Rosjanie promują w mediach społecznościowych nowy twór terytorialny – „Narewską Republikę Ludową”, który miałby powstać w położonej na terytorium Estonii, w pobliżu rosyjskiej granicy Narwie. Miasto zamieszkują głównie Rosjanie. Poinformował o tym w radiu „Hromadske” gen. Wiktor Jahun, zastępca dyrektora Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w latach 2014–2015.
Zauważył, że Estonia jest jedynym krajem UE, który nie podpisał traktatu granicznego z Rosją. Ukraina również nie ma takiego traktatu.
„W 1940 roku, kiedy ZSRS anektował Estonię, kraj ten stracił około 20% swojego terytorium, które zostało przekazane Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republice Sowieckiej i obecnie należy do obwodu pskowskiego. To poważny czynnik, na który Kreml będzie się powoływał w przypadku ewentualnych operacji specjalnych” – podkreślił.
Były oficer SBU nie wykluczył możliwości przeprowadzenia przez Rosję podobnej operacji specjalnej w Estonii, jak w Słowiańsku czy Kramatorsku w 2014 roku, a konkretnie wysłania grupy sabotażowej liczącej do 30 osób, która mogłaby liczyć na wsparcie lokalnych aktywistów.
„Utworzą grupę liczącą 100-200 osób, zajmą jeden, dwa lub trzy budynki administracyjne, wywieszą flagę „Republiki Narewskiej” i to wystarczy, by pokazać, że Artykuł 5 NATO nie działa. To znaczy, że nikt nie będzie bronił Estonii. To ich główny cel” – przewiduje.
Zwrócił uwagę, że grupa ta mogłaby zwrócić się do Rosji o pomoc, a ta wysłałaby kontyngent, zazwyczaj powołując się na ochronę rosyjskojęzycznych mieszkańców. W tym kontekście Jahun powołał się na fakt, że w Narwie mieszka około 50 tys. osób, z czego 90% to osoby rosyjskojęzyczne. Ukraiński wojskowy uważa, że na tym etapie Rosjanie nie przekroczą rzeki Narwy, ponieważ nie będą mieli możliwości prowadzenia walki, ale sytuacja będzie dość poważna, jeśli wojska rosyjskie zostaną skoncentrowane na granicy.
Jahun wątpi w to, że mieszkańcy Narwy uznają proklamowanie „Narewskiej Republiki Ludowej”, ponieważ od dawna identyfikują się ze wspólnotą europejską.
„Istnieją problemy językowe, ale nie takie, które Rosja chce wykorzystać” – stwierdził.
Przypomnijmy, dyrektor Ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa i Współpracy Serhij Kuzan zauważył, że Estonia jest łakomym celem dla Rosji, ponieważ jest jednym z najsłabszych państw NATO.
Dodał, że północno-wschodnia Estonia jest zamieszkana głównie przez rosyjskojęzycznych emigrantów z Rosji lub ich potomków, więc możliwość wykorzystania scenariuszy hybrydowych, takich jak te na Krymie w 2014 roku, jest dość prawdopodobna.
Dziennik „Bild” zauważył, że od kilku tygodni w rosyjskich mediach społecznościowych promowany jest pomysł proklamowania „Ludowej Republiki Narwy”.
Opr. TB, hromadske.radio


1 komentarz
qumaty
24 marca 2026 o 10:19że to putinowi może przyjść do głowy to oczywiste. Ale te kalkulacje są oparte na jeszcze większym odralnieniu niż te rachuby, że jak ktoś mieszka na Ukrainie i mówi po rosyjsku to jest rosjaninem i pokocha całym sercem ruski mir. Świat już to przechodził. Nie każdy kto mówi po angielsku jest Anglikiem, nie każdy kto mówi po hiszpańsku czuje się Hiszpanem i (co dla ruskich jest nowinką) nie każdy kto mówi po rosyjsku jest rosjaninem. Czy to się komuś podoba czy nie, ale na obszarze dawnego ZSRR język rosyjski jest ciągle swoistą lingua franca, ponadnarodową platformą językową, ale niekoniecznie już związaną z identyfikacją etniczną. Po doświadczeniach w “ubogacaniu o rosyjskie wartości” mieszkańców Donbasu, gdzie panuje dziś bandyterka, powszechne braki wody, zaopatrzenia i szerzy się bieda, jeszcze długo nikt przy zdrowych zmysłach w europejskim kraju nie będzie chciał brać udziału w żadnych “ruskomirowych” awanturach. Co poza biedą i szybkim zbydlęceniem może zapewnić dziś mieszkańcom Narwy rosja? Gdzie można pojechać z ruskim paszportem? Kto chce żyć w świecie bez internetu? Nie wierzę zatem w masowe demonstracje poparcia jakue były choćby w Donbasie , raczej po domach się wszyscy od razu pochowają, a dym będzie robić grupka prowokatorów z flagami tej nowowymyślonej “nawerwskiej narodnej respubliki”. Tymniem oni tego wg mnie i tak spróbują, zwlaszcza teraz, gdy USA uwikłane jest w Iranie, a Trump obrażony na Europę. Badawczo, gotowi rzec to nie my, by przyjrzeć się reakcji i stosownie do niej reagować. Może gdzieś w okolicach 1 maja by bardziej sowiecko było? Mam tylko nadzieję, że ktoś tam w NATO temat monitoruje i zadziała odpowiednio zdecydowanie jak przyjdzie pora. Podobał mi się rozkaz dla duńskiego wojska jak Trump straszył, że zajmie Grenlandie:”strzelać bez ostrzeżenia”. To ruscy zrozumieją.