„Zdrada stanu” na Podlasiu. Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek pamięta?

12 stycznia 2018

Bieżeńcy wrócili właśnie do domów, których nie ma. Kopią ziemianki, budują prowizoryczne szopy. Gotują lebiodę i pokrzywę, pieką z perzu albo pędów sosen. Próbują przetrwać. Ale nie tylko. Niektórzy stają się uczestnikami historii niczym z filmu sensacyjnego. Tak przynajmniej przedstawiają ja ówczesne doniesienia prasowe.

Na początku roku 1922 ekspozytura policji państwowej w Białymstoku wpadła na ślady szeroko rozgałęzionej organizacji terrorystycznej, skierowanej przeciwko Polsce, popieranej materialnie i moralnie przez Litwę Kowieńską, a częściowo też i przez – napiszą gazety już po aresztowaniu części bohaterów tej historii.


Na ławie oskarżonych zasiądzie 45 osób (stąd później będzie się mówić o „procesie 45.”), które miały dążyć do wywołania powstania zbrojnego, mającego oderwać wschodnie województwa ówczesnej Rzeczpospolitej (łącznie z Białostockiem), by stworzyć niepodległą . Wśród nich kierująca organizacją młoda nauczycielka spod Białegostoku Wiera Masłowska, dwóch posłów na ale także młodzi , którzy dopiero co wrócili z Rosji. Brakuje atamana Czoorta, który z Puszczy Białowieskiej słał listy listy z pogróżkami do samego Naczelnika Piłsudskiego i innych atamanów.

Czy pamiętacie opowieści dotyczące tej historii? Czy w Waszych wsiach pod Białymstokiem, Sokółką, Bielskiem i Hajnówką opowiadało się o tym? Co się mówiło? Czy ktoś pamięta o tym jeszcze dziś? Bardzo proszę o informacje.


Proszę pisać: aneta.prymaka@gmail.com

Kresy24.pl za biezenstwo.pl/fot: wrotapodlasia.pl/AB

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

3 odpowiedzi „Zdrada stanu” na Podlasiu. Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek pamięta?

  1. pyra Odpowiedz

    13 stycznia 2018 w 20:59

    ŁOŁ – z punktu widzenia rdzennego poznaniaka samo pojęcie słowa ATAMAN w tej historii brzmi jak historia z innego świata…. i nie bardzo nawet wiem co sobie wyobrażać (może to co na filmach???). Pozdrawiam i czekam na dalszą część!!!

  2. Alexander Odpowiedz

    15 stycznia 2018 w 13:05

    Pani Aneta Prymaka od lat zbiera informacje na temat niedoli białoruskich ziomków na rodzinnym Podlasiu. Napisała bardzo ciekawą książkę o bieżeństwie. Jednej rzeczy nie bardzo mogę pojąć. Skoro Białorusinom powracającym z tułaczki po bezkresach Rosji było w II RP tak źle, tyle cierpieli, tak bardzo tęsknili za Rosją, to dlaczego w latach 1944-1946, gdy była po temu wyśmienita okazja nie przenieśli się na stale do ZSRR ? Przecież władze komunistyczne, zwłaszcza sowieckie, gorąco ich namawiały.
    Ja osobiście, gdybym żył w wiecznej biedzie i poniżeniu w obcym mi kulturowo i mentalnie państwie, przeniósłbym się jak najprędzej tam, gdzie byłoby mi lepiej.
    Na ten temat pani Prymaka w swojej książce nie pisze ani słowa. Przesiedlenia ludności w pierwszych latach powojennych nie są przedmiotem jej zainteresowań. Szkoda, że tak się dzieje, bo może z badań okazałoby się, że tak naprawdę Białorusinom z Podlasia żyło się w Polsce znaczniej lepiej niż w Rosji ( ZSRR).

  3. jadwiga Odpowiedz

    15 stycznia 2018 w 15:48

    Aneta Prymaka wyolbrzymia niedolę Białorusinów na Podlasiu. Pan Aleksandr ma rację zadając pytanie: czemu nie chcieli przenieść się w ZSRR?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *