
Andrij Sadowyj. Fot: Unian.ua
Uchwała o ustanowieniu 2027 roku Rokiem UPA jeszcze nie obowiązuje, ale Lwowska Rada Obwodowa wciąż jej nie wycofała. Po protestach polskich samorządów szef lwowskiej administracji wojskowej zapewnia o potrzebie dobrych stosunków z Polską. Na razie nie ma jednak deklaracji, że kontrowersyjny projekt zostanie definitywnie pogrzebany.
Spór o upamiętnienie Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romana Szuchewycza nie wygasa. Maksym Kozycki, szef Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej, odpowiedział na protest marszałka województwa śląskiego Wojciecha Saługi i poinformował, że uchwała dotycząca ustanowienia 2027 roku Rokiem UPA, Szuchewycza i Ołeha Olżycza nie weszła w życie.
„Pragnę poinformować, że uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej, o której mowa w Pana piśmie, do chwili obecnej nie została podpisana i nie weszła w życie. Jestem przekonany, że decyzje organów władzy na wszystkich szczeblach powinny uwzględniać interesy polityki zagranicznej Ukrainy oraz dobrosąsiedzkie stosunki z Rzecząpospolitą Polską” – czytamy w liście od Maksyma Kozyckiego. Szef Lwowskiej OVA podkreślił także znaczenie wzajemnego szacunku w rozmowach o trudnej historii. Zapewnił, że administracja wojskowa obwodu lwowskiego nie była inicjatorem uchwały, a rada obwodowa jest odrębnym organem przedstawicielskim. Jednym słowem, to nie my- t
To jednak nie oznacza, że lwowscy radni wycofali się ze swojej decyzji. Kozycki nie ogłosił anulowania uchwały ani nie zagwarantował, że dokument nie zostanie podpisany w przyszłości. Na tym polega zasadniczy problem: polska strona otrzymała zapewnienie o obecnym stanie prawnym, ale nie deklarację ostatecznego zamknięcia sprawy.
Informację przekazało 28 października ukraińskie media, powołując się na odpowiedź władz obwodu lwowskiego.
Reakcja strony polskiej była jednoznaczna. Wojciech Saługa w oficjalnym apelu przypomniał, że w czasie rosyjskiej agresji mieszkańcy województwa śląskiego pomagali Ukraińcom uciekającym przed wojną, a region nadal wspiera Ukrainę.
„Takie decyzje dzielą Polskę i Ukrainę. Takie decyzje cieszą tylko Rosję” – podkreślił marszałek.
Saługa zwrócił również uwagę, że nie można budować prawdziwego pojednania bez uwzględnienia pamięci polskich ofiar zbrodni popełnionych przez UPA. Nie jest to, jak zaznaczył, sprzeciw wobec Ukrainy czy jej mieszkańców, lecz stanowisko w obronie prawdy historycznej i szacunku dla rodzin pomordowanych.
Kontrowersyjna uchwała wywołała już konsekwencje dla współpracy samorządowej. Przemyśl zawiesił współpracę ze Lwowem, natomiast Sejmik Województwa Lubelskiego jednogłośnie zdecydował o zerwaniu partnerstwa z obwodem lwowskim. Nowy prezydent Krakowa Łukasz Gibała zaproponował zawieszenie kontaktów ze Lwowem i postawił warunek: mer Lwowa Andrij Sadowy musi oficjalnie odciąć się od decyzji lwowskich radnych obwodowych i ją potępić. Skierował w tej sprawie oficjalny list do mera Lwowa. Również miasto Jarosław odmówiło współpracy ze Skolą, na co wpłynęła decyzja lwowskiej rady obwodowej.
Przypomnijmy, bezpośrednim impulsem do podjęcia tej decyzji była uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej, która ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz jej dowódcy Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Postacie te i formacja są odpowiedzialne za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, co w polskim społeczeństwie budzi jednoznaczny sprzeciw. Nie były to więc wyłącznie protesty i dyplomatyczne apele.
Odpowiedź Kozyckiego pokazuje, że władze obwodu dostrzegają znaczenie relacji z Polską. Urzędnik przypomniał o wieloletnim partnerstwie z województwem śląskim i podziękował za pomoc udzielaną Ukrainie oraz jej obywatelom, którzy znaleźli w Polsce schronienie przed rosyjską agresją.
Nie wiadomo jednak, czy te deklaracje przełożą się na zmianę stanowiska lwowskich radnych. Dla relacji polsko-ukraińskich kluczowe będzie teraz nie tylko to, czy dokument pozostanie niepodpisany, lecz także to, czy lwowscy radni podejmą formalne kroki kończące sprawę.



