
24 lutego, w wieku 96 lat, w szpitalu w Baranowiczach zmarła Elżbieta Dołęga‑Wrzosek — kobieta, która ocaliła ludzkie życia, wychowała pokolenia młodych Polaków i stworzyła pierwszą po wojnie polską szkołę na Białorusi. Jej odwaga, dobroć i niezłomna wierność polskości ukształtowały całe środowisko polskie w tym mieście, a jej wychowankowie pozostaną na wiele lat kontynuatorami i świadkami jej niezwykłych dokonań.
Dziś w Baranowiczach zgasło światło, którego blasku nie sposób zmierzyć. Elżbieta Dołęga‑Wrzosek była jedną z tych osób, które zmieniają świat nie krzykiem, lecz cichą, codzienną pracą. Jej życie — naznaczone wojną, stratą córki – śp. Teresy Sieliwończyk, odpowiedzialnością i niezwykłą miłością do ludzi — stało się świadectwem, że dobro może przetrwać nawet najtrudniejsze czasy.
Jako trzynastoletnia dziewczynka usłyszała od matki, Teresy Dołęgi‑Wrzosek, łączniczki Armii Krajowej, słowa, które stały się jej życiowym credo: “Córeńko, pamiętaj, żeś Polka… i pamiętaj, że w naszej rodzinie wszyscy zawsze mieli dobre wykształcenie”. Ten nakaz niosła w sobie przez całe życie i przekazywała go dalej, setkom dzieci, które uczyła.
W czasie wojny wraz z matką ocaliła dwóch chłopców – Ryśka i Jurka – za co została uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. To jedno z najpiękniejszych świadectw jej człowieczeństwa: w świecie pełnym strachu potrafiła wybrać dobro.
Po wojnie stała się fundamentem polskiej oświaty na Białorusi. W swoim mieszkaniu zaczęła uczyć dzieci języka polskiego — najpierw kilkoro, potem dziesiątki, aż w końcu setki. Z czasem stworzyła Społeczną Szkołę Polską im. Tadeusza Rejtana w Baranowiczach, pierwszą po wojnie polską szkołę na Białorusi. Dla uczniów była nie tylko nauczycielką. Była drugą mamą, przewodniczką, kimś, kto dawał poczucie bezpieczeństwa i sensu.
Jej szkoła wychowała lekarzy, inżynierów, artystów, naukowców — ludzi, którzy dziś rozsiani są po świecie, ale wciąż noszą w sobie jej słowa, jej uśmiech, jej wiarę w człowieka.
Ostatnie lata przyniosły jej wiele bólu: śmierć ukochanej córki Teresy Sieliwończyk – również znanej działaczki ZPB i polskiej oświaty na Białorusi, współtwórczyni polskiego życia w Baranowiczach, a także likwidację przez reżim Łukaszenki szkoły, która była dziełem jej życia.
A jednak Elżbieta Dołęga‑Wrzosek pozostała pogodna, ciepła, pełna godności. Nigdy nie przestała wierzyć, że dobro ma sens. Dziś żegnamy ją z wdzięcznością. Za odwagę. Za mądrość. Za polskość, którą niosła jak skarb — nie dla siebie, lecz dla innych.
Jej światło nie zgasło. Będzie świecić w każdym, kto choć raz usłyszał od niej: “Pamiętaj, żeś Polak…”
Zapraszamy do obejrzenia filmu dokumentalnego “Elżbieta Dołęga-Wrzosek. Linia Losu” zrealizowanego przez Redakcję Echa Polesia 2 lata temu:
wa/Znadniemna.pl/Echa Polesia










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!