W wywiadzie udzielonym Radiu Wolna Europa były szef ukraińskiego wywiadu Mykoła Małomuż powiedział, że jakkolwiek Putin jest dobrym taktykiem, to w długiej perspektywie jego polityka przyniesie Rosji same straty.
O wypowiedzi Małomuża dowiedziałem się z portalu Jagiellonia.org i przez chwilę nie mogłem tego nazwiska dopasować, ale w końcu przypomniałem je w kontekście głoszenia parę lat temu katastroficznych wizji, jakoby podziałem Ukrainy zainteresowane były Rosja, Węgry, Rumunia i Polska.
Abstrahuję od tego, że w stosunku do Polski takie twierdzenie jest wysoce niesprawiedliwie, a ekstremistyczne grupki pohukujące o wtargnięcie polskich Leopardów do Lwowa mają tyle wspólnego z polityką realizowaną przy Al. Szucha, co Lenin z Lennonem. Komuś mogą wydawać się podobne.
Ważniejsze jest co innego. Kiedy dzisiaj słyszę, że Rosja się wali, że „jeśli strategia Putina będzie trwała, będzie to degradacja Rosji. […]”, to myślę sobie, że jest wysoce prawdopodobne, że mamy do czynienia z grą obliczoną na uśpienie czujności świata. Pytanie: w jakim celu?
Trzeba pamiętać, że ranny zwierz może umierać długo i przez cały ten czas być w stanie zadawać śmiertelne ciosy. Podobnie, jak Imperium Rzymskie, które być może “nie upadło w szczycie swojej chwały”, niemniej jednak Edward Gibbon datuje początek jego rozkładu na połowę II w. n.e. Przepraszam Rzymian za porównanie.
Telesfor
