
Collage / media społecznosciowe
Atak Donalda Trumpa na Wołodymyra Zełenskiego przyniósł skutek dokładnie odwrotny do zamierzonego – poparcie na Ukrainie dla ukraińskiego prezydenta błyskawicznie wzrosło.
Częściowe zniesienie przez USA sankcji przeciwko paliwom z Rosji i ostry atak Donalda Trumpa na ukraińskiego prezydenta mają już pierwsze skutki sondażowe. Zaledwie tydzień temu zaufanie do Wołodymyra Zełenskiego wynosiło 43%, a 52% Ukraińców deklarowało nieufność. Teraz się to odwróciło: 57% mu ufa, a 39% nie ufa – wynika z sondażu Kijowskiego Instytutu Socjologii.
Dla ekspertów sytuacja jest jednoznaczna: w kraju natychmiast zadziałał efekt “zjednoczenia ponad podziałami wokół sztandaru i przywódcy” w sytuacji zagrożenia.
Na Ukrainie nie brak ludzi, którzy krytykują Zełenskiego, np. za decyzje kadrowe, czy korupcję we władzach. Ale kiedy “obcy prezydent” atakuje “naszego”, to wszystko schodzi natychmiast na drugi plan, a odzywa się urażona duma narodowa, szczególnie gdy trwa wojna i giną ludzie.
A jeśli w dodatku ten, który atakuje “naszego”, zachowuje się jak sojusznik wroga, wynik jest oczywisty. Inna rzecz, jak długo może trwać taki psychologiczny efekt wśród Ukraińców? Część socjologów sądzi, że może nie być trwały.
Z drugiej strony jednak, jeśli prezydent USA będzie dalej w ten sposób “dorzucał do pieca”, to automatycznie będzie w ten sposób dalej “pompował” notowania Zełenskiego. I osiągnie tylko tyle, że Ukraińcy trwale uznają Trumpa za wroga, jak Putina, czy Łukaszenkę. Warto też zauważyć, że ten sondaż zakończono 16 października, a od tej pory Trump zrobił jeszcze kilka takich “strzałów”.
Jednak ona sam nie jest w stanie tego pojąć. Człowiek tak próżny i narcystyczny, święcie przekonany o swojej sprawczości i genialności, nie może przyjąć do wiadomości, że inni go za takiego w ogóle nie uważają. Pewnie sądził, że wystarczy jedno jego słowo, a Ukraina padnie przed nim na kolana.
Tak się jednak nie stało i raczej się nie stanie. To, co sam o sobie myślisz, nie ma bowiem dla innych żadnego znaczenia, nawet jeśli jesteś prezydentem USA. Żeby ludzie cię słuchali i liczyli się z twoim zdaniem, to po pierwsze – musisz mieć u nich autorytet, a po drugie – ludzie nie mogą cię uważać za kłamcę i zdrajcę.
W przeciwnym razie – wszystko co powiesz, przyniesie dokładnie odwrotny skutek.



