• Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Kresy24.pl – Wschodnia Gazeta Codzienna
  • 15 cze 2026
  • Gazety i Czasopisma Kresowe
    • Archiwum Dziennika Kijowskiego
    • Archiwum Gazety Polskiej Bukowiny
    • Archiwum Głosu Polonii
    • Archiwum Głosu znad Niemna
    • Archiwum Kuriera Galicyjskiego
    • Archiwum Kwartalnika Echa Polesia
    • Archiwum Kwartalnika Krynica
    • Archiwum Magazynu Polskiego
    • Archiwum Monitora Wołyńskiego
    • Archiwum Mozaiki Berdyczowskiej
    • Archiwum pisma Nasze Drogi
    • Archiwum pisma Polacy Donbasu
    • Archiwum pisma Polonia Charkowa
    • Archiwum pisma Wołanie z Wołynia
    • Archiwum Polak na Łotwie
    • Archiwum Polaka Małego
    • Archiwum Polaka w Niemczech
    • Archiwum Słowa Polskiego
    • Archiwum Słowa Życia
    • Archiwum Tęczy Żytomierszczyzny
Kresy24.pl - Wschodnia Gazeta Codzienna
  • Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Home
Białoruś

Dawne Wigilie ziemi lidzkiej z historią w tle

23 gru 2015

Wigilia dla wielu z nas jest najbardziej magicznym świętem. W ten cudowny wieczór znów na jakiś czas stajemy się dziećmi, z niecierpliwością czekamy na pierwszą gwiazdkę i wierzymy w cuda.

W przedświątecznej krzątaninie często powracamy pamięcią w dawne lata, wspominając, jak to było kiedyś… Każdy z nas ma swoją Wigilię dzieciństwa.

Na pewno do tej pory pamiętamy zapach domu babci, do której zjeżdżała się na Święta cała rodzina. Te cudowne, wspaniałe babcie! Dzięki nim wielu z nas umie dziś pacierza, dzięki ich determinacji zostaliśmy ochrzczeni i doprowadzeni do Pierwszej Komunii Świętej, dzięki zachowaniu przez nie tradycji wiemy, jak należy obchodzić święta.

W wieczór wigilijny czas niby staje w miejscu, wszystko ma być tak, jak było przed laty: sianko na stole, biały obrus, opłatek, postne dania i koniecznie talerz dla niespodziewanego gościa. Piękna choinka, kolędy, pasterka w kościele i ciepła, rodzinna atmosfera. A jak było przed nami? Jak wyglądała Wigilia na naszych ziemiach kilkadziesiąt lat temu? Cofnijmy się w czasie i zawitajmy na ziemię lidzką.

Niech opowieść o niej snują jej mieszkańcy i świadkowie tamtych czasów. Pomogą nam w tym zachowane egzemplarze przedwojennych miejscowych pism «Ziemia Lidzka» i «Życie Lidzkie», a tak- że wspomnienia, opublikowane w książkach «Wspomnienia lidzianina» Władysława Naruszewicza, «Lida prawdziwa» Józefa Kordasza i zanotowane przeze mnie podczas wywiadów w trakcie badań terenowych na ziemi lidzkiej.

Dzisiejsza Lida znacząco się róż- ni od swego stanu sprzed II wojny światowej. Bardzo mało zostało tu pamiątek po jej bogatej, niezwykle ciekawej historii, którą warto przypomnieć.

Nazwa miasta po raz pierwszy figuruje w «Kodeksie Dyplomatycznym Katedry i Diecezji Wileńskiej» (1387-1507) pod rokiem 1387 w dokumencie króla Władysława Jagiełły, który «ufundowany przez siebie kościół pod wezwaniem NMP., WWSS i S. Krzyża w mieście Lidzie uposadza kwotą pieniężną z czynszów królewskich z grodu lidzkiego»; nazwa miasta jest zapisana jako Lyda (s. 29).

Dokument z 3 czerwca 1397 roku, którego oryginał znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, wspomina o erygowaniu w Lidzie klasztoru braci mniejszych. W dokumencie z 25 maja 1460 roku nazwa miasta została zapisana jako Lidda. Założone w 1323 roku przez wielkiego księcia litewskiego Giedymina miasto było stolicą księstwa lidzkiego, którym władał książę Giedymin, a po jego śmierci syn Olgierd i jego synowie: Jagiełło i Witold.

