
Aleksander Łukaszenka 20 sierpnia z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem. Fot: belta.by
Aleksander Łukaszenka zawsze bardzo emocjonalnie reaguje na wszelkie informacje o tragicznym losie dyktatorów, ponieważ naturalnie odnosi je do własnej sytuacji. Jednak obecnie reakcja oficjalnego Mińska na wydarzenia wokół Iranu jest dość ostrożna i powściągliwa – zauważa białoruski politolog Walery Karbalewicz na portalu radia Svaboda. Skąd ta cisza?
Atak Izraela i USA na Iran, zniszczenie politycznego i wojskowego kierownictwa kraju świadczą o tym, że administracja Donalda Trumpa przebudowuje świat zgodnie ze swoimi wyobrażeniami.
Jednym z kierunków tej restrukturyzacji wydaje się być demontaż reżimów dyktatorskich na świecie. Co więcej, celem nie jest tyle demokratyzacja krajów autokratycznych, co raczej zmiana polityki tych państw poprzez obalenie dyktatorów.
Najpierw Amerykanie pojmali przywódcę Wenezueli, Nicolasa Maduro, zmuszając nowe władze tego kraju do zmiany kursu politycznego zgodnie z interesami Stanów Zjednoczonych. Teraz, w wyniku ataku, rząd Iranu, na czele z ajatollahem Alim Chameneim, został zniszczony. A teraz Kuba?
W tym kontekście można sobie wyobrazić stan psychiczny Aleksandra Łukaszenki. Podczas spotkania z sekretarzem tzw. „państwa związkowego” Siergiejem Głazjewem 16 lutego próbował on wyjaśnić, dlaczego nie poleciał do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie Donalda Trumpa, aby wziąć udział w posiedzeniu Rady Pokoju. Według niezależnych mediów obawiał się powtórzenia losu Nicolasa Maduro.
„Nikogo się nie bałem i nie będę się bał. To kompletna bzdura” – powiedział wtedy Łukaszenka.
Od dawna znanym elementem stylu politycznego niezmiennego władcy Białorusi jest twierdzenie w formie zaprzeczenia. Oznacza to, że jeśli uporczywie czemuś zaprzecza, to sytuację tę należy rozumieć dokładnie odwrotnie.
Dziwna, nie do końca wytłumaczalna sympatia Łukaszenki do dyktatorów wszystkich czasów i narodów jest zdumiewająca. Oczywiście, w grę wchodzą tu te same idee dotyczące systemu władzy, form i metod rządzenia oraz akceptowalnych sposobów osiągania celów. Ale najwyraźniej chodzi o coś więcej. Istnieje również pewien mistyczny, wręcz zgubny związek, który mogą wyjaśnić tylko psychologowie społeczni.
Nic więc dziwnego, że Łukaszenka jest zawsze bardzo wrażliwy na wszelkie informacje o tragicznym losie dyktatorów. Ponieważ odnosi tę sytuację do siebie. Jego zdaniem każda władza jest święta, a atak na nią to świętokradztwo. Dlatego Łukaszenka kiedyś poleciał specjalnie do Jugosławii, aby chronić lokalnego autokratę Slobodana Miloševicia. Zaoferował azyl polityczny Miloševićowi, irackiemu dyktatorowi Saddamowi Husseinowi, obalonemu prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi i Nicolasowi Maduro. Udzielił również schronienia byłemu kirgiskiemu przywódcy Kurmanbekowi Bakijewowi na Białorusi i przyznał mu obywatelstwo białoruskie.
Po zabójstwie libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego w 2011 roku Łukaszenka nagle zaczął tworzyć obronę terytorialną mającą na celu ochronę przed powstaniem ludowym. Od czasu pojmania Maduro przez Amerykanów w tym roku, białoruski przywódca jest zajęty inspekcją gotowości bojowej jednostek wojskowych i organizacją szkoleń wojskowych dla cywilnych rezerwistów.
Mało prawdopodobne, by to wszystko pomogło w krytycznej sytuacji. Działania te przypominają raczej metodę psychologicznej autoterapii. Bo coś trzeba zrobić; nie możemy siedzieć bezczynnie.
Jednak oficjalna reakcja Mińska na wydarzenia wokół Iranu jest obecnie dość ostrożna i powściągliwa. Wynika to z logiki, że nie warto drażnić Donalda Trumpa, który dzień wcześniej wypowiadał się bardzo pochlebnie o białoruskim przywódcy:
„Mam wielki szacunek dla ich przywódcy… Bardzo lubię ich przywódcę”.
Oficjalna reakcja władz białoruskich różni się od stanowiska Rosji. Moskwa wprost potępiła agresję Izraela i USA na Iran.
28 lutego białoruskie MSZ wydało dwa oświadczenia. Jedno z nich wyrażało niejasne zaniepokojenie eskalacją konfliktu wokół Iranu. Drugie oświadczenie potępiło atak na Iran, ale nie określiło Izraela i USA mianem agresorów, podkreślając aspekt humanitarny.
Ta ostrożność wynika nie tylko z faktu, że Mińsk nie jest obecnie zainteresowany konfliktem ze Stanami Zjednoczonymi, z którymi trwają negocjacje, ale także z faktu, że Łukaszenka pozycjonuje się niemal jak zwolennik Trumpa.
Jest jeszcze jeden aspekt, który obecnie nie wzbudza większego zainteresowania. Jakie są roszczenia i żądania USA wobec Iranu? Waszyngton żąda od Teheranu likwidacji broni jądrowej i programu rakiet balistycznych dalekiego zasięgu. Tymczasem Białoruś rozmieszcza (lub planuje rozmieścić) na swoim terytorium rosyjską broń jądrową i system rakietowy Oresznik. Analogia do sytuacji w Iranie jest oczywista.
I jeszcze jedno. Rosja, osłabiona wojną z Ukrainą, z łatwością „zdradza” swoich sojuszników: Syrię, Wenezuelę i Iran. Pojawiają się prognozy o prawdopodobnym rychłym upadku dyktatorskiego reżimu na Kubie.
To wyjaśnia ostrożność oficjalnego Mińska. Ani Łukaszenka, ani białoruskie MSZ nie odpowiedzieli jeszcze na śmierć Chameneiego.
Walery Karbalevicz, svaboda.org/ tłum.wa










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!