„Kurier Lwowski” w lutym 1926

Uroczystości pogrzebowe bryg. Czesława Mączyńskiego pod kościołem św. Marii Magdaleny, NAC
Od tego roku „Kurier Lwowski” zaczął ukazywać się z podtytułem „Pismo demokratycznej inteligencji”, co nie oznacza, że zmieniło się nastawienie pisma, jego treść, układ artykułów. Pismo wydawano nakładem Nowej Spółki Wydawniczej, redaktorem był Tadeusz Stroiński. Drukowano je w drukami Polskiej we Lwowie przy ul. Chorążczyzna 17.
Dziwna informacja ukazała się na pierwszej stronie jednego z pierwszych lutowych numerów:
P. poseł pułk. Mączyński mobilizuje faszystów warszawskich
W ubiegłą niedzielę zmobilizował poseł pułkownik Mączyński na „forcie szczęśliwieckim” dowódców Straży Narodowej. Co na to władze państwowe?
Pułkownik Mączyński wydal rozkaz mobilizacyjny (!!) i zorganizował pogotowie bojowe złożone z oddziałów okręgowych, po 25 osób, z których 5 osób patrolowało Warszawę zaś 20 pozostało w rezerwie. Jednocześnie S.S.S. dokonało rejestracji swych członków oraz taką samą rejestrację zarządziły okręgi Straży Narodowych.
Wszystko to jest jawną mobilizacją faszystowską w Warszawie.
Walka z alkoholizmem czy prohibicja – to walka z wiatrakami. Jednak we Lwowie obradował zjazd antyalkoholowy
Święto walki z alkoholizmem
2 lutego. Święto dzisiejsze jest – o czem mało komu wiadomo – „dniem wstrzemięźliwości i ofiary”, dniem zwalczania alkoholizmu. Odbywają się wykłady na temat zgubnych skutków alkoholu, wiece i zbiórki na walkę z tym największym, chociaż bynajmniej, nie znienawidzonym nałogiem ludzkości.
Ale – nie u nas.
Zdecydowaną wojnę wypowiedziało alkoholizmowi społeczeństwo dzielnicy, najbardziej może ze wszystkich ziem polskich zatrutych nałogiem pijaństwa: Wielkopolski i Górnego Śląska. Bynajmniej nie potrzebne świadectwo daje Poznaniowi i Katowicom widok nazbyt wesołych, a nawet zataczających się obywateli na ulicach o każdej porze dnia i nocy. Ale opinję tę rehabilituje nieco reakcja, jaka budzi się w zdrowo myślących warstwach ludności.
Zorganizowano tam szereg związków abstynenckich – we wrześniu ubiegłego roku zwołano kongres przeciwalkoholowy, na którym wskazano pracę zapobiegawczą jako najskuteczniejszy sposób agitacji i domagają się wprowadzenia obowiązkowej nauki o alkohologji na wszystkich szczeblach nauczania oraz przestrzegania ustawy przeciwalkoholowej.
A szkoda, że o tej bolączce społecznej tak mało się u nas mówi i myśli. Natura polska wielce jest skłonna do omamiania się, oszałamiania zarówno marzeniami i złudzeniami jak materialnymi środkami podniecającymi, a nieskora do walki z własnemi słabościami. – „Przepiliśmy Polskę za Sasów” – głosi odezwa wydana przez wspomniany kongres – bo zatraciliśmy w kieliszku zdrowe poczucie rzeczywistości. Tak po pijanemu rządziliśmy się dotąd w Polsce zmartwychwstałej.
Święta, choć gorżka prawda! – powie zapewne niejeden z czytelników… i pójdzie „zalać robaka” wódką już nie z kieliszka, ale z filiżanki, bo święto!

Czy takim powietrzem można oddychać?, prawo.pl
Skład powietrza wielkomiejskiego
Jeżeli pominąć niezliczone wypełniające powietrze cząstki kurzu, składają się opary wielkomiejskie z gazów, które mają swe źródło w paleniskach, wydechane są przez ludzi i zwierzęta i wytwarzają się z rozkładowych procesów materji. Znana jest niszcząca działalność tych gazów w odniesieniu do domów. Chemicy nieraz już starali się ustalić cyfrowo stosunek zawartości kwasów, sadzy, dymu i kurzu miast przemysłowych.