Zamek był potężną twierdzą wielokrotnie szturmowaną przez Krzyżaków, tylko raz zdobyty w 1384 roku. Gościł dwukrotnie wygnanych z Ordy Tatarskiej chanów: Tochtamysza (1396-1399) i Hadżi Gireja (1434- 1443). W XIV-XVI stuleciach Lida była jednym z pięciu największych miast Wielkiego Księstwa Litewskiego.

W 1590 roku uzyskała prawa miejskie, nadane jej przez Zygmunta III, który wydał przywilej (1611) organizowania jarmarków. Potwierdzili te nadania i nadali nowe przywileje królowie Władysław IV (1640) i Michał Korybut Wiśniowiecki (1669, 1670).

Mirosław Bronisław Narbutt w swoim pamiętniku «Lida i powiat lidzki sprzed stu laty» wymienia następujące ważne dla Lidy wydarzenia: «kilkudniowy pobyt króla Aleksandra Jagiellończyka w czasie choroby, po której umarł w Wilnie; przejazd cesarza rosyjskiego Pawła I z synami Aleksandrem i Konstantym, w czasie którego wydał pieniądze z własnej szkatuły na wymurowanie kościoła pijarów; w 1831 r. potyczka Rosjan z oddziałem polskim jenierała Chłapowskiego; w 1863 roku rozstrzelanie x. Falkowskiego proboszcza iszczołnskiego za ogłoszenie ludowi z ambony manifestu Rządu Narodowego Polskiego o powstaniu».

W lutym 1797 roku traktem z Grodna przez Lidę, wykonanym na rozkaz carycy Katarzyny II, wieziono do Petersburga pod konwojem zdetronizowanego ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tym samym traktem szły na Moskwę w roku 1812 półki napoleońskie.

W latach 1565-1929 r. powiat lidzki był dość rozległy i obejmował między innymi takie miejscowości jak: Soleczniki, Werenowo, Iszczołna, Szczuczyn, Bieniakonie, Lipniszki, Ejszyszki, Raduń i Żemłosław. Lida międzywojenna gościła prezydenta RP Ignacego Mościckiego, który przyjechał tu z Dni Mickiewiczowskich w Nowogródku.

W latach przedwojennych do Gimnazjum Klasycznego imienia hetmana Karola Chodkiewicza w Lidzie uczęszczał urodzony w Mińsku Jerzy Putrament, przyszły pisarz, który później przedstawił swoje wspomnienia z tamtych lat w książce «Pół wieku».

W tymże gimnazjum języka łacińskiego uczyła Jadwiga Mostowicz, siostra znanego pisarza, scenarzysty i dziennikarza Tadeusza Dołęgi- Mostowicza; odeszła z pracy w latach 30. XX wieku, kiedy została żoną przyszłego premiera generała Sławoja Składkowskiego.

Za Krupowem w majątku Zapole mieszkał w majątku swego stryja w latach 1825-1831 Ignacy Domeyko, a w siedmiu kilometrach na północny zachód od Lidy znajdowały się Sukurcze, majątek rodowy Witolda Pileckiego, bohatera II wojny światowej.

Blisko Zapola mieściła się osada Borówka, zakupiona i podarowana honorowemu obywatelowi Lidy generałowi Rydzowi-Śmigłemu przez Garnizon Lidzki na dowód wdzięczności za zwycięską operację jego armii w bitwie o Lidę w wojnie polsko-bolszewickiej; tu generał, a później marszałek, często spędzał urlop.

W Skrzybowcach pod Lidą Józef Piłsudski założył główną kwaterę wojenną i stamtąd kierował w kwietniu 1919 roku bitwą o Lidę z bolszewikami, która została później uwieczniona w Warszawie na Grobie Nieznanego Żołnierza. II wojna światowa i jej konsekwencje znacząco zmieniły oblicze Lidy.

Ludność żydowska została zniszczona wskutek Holocaustu, znaczna część Polaków, którzy uniknęli represji, wyjechała w trakcie tak zwanych repatriacji, a do miasta masowo zaczęli przybywać Rosjanie; byli to przeważnie wojskowi i przedstawiciele władzy wykonawczej.

Ta nowa władza starała się zmienić wszystko, co się wiązało jej z polskością. Tak, 26 maja 1955 roku decyzją Miejskiego Komitetu Wykonawczego zmieniono dawne nazwy ulic: ze 166 przemianowano 100. Jednak władza nie zdołała zmienić tradycji i pamięci o nich, dlatego dzisiaj możemy przenieść się do Lidy przedwojennej i przypomnieć, jak dawniej obchodzono tu Wigilię.

