Nowy problem z alkoholem na Litwie. Tym razem poszło o maturzystów

4 maja 2018

Politycy oficjalnie mówią „nie” piciu do ukończenia 20 lat. Uczniowie mówią: jesteśmy dorośli. Tegoroczni maturzyści jadą za granicę (w tym do Polski) wznieść toast lampką szampana na zakończenie szkoły.

Nawet gdyby tych lampek okazało się w rzeczywistości więcej niż deklarowana jedna per cpaita, to i tak… nic wielkiego, jeśli impreza jest faktycznie nadzorowana przez ciało pedagogiczne.


Ta logika na Litwie jednak nie obowiązuje.

Od 1 stycznia 2018 roku kupić i spożywać napoje alkoholowe mogą tam tylko osoby, które ukończyły 20 lat.


– Nie jest tajemnicą, że na balu maturalnym są już osoby dorosłe i chętnie na zakończenie szkoły podnoszą napełnione kieliszki. W tym roku legalnie nie mogą tego zrobić. Maturzyści więc wybierają świętowanie na balu maturalnym za granicą, najczęściej w Polsce lub na Łotwie. Tradycje się zmieniają. Ale w tym roku tradycje dostosowujemy do nowych poprawek do ustawy o alkoholu – powiedziała Raminta Matulytė, prezydent Litewskiego Związku Uczniów.

Rodzice i nauczyciele pomagają organizować tego typu wyjazdy, tłumacząc to tym, że chcą, żeby ich dzieci po prostu mogły wznieść toast „z bąbelkami” bez narażenia się na kary ze strony instytucji porządkowych.

– Statystyk nie prowadzimy, ale jak słyszałam, w pobliskich, przygranicznych miejscowościach Polski i Łotwy znaleźć jakieś gospodarstwo agroturystyczne do świętowania jest już prawie niemożliwe. Miejsca są zarezerwowane przeważnie przez naszych maturzystów. to niejedyna przyczyna, dla której tegoroczni maturzyści decydują się na wyjazd za granicę. Kolejna przyczyna to ceny. Na Litwie na samo świętowanie balu maturalnego uczniowie od osoby zbierają od 80 do 150 euro, a na bal zazwyczaj idą jeszcze rodzice, a jeszcze strój i inne drobiazgi – wylicza Raminta Matulytė.

Prezydent Litewskiego Związku Uczniów uważa, że takie poprawki do ustawy spożywaniu napojów alkoholowych żadnych pozytywnych skutków nie dadzą.
– My, członkowie organizacji uważamy, iż nie trzeba zabraniać, ale zacząć od edukacji w szkołach w klasach starszych na temat negatywnych skutków picia alkoholu – podