Niedawno pojawiła się informacja, że ukraiński robot naziemny wziął do niewoli trzech rosyjskich okupantów. Sytuacja odzwierciedla nie tylko epizod wojny trwającej już prawie cztery lata rosyjskiej agresji na pełna skalę na Ukrainę, symbolizuje także nową rzeczywistość technologiczną. Roboty bojowe, czyli UGV (Unccrewed Ground Vehicles), są już stałym elementem tej wojny, a Ukraina stała się państwem wiodącym w ich wykorzystaniu. Sprawę przeanalizował dwutygodnik „Forbes”.
Jak zauważa amerykańska Fundacja Jamestown, która prowadzi globalny monitoring konfliktów zbrojnych, Ukraina jest obecnie absolutnym światowym liderem w ich tworzeniu i wykorzystaniu bojowym. W czasie wojny na Ukrainie roboty są już niezbędne do dostarczania zaopatrzenia na linię frontu i ewakuacji rannych. W tym roku będą one coraz częściej wykorzystywane do wsparcia ogniowego, uczestnicząc w bezpośrednich walkach, zarówno w operacjach ofensywnych, jak i defensywnych, z użyciem ciężkich karabinów maszynowych i innego uzbrojenia.
Postęp Ukrainy w tej dziedzinie jest zdumiewający. Na początku inwazji wojska ukraińskie wykorzystywano pojedyncze modele zagraniczne, dziś 99% dronów naziemnych jest produkowanych na Ukrainie.
Produkcja wzrosła z setek sztuk w 2024 roku do planowanych 15 tys. w 2025 roku. W tym roku spodziewane jest wyprodukowanie ponad 20 tys. robotów.
Na froncie Ukraina wykorzystuje ponad 200 modeli dronów naziemnych, które produkuje 40 ukraińskich firm.
Sekret tego sukcesu tkwi w unikalnym ekosystemie. Inżynierowie pracują w bezpośredniej współpracy z wojskiem. Dziennikarze zauważają, że cykl „użycie bojowe – wnioski z wykorzystania – modernizacja” trwa tygodnie, a nie lata. Pozwala to na tworzenie maszyn idealnie dostosowanych do konkretnych zadań: od uzupełniania amunicji po operacje szturmowe.
Porównanie podejścia ukraińskiego w tej dziedzinie z amerykańskim wyraźnie pokazuje różnicę w wydajności. Stany Zjednoczone, dysponujące ogromnymi budżetami zbrojeniowymi, próbują rozwijać roboty bojowe od lat 80. XX wieku. Jednak programy utknęły w martwym punkcie. Najnowszy projekt armii amerykańskiej został anulowany zeszłego lata z powodu kosztów – prototypy kosztowały prawie 3 mln dolarów każdy. Ukraina obrała inną drogę. Zamiast „złotych” technologii, chodzi o dostępność i masową produkcję. Ukraińskie roboty są montowane z komercyjnych komponentów. Ceny wahają się od 5 tys. do 30 tys. dolarów (przykładem robot „DevDroid”).
Rezultat jest taki, że technologię, którą Pentagon planuje dopiero wdrożyć – robot walczący wraz z piechotą – ukraińskie siły zbrojne już masowo wykorzystują na polu bitwy.
Media donoszą, że głównym osiągnięciem tego postępu jest ratowanie ludzkiego życia. Roboty podejmują się najbardziej ryzykownych zadań. Wymowny przykład: w grudniu 3. Brygada Szturmowa poinformowała, że robot „DevDroid” z karabinem maszynowym kal. 12,7 mm samodzielnie utrzymywał pozycję przeciwko wojskom rosyjskim przez 45 dni. Pojazd był zdalnie sterowany, a wracał na zaplecze pozycji ukraińskich w celu uzupełnienia amunicji Rezultat: pozycja została utrzymana, bez strat wśród ukraińskich żołnierzy.
Przewaga technologiczna zmienia również psychikę wroga. Poddanie się robotowi to logiczny krok. Walka z wrogiem, który nie odczuwa bólu, nie zna strachu i który (w przeciwieństwie do ludzi) „nie zna litości”, jest demoralizująca. Co więcej, eskorta robota eliminuje ryzyko „fałszywej kapitulacji”, gdy wróg próbuje zaatakować w ostatniej chwili. Operator jest bezpieczny i nie musi podejmować decyzji w ułamku sekundy pod groźbą broni.
Opr. TB, forbes.com











2 komentarzy
Ukraina - Naprzód!
28 stycznia 2026 o 18:51Przed 4 laty ruska propaganda wieściła, iż Ukraińcy mają widły, drzwi od stodoły, a teraz rusy tkwią w bagnie, z którego nie mogą się wykaraskać.
,
28 stycznia 2026 o 19:13To wsiadaj na te latajace drzwi od stodoly, wez widly w dlon i wyciagaj swoich braci z tego bagna.