Oczekiwania na nią rozpoczynały się cztery tygodnie wcześniej. Świąteczny nastrój panował już od 6 grudnia, kiedy dzieci wyczekiwały św. Mikołaja. W szkołach wtedy rozdawano prezenty – niestety, nie dla wszystkich uczniów, ponieważ fundowali je rodzice.

Czasem jednak dzięki hojności zamożniejszych mieszczan św. Mikołaj przychodził także do dzieci z rodzin biednych. W przedświątecznym tygodniu obowiązywał ścisły post. Wtedy jedzono tylko chleb, ziemniaki, kapuśniak bez żadnego tłuszczu, rosół śledziowy, a pito najczęściej kisiel i kwas chlebowy.

Choinkę ubierano wyłącznie w dniu wigilijnym, był to obowiązek dzieci. Ozdoby na choinkę zazwyczaj się robiło samodzielnie, były to różnego rodzaju koszyczki i łańcuchy z kolorowej bibuły ozdobione koralikami lub słomką, słomiane pajączki, koniecznie bombki i świece.

Do stołu siadano w miarę późno. Zgodnie z miejscową tradycją miało na nim być 12 potraw. Były tam między innymi śledzie, pokrojone w dzwonka i smażone w opiekanym cieście, sałatka z gotowanej fasoli, buraczków i drobno siekanych filetów ze śledzi, karpie. Często gotowano kutię z pęczaku i krupnik z grzybami.

Ulubionym daniem dzieci były «śliżyki» (łamańce) – pokrojone w kostki ciasto upieczone na blasze, które jadło się z makiem roztartym z cukrem w makutrze, zalane mlekiem. Do picia był kisiel z żurawin, tak zwany «różowy», lub kompot z suszonych gruszek i jabłek.

Czasem się robiło kisiel owsiany nazywany «białym», któ- ry był na tyle gęsty, że trzeba było kroić go nożem. Prezentami obdarowywano się rzadko, zazwyczaj po prostu składano nawzajem życzenia, łamano się opłatkiem.

Pierwszy dzień Świąt upływał w atmosferze rodzinnej, przy biesiadnym stole, śpiewaniu kolęd. Chodzono też w odwiedziny do krewnych. W tym dniu stoły były już obfite, a zamożniejsi mogli sobie pozwolić na świąteczną szynkę wyrabianą w lidzkiej Krajowej Mechanicznej Wytwórni Wędlin Wersockiego przy Suwalskiej 9, lub w Mechanicznej Wytwórni Wędlin Rodziewicza przy Suwalskiej 52.

W pierwszym dniu Świąt dzieci chodziły po domach z gwiazdą betlejemską, śpiewały kolędy, a w zamian były obdarowywane smakołykami.

W drugi dzień Świąt w lidzkim Ognisku Kolejowym miejscowy Teatr Amatorski wystawiał jasełka. Często występowały też «Herody» – grupy przebierańców, które chodziły w święto po domach. Właśnie «Herody», jak i śnieg z mrozem, były nieodłącznym atrybutem świąt Bożego Narodzenia.

Taki pochód «Herodów» prezentował się niezwykle barwnie: na czele orszaku kroczył Herod w królewskim płaszczu i «złotej» lub «srebrnej» koronie wysadzanej «klejnotami» z choinkowych koralików. Jemu asystowali rycerze w tekturowych zbrojach; na głowie mieli hełmy, a w rękach trzymali miecze.

Tuż za nimi szedł anioł w białej szacie, mający przepiękne skrzydła. W pewnej odległości od nich skradał się diabeł w obcisłym czarnym stroju, z rogami i długim ogonem; w ręku trzymał widły. Obok niego był starozakonny Żyd w chałacie, z długą brodą i pejsami. Na końcu tego wielobarwnego orszaku posuwała się śmierć o wyglądzie kościotrupa, koniecznie z kosą.

Ponieważ takich grup «Herodów» w mieście było kilka, każda z nich miała prawo występować i zarabiać tylko w określonej części miasta, a w razie «przekroczenia granicy» nieraz odbywały się bójki. Występy «Herodów» dłużyły się do święta Trzech Króli, czyli do 6 stycznia włącznie. W tym samym czasie trwał karnawał, obchodzony hucznie i oferujący różnorodne zabawy w zależności od zasobności mieszkańców.

Jedno z ogłoszeń w «Ziemi Lidzkiej» proponowało mieszkankom «piękne stylizowane kwiaty do sukien balowych na karnawał 1939», które należało zamawiać w pracowni i magazynie kapeluszy damskich Gojłówny przy Suwalskiej 66. Na wsi urządzano tańce, do których przygrywała kapela, składająca się z cymbał, skrzypiec, harmonii i bębna.

