
Nawet jeśli wojna w Ukrainie się skończy, a w regionie zapanuje pokój, nie oznacza to końca konfliktu między Wschodem a Zachodem. Andrzej Poczobut ostrzega, że Białoruś pozostanie politycznie daleko od Europy, a na prawdziwe ocieplenie relacji nie ma co liczyć.
„Jeśli geograficznie Białoruś jest częścią Europy, to politycznie jest częścią Azji” – powiedział Andrzej Poczobut z okazji uroczystego rozpoczęcia nowego roku akademickiego w Instytucie Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Były więzień polityczny mówił o tym, dlaczego 35 lat po rozpadzie ZSRR człowiek sowiecki wciąż istnieje i jak jego mentalność wpływa na przyszłość całego regionu.
Wykład „35 lat po rozpadzie ZSRR: dlaczego Homo Sovieticus wciąż istnieje?” odbył się z okazji inauguracji nowego roku akademickiego w Instytucie Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
Zdaniem Poczobuta Alaksander Łukaszenka jako jeden z pierwszych przywódców państw postsowieckich zrozumiał siłę nostalgii za Związkiem Radzieckim. Wykorzystał ją, zdobywając poparcie znacznej części społeczeństwa.
„O Łukaszence napisano książkę „Przypadkowy prezydent”, ale on wcale nie jest przypadkowy, skoro rozmawiamy o nim już od 32 lat” – zauważył Polak z Grodna. Jak podkreślił, rozpad ZSRR nie oznaczał końca sowieckiej mentalności. Człowiek ukształtowany przez tamten system może być odtwarzany w kolejnych pokoleniach, a jego wartości nadal przekazywane.
Właśnie w tym Poczobut widzi jeden z głównych konfliktów na Białorusi: zderzenie ludzi przywiązanych do sowieckich wzorców z tymi, którzy opowiadają się za demokracją i europejskim kierunkiem rozwoju.
Podobny problem dotyczy innych państw postsowieckich. Poczobut przypomniał przykład Gruzji, która przez lata rozwijała się w kierunku Zachodu, lecz obecnie coraz częściej jest porównywana z Białorusią ze względu na odwrót od tego kursu.
Zdaniem dziennikarza konflikt wartości jest również jednym ze źródeł wojny w Ukrainie. Dopóki pozostaje aktualny w całym regionie, trudno oczekiwać trwałego porozumienia między państwami reprezentującymi odmienne modele polityczne.
„Wojna na Ukrainie wcześniej czy później się skończy. Wcześniej czy później nadejdzie jakaś forma pokoju. Ale nawet zakończenie wojny nie zlikwiduje konfliktu między demokracją a autorytaryzmem” – podkreślił Poczobut.
I właśnie dlatego jego zdaniem nie należy utożsamiać końca działań zbrojnych z początkiem nowej epoki w relacjach Wschodu z Zachodem.
„Musimy być przygotowani na to, że ten konflikt przez długie lata będzie określał wzajemne relacje. Między Wschodem a Zachodem. Między Europą a Azją” – zaznaczył.
Poczobut nie ukrywa, że liczy na uniknięcie kolejnej wielkiej wojny. Nie wierzy jednak, że sam pokój wystarczy do odbudowania zaufania i zasadniczej poprawy stosunków.
„Jako optymista mam nadzieję, że nie będziemy mieli wielkiej wojny, ale wielka przyjaźń również jest niemożliwa. Niemożliwy jest reset. Prawdziwa poprawa stosunków wydaje się niemożliwa” – ocenił.
Jego zdaniem Zachód powinien czerpać z doświadczeń zimnej wojny. To właśnie wtedy państwa demokratyczne musiały nauczyć się funkcjonować w długotrwałym konflikcie z przeciwnikiem, którego system polityczny i wartości pozostawały sprzeczne z ich własnymi.
Poczobut został skazany na Białorusi w 2023 roku na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Na wolność wyszedł w kwietniu 2026 roku po 1860 dniach za kratami. We wrześniu odwiedził Białoruś, gdzie spędził tydzień, a następnie bez przeszkód wrócił do Polski. Jak zapowiada, w grudniu zamierza powtórzyć tę podróż.