O ile chodzi o kwasy, mierzą chemicy zawartość w wodzie deszczowej. Tu znajdują się nie tylko kwasy, spłukane przez wodę deszczową, lecz często opadają do wody także tzw. suche kwasy. Suchy ten kwas powstaje najczęściej z zepsutych naczyń cynkowych. Równocześnie ze stwierdzeniem zawartości kwasu ustalają też zawartość sadzy i kurzu, które opadają na ziemię, jako też cząstki węgla. Na metrze kwadratowym stwierdzono przeciętnie 33.38 gramów sadzy. Na 100 cm. sześć. wody deszczowej stwierdzono też 0,0015 gramów chloru. Stąd tłumaczy się niszcząca działalność chemiczna przepojonego kwasami powietrza wielkomiejskiego.
Lwowska galeria sztuki znana jest ze swych bogatych zbiorów. W lutym 1926 r. otwarto wystawę prac znanych we Lwowie malarzy, którą opisuje Artur Schroeder w notatce „Niezwykła wystawa”.
W słowach najgorętszych trzeba podnieść zasługę naszego Towarz. Przyj. Sztuk Pięknych, które obdarzyło nas wystawą tak wartościową i tak niezwykle piękną jak ta, której otwarcie odbyło się w ubiegłą niedzielę. Lwów po raz pierwszy od dawnych czasów ma obecnie rzadką sposobność ujrzenia zbiorowego pokazu kapitalnych dzieł malarza Fałata, które zajęły trzy obszerne sale. Dla krytyków i znawców sale te to prawdziwa rozkosz dla oczu, doskonałe repetorjum twórczości artysty, którego sztuka jest zawsze młoda, zawsze fascynująca i nieprzemijające przynosząca wartości.
Dla szerszych zaś warstw wystawa obecna będzie prawdziwą rewelacją i ściągać je będzie mocą tej tajemniczej siły, której miano: wielkość twórcza. Ze ścian Tow. Przyj. Sztuk Pięknych bije piękno przyrody, na które oczy nam otwiera wielki artysta, każe je kochać i podziwiać – czar wręcz fenomenalnego w swej świeżości talentu i tę moc przekonywująca, którą nastawia nasz kąt widzenia w ten sposób, iż patrzymy istotnie oczyma twórcy i wnikamy w świat jego artystycznych wizji.
Wystawa J. Fałata, którą dyrekcja Tow. urządziła, w miarę swych środków pięknie i stosownie powinna zainteresować cały intelektualny Lwów – powinno się na nią prowadzić naszą młodzież szkolną, zachęcać do zwiedzenia jej tych wszystkich, którzy jeszcze nie zdziczeli zupełnie i mają choćby słabe pretensje do kultury! Na taką sposobność długo będziemy czekali – aż do urządzenia zbiorowej wystawy Malczewskiego, którą nasze z coraz większą ambicją pracujące Tow. Przyj. Sztuk Pięknych planują i o którą się stara.
Obok dzieł Fałata mieści ta wystawa zbiorowe pokazy prac Wygrzywalsklego, Ruzamskiego i sale grafiki.
O wszystkiem tem napiszemy jeszcze obszerniej – na razie notujemy fakt otwarcia takiej wystawy, która w ruchu artystycznym Lwowa powinna mieć dominujące znaczenie.
Redakcja „Kuriera Lwowskiego” wydawała nawet „Bezpłatne bony dla chętnych odwiedzenia wystawy”.
„Kurjer Lwowski” który nie dla frazesu ma w swej dewizie, iż jest organem pracującej inteligencji, chce tej zubożałej, nadarmo tęskniącej do kulturalnych rozrywek inteligencji udostępnić źródła nauki i sztuki. Pierwszym takim krokiem w tej akcji są bezpłatno bilety wstępu na wystawy w Towarz. Przyj. Sztuk Pięknych.
Obecnie w salonach tego Tow. mieści się wspaniała wystawa dzieł Mistrza Fałata, którą każdy kulturalny człowiek powinien zobaczyć.
Prenumeratorzy i Czytelnicy nasi fakt ten powitają napewno z radością i w jak najszerszej mierze skorzystają i tej kulturalno-humanitarnej akcji „Kurjera”, z którą pierwsze występuje nasze pismo.
Jeden bon upoważnia do bezpłatnego zwiedzenia wystawy przez jedną osobę.