Młodzież licznie zbierająca się na takich zabawach często psociła: chodziła po wsi, zdejmowała i chowała wrota i koła, zatykała kominy. Często też wróżono, wróżby były podobne do andrzejkowych. Na przykład rozsypywano na podłodze jęczmień i przynoszono kurę: czyj jęczmień zacznie dziobać, ta pierwsza pójdzie za mąż; przynoszono do domu drwa i liczono: która przyniosła parzystą liczbę, ta pierwsza pójdzie za mąż; wystawiano buty w kierunku progu: czyj ostatni, ta ma pierwsza zostać mężatką; szło się na to miejsce, gdzie zabijano świnię na święta i słuchało szczekania psa: w której stronie zaszczeka, tam dziewczyną pójdzie za mąż; kładło się pod rząd «uszka»: czyje pies zje pierwsze, ta pierwsza pójdzie za mąż; wyjmowano spod pieca słoik z postawioną tam na andrzejki gałązką wiśni: jeżeli ona zakwitła, być dziewczynie w tym roku mężatką.

Na wsiach młodzież katolicka często wróżyła także na tak zwaną «wasiljewu kaladu», chociaż to jest święto z kalendarza prawosławnego. Tradycje prawosławne i katolickie często się jednak przeplatały, szczególnie wśród ludności wiejskiej.

Zarówno bale miejskie, jak i tańce w wiejskiej chacie były huczne i liczne; pamięć o nich do tej pory jest żywa w pamięci mieszkańców ziemi lidzkiej. Jednak Święta nie zawsze były radosne. Najstarsi lidzianie pamiętają, jak w 1943 roku niemieccy okupanci wtrącili do więzienia przy ulicy Syrokomli księży dekanatu lidzkiego.

Komendant tego więzienia, niejaki Bittner, był człowiekiem wierzącym i zaproponował księżom opuścić więzienie na okres świąt Bożego Narodzenia po złożeniu przez nich przysięgi, że po Świętach powrócą. Świadkowie tamtych wydarzeń twierdzą, że komendant współczuł księżom i wypuścił ich umyślnie, by nie powrócili.

Jakżeż wielkie było jego zdumienie, kiedy księża, zgodnie ze złożoną przysięgą, w wyznaczonym terminie powrócili do więzienia! Kilka dni później gestapo rozstrzelało ich za miastem. Byli wśród nich: Aleksander Augustowicz, proboszcz z Niecieczy; Alfons Borowski, proboszcz z Lacka; Franciszek Cybulski, proboszcz z Trab, Stefan Dobrowolski, proboszcz z Bielicy; Wincenty Łaban, proboszcz z lidzkiej parafii na Słobódce; Lucjan Mroczkowski, lidzki wikary; Jerzy Ożarowski, proboszcz z Lipniszek; Wincenty Strześniewski, proboszcz z Juraciszek i Stefan Śniegocki, wikary lidzkiej fary.

Lidzianie pochowali ich na cmentarzu na Słobódce i do tej pory nieustannie dbają o ich groby. Różne były te lidzkie Wigilie – radosne i smutne, spokojne i w zawierusze wojennej, jednak zawsze tradycyjne, takie, jak nakazywała przekazywana z pokolenia na pokolenie wiara.

Niebawem już zasiądziemy do wigilijnych stołów. Zbierze się cała rodzina, nawet ci, którzy na co dzień są daleko. Będą rozmowy i żarty, wspomnienia i smutek po tych, których przy wspólnym stole już nigdy nie będzie; śpiewanie kolęd i niecierpliwe oczekiwanie dzieci na prezenty pod choinką;

12 dań na stole – czasem wystawnym, a czasem skromniejszym. Będzie tak, jak zawsze, jak nauczyły nas nasze babcie, których może z nami już nie ma. Teraz jednak to od nas będzie zależało, czy przy takim samym, tradycyjnym stole zasiądą nasze wnuki, czy zdołamy przekazać im nasze piękne polskie tradycje…

Katarzyna Konczewska/ Magazyn Polski grudzień 2015, nr 12 (120)

< Idź pod prąd Zobacz inny >
Ważne? Ciekawe? Podaj dalej:

Nie przegap w tym temacie:

