego obcą nazwę. Domenico Trezzini – Sobór Piotropawłowski, gmach Dwunastu Kolegiów, zabudowa Wyspy Wasiliewskiej; Bartolomeo Francesco Rastrelli – Pałac Zimowy, Peterhof, pałac w Carskim Siole, Monastyr Smolny; Giacomo Quarenghi – Instytut Smolny, Teatr Ermitaż, Akademia Nauk; Carlo Rossi – Pałac Michajłowski, Sztab Główny, Teatr Aleksandrowski.
A co z artystami-zdrajcami – malarzami, którzy wzorowali się na włoskim renesansie i ciągle siedzieli we Włoszech: Karł Briułłow, Aleksandr Iwanow, Orest Kiprenski? Co z pisarzami? Gogol właśnie w Italii pisał “Martwe dusze” i kończył “Płaszcz”, Dostojewski we Florencji dopisywał “Idiotę”. Z Włoch przyszła opera, bankowość i moda – to wszystko jest tykającą bombą kulturową – “ostrzega” publicysta.
A czemu czujny wzrok doradczyni Putina pominął jeszcze większe zagrożenie: produkty z bezbożnej Ameryki? Jak można pozwalać na trucie dzieci ziemniakami, pomidorami, kukurydzą, dynią, cukinią, fasolą i olejem słonecznikowym. Toż to wszystko przyszło stamtąd! – przypomina Czernyszew.
I proponuje zamiast tego tradycyjną rosyjską alternatywę: rzepę, brukiew, zupę z pokrzyw i kaszę. A popić to wszystko nalewką z głogu. “Niecierpliwie czekam na kolejne błyskotliwe inicjatywy doradczyni Putina” – podsumowuje Czernyszew.
Zobacz także: Rosja odkryła, jak pokonać Ukrainę! Wielbłądy to załatwią