Grono pedagogiczne omawia zasady Ustawy Językowej z 31 marca 1925 r., głos.pl
Polskie „ustawy językowe” wzorem dla zagranicy
Dowiadujemy się, iż przedstawiciele mniejszości narodowościowych, zamieszkałych w kilku państwach sąsiadujących z Polską, zwrócili się do jednego z działaczy polskich z prośbą o dostarczenie im tekstu ustaw językowych dla mniejszości narodowościowych w Polsce oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Przedstawiciele tych mniejszości, w ościennych państwach zamieszkałych, pragną ustawy te wziąć sobie jako wzór w formowaniu swych postulatów, gdyż uważają je za najdoskonalszy sposób wiodący do rozwiązania kwestii narodowościowej.
Pytanie to nurtuje ludzkość od zarania. Nie dały na nie odpowiedzi nawet nowoczesne roboty-łaziki. Co dopiero w 1926 r. – można było jedynie snuć hipotezy.
Czy Mars jest zamieszkany?
Znamienne obserwacje amerykańskiego badacza świadczą, że zagadkowy sąsiad ziemi nie przestaje być przedmiotem pracowitych badań astronomów, mimo, że nie są one już dziś dla ogółu umysłów taką sensacją, jak w czasie największego zbliżenia Marsa do Ziemi. – Ówczesne obserwacje nie miały jeszcze odpowiedzi na tę elektryzującą zagadkę. Obecnie jednak Mars zaczyna być w Ameryce znowu przedmiotem zainteresowania z powodu bardzo doniosłych obserwacji dwóch uczonych, którzy dążą do rozstrzygnięcia zagadnienia, czy Mars jest zamieszkany przez istoty organiczne. Oczywiście środki, jakimi rozporządza nauka, nie pozwalają na obserwacje życia tych istot, gdyż najsilniejsze nasze teleskopy są za słabe, by można przez nie zobaczyć nawet olbrzymie budowle i drapacze chmur, jeżeli one istnieją na Marsie.
Jednakże przez stwierdzenie warunków, umożliwiających życie organiczne, roślinne i zwierzęce, można ustalić przypuszczalnie co do zamieszkania Marsa przez istoty żyjące. Dwaj astronomowie amerykańscy, dr. Saint-John i dr. Adams prowadzą badania nad składnikami atmosfery Marsa, której istnienie zostało już poprzednio stwierdzone przez innych uczonych. Atmosfera bowiem stanowi dla ciał niebieskich pancerz, osłaniający je przed gwałtowną zmianą temperatury i przed zbytniem gorącem promieni słonecznych i znacznem oziębieniu w nocy. Zatem atmosfera konieczną jest do utrzymania życia organicznego.
Saint-John i Adams odkryli, że atmosfera Marsa, podobna składem do ziemskiej, zawiera parę wodną w ilości piątej części tej, jaką posiada atmosfera Ziemi, oraz tlen w ilości 15 proc. zapasu na naszym globie. Wiemy zatem, że Mars posiada dwa najważniejsze warunki do bytu ludzi, zwierząt i roślin: wodę i powietrze. Badacze patrzą zatem na intrygującą planetę jako na drugą ziemię.
Niestety depresja dotykała nawet wojskowych. We Lwowie skończyło się to Zamachem samobójczym sierżanta W. P.
Wczoraj wieczorem w restauracji N. Frenka przy ul. Sapiechy 69 samobójstwo wystrzałem z rewolweru w okolicę serca popełnił sierżant korpusu kadetów Zygmunt Rozdół.
Siedział on przy szklance piwa w jednej z sal tej restauracji. W pewnym momencie huk wystrzału rewolwerowego zaalarmował innych gości oraz obsługę. O wypadku zawiadomiono natychmiast komendę miasta oraz pogotowie ratunkowe – które odwiozło samobójcę w beznadziejnym stanie do szpitala wojskowego.
Powód samobójstwa na razie nieznany. Śledztwo prowadzi żandarmeria wojskowa.