K24Białoruś poznaje Witolda Pileckiego K24Ukraińskie SBU i śmierć białoruskiego dziennikadza (VIDEO) K2420. rocznica wizyty Jana Pawła II na Litwie
  • Tagi
  • Betlejem
  • Chodkiewicz
  • Czartoryski
  • Dobrowolski
  • Domeyko
  • Ejszyszki
  • Gedymin
  • GRU
  • hetman
  • Jagiełło
  • kolędy
  • Mickiewicz
  • Mińsk
  • Mir
  • Mościcki
  • Orsza
  • Petersburg
  • Piłsudski
  • Rodziewicz
  • służby rosyjskie
  • służby specjalne
  • Soleczniki
  • Szczuczyn
  • Werenowo

2 komentarzy

  1. Krzysztof Fabisiak
    27 grudnia 2015 o 08:00 Odpowiedz

    Aż się łza w oku kręci czytając o naszych, polskich wigilijnych tradycjach, wciąż kultywowanych na tych nieszczęsnych polskich ziemiach, pod obcym panowaniem. Nasi śmiertelni wrogowie, sowieci,hitlerowcy ale też bracia Litwini, Białorusini i oczywiście Ukraińcy, wykarczowali wszystką intelectualną elitę polską, pomordowali masowo tysiące rodzin, a resztę wrzucono do bydlęcych wagonów by zostali nowymi mieszkańcami ziem odzyskanych. Jednakże garstka Polaków ostała się i kultywuje polskie tradycje. Wraz ze zmianą rządów w Polsce, jednym z priorytetów powinna być inicjatywa parlamentarna dla wszechstronnej pomocy dla Polaków, gdziekolwiek by nie mieszkali, naBiałorusi, Syberii, Ukrainie, zachodniej Europie i Amerykach. Często wystarczyłaby pomoc moralna, pomoc w nauczaniu języka polskiego, ale także polityczna, ekonomiczna i religijna. Pamiętajmy o pomordowanych, a pomagajmy żyjącym, to przecież nasi, z naszych ziem. Tak, politycznie, formalnie już nie nasze, ale gdzieś tam głęboko w sercu jest wciąż taka mikroskopijna, nierealna, ale jakże bardzo bliska duszy polskiej, nadzieja. Dziękuję autorce za wzruszające, acz realistyczne spojrzenie na historię i obecne problemy powiatu lidzkiego. Zyczę Pani, wszystkim czytelnikom, a zwłaszcza milionom Polaków na obczyźnie spokojnych i wesołych Swiąt Bożego Narodzenie, a także by ten nadchodzący, 2016-ty zbliżył nas wszystkich do naszej macierzy – Polski

  2. olo
    24 grudnia 2015 o 09:37 Odpowiedz

    długie:), ale świetne. dziekuje.

Dodaj swój komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Uwaga! Komentarze naruszające prawo będą usuwane, a dane autorów - przekazywane organom ścigania.

Najnowsze wiadomości
Lobotomia kresowego mózgu. Bez niego Polska byłaby cywilizacyjnym pustkowiem

Lobotomia kresowego mózgu. Bez niego Polska byłaby cywilizacyjnym pustkowiem

Gotycka cerkiew? Jak to tak? Ruski mir chce, by legła w gruzach!

Gotycka cerkiew? Jak to tak? Ruski mir chce, by legła w gruzach!

Andrzej Poczobut uwolniony!

Andrzej Poczobut uwolniony!

Kresy24.pl zawieszają działalność. Mimo milionów czytelników. Oto powód

Kresy24.pl zawieszają działalność. Mimo milionów czytelników. Oto powód

Trump: Z niecierpliwością czekam na Łukaszenkę w USA

Trump: Z niecierpliwością czekam na Łukaszenkę w USA

Burza po słowach prezesa: Rheinmetall tłumaczy się Ukraińcom

Burza po słowach prezesa: Rheinmetall tłumaczy się Ukraińcom

MSZ RP: Nigdy nie zaakceptujemy Białorusi jako części ruskiego miru

MSZ RP: Nigdy nie zaakceptujemy Białorusi jako części ruskiego miru

Zdrada i terroryzm. Fico ma poważne kłopoty

Zdrada i terroryzm. Fico ma poważne kłopoty

W Rosji zabierają ludziom wypłaty! Potrzebne na wojnę

W Rosji zabierają ludziom wypłaty! Potrzebne na wojnę

Poparcie dla Putina ostro w dół! Najgorszy wynik od początku wojny

Poparcie dla Putina ostro w dół! Najgorszy wynik od początku wojny

Zmień ustawienia cookies
© Kresy24.pl 2018. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.  Kontakt | Polityka prywatności
Produkcja: Fundacja Wolność i Demokracja