Tradycyjnie we Lwowie okres karnawałowy kończył „Bal prasy”. Oto anons tego balu:
Karnety na Bal Prasy, malowane i rysowane przez artystów-malarzy, będą niezawodnie budziły zachwyt pięknych uczestniczek tej najświetniejszej zabawy lwowskiego karnawału. Jedna z pierwszych pospieszyła z hojną ofiarą wierna Przyjaciółka Tow. Dziennikarzy Polskich z Krakowa, znakomita artystka-malarka p. Bronisława Rychter-Janowska, nadsyłając oprócz sześciu prześlicznych karnetów z widokami włoskimi i wnętrzami, jeden większy obraz do rozlosowania. Równocześnie brat jej, jeden z najwybitniejszych współczesnych malarzy polskich p. Stanisław Janowski nadesłał trzy bardzo piękne karnety. W najbliższych dniach pojawią się one w oknie wystawowem jednej z księgarń lwowskich, jako pierwsza serja karnetów na Bal Prasy, ofiarowanych przez artystów polskich na cel szlachetny: wspomożenia funduszu wdów i sierót po dziennikarzach polskich.
Interesujacy jest felieton w rubryce „Mówią, że…”, gdzie autor, ukrywający się pod literami „rrr” przedstawia kontrowersyjne aktualności:
Ostatni „pomysł” warszawski: hełmy policyjne, o które tyle było wrzawy, okazały się już niepraktyczne. Przede wszystkiem, już mniejsza o to, że są nieładne i krojem zupełnie nam obce, ale w dodatku są licho wykonane i niewygodne. Okaże się to dopiero podczas upałów, kiedy będą rozpalone słońcem i uciskać głowę! Ale wtedy ktoś w stolicy wymyśli hełmy letnie, bo to przecież bardzo ważna sprawa i pieniędzy mamy w bród. Mniejsza o nędzę urzędniczą, sprawy oświaty, to też nic gwałtownego, ale takie hełmy to przecież rzecz niezmiernej wagi…
I tak bawimy się wesoło różnymi zbędnymi pomysłami, wydajemy na to sumy, kompromitujemy się przy tem, a pilna sprawa gruntownej reformy naszego bytu państwowego i naszej przyszłości nie posuwa się naprzód ani krok. Może jednak znajdzie się ktoś w Warszawie, kto wymyśli wprawdzie nie hełmy, ale jakieś kaftany na naszych dygnitarzy, w które zaszywać się będzie nierobów, darmopensyjników, łapowników itd. i ekspedjować się ich będzie gdzieś do domów poprawy. Ileby na tem zarobili dostawcy takich kaftanów? Bo dużo by ich potrzeba… oj dużo.

Hełmy policyjne wz. 1925 r., isp.policja.pl
I jeszcze co nieco o zmianach personalnych w lwowskiej policji. Ciekawe, czy pan komendant i inni naczelnicy też chodzą we wspomnianych hełmach…
Mianowania w policji lwowskiej
W dniu dzisiejszym na podstawie reskryptu ministerstwa spraw wewnętrznych inspektor pol. państw. Nowodworski objął kierownictwo komendy policji we Lwowie w miejsce usuniętego insp. Łukomskiego.
Zastępca komendanta w komendzie Lwów-miasto insp. dr. Torwiński objął stanowisko zastępcy komendanta policji okręgowej, zaś jego miejsce przy insp. Nowodworskim zajął nadkomisarz Bodnar. Wreszcie w miejsce nadkom. Bodnara kierownictwo komisariatu na dworcu głównym objął nadkomisarz Kozakiewicz, dawniej kierownik ekspozytury śledczej we Lwowie.

Przesuwanie takiego instrumentu po scenie nie jest łatwe, drumstore.pl
Nieco humoru, inspirowanego niedawnym Konkursem Chopinowskim: Wrażliwy pianista.
Znany pianista Bülow koncertował pewnego razu w teatrze Broadway, przyczem przegrawszy początek jednego z punktów programu w niezwykle szybkiem tempie, nie dograwszy go do końca, urwał nagle, kazał wejść robotnikom na podjum i przesunąć fortepian o jakieś 2 m. wgłąb.
Odtąd grał już znakomicie, w tempie należytem, ku zadowoleniu publiczności. Po koncercie zapytywano go o powód przesunięcia fortepianu, na co artysta oświadczył:
– Kiedy rozpocząłem grać kawałek, który musiałem przerwać, zauważyłem pewną damę, która wachlowała się. Jakże mogłem grać w takcie 6/8, skoro lady, która siedziała przedemną, wachlowała się w takcie dwućwierciowym? Wykluczone!!
Zachowana została oryginalna pisownia
Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 3 Kuriera Galicyjskiego (487), 13 – 26 lutego 2026










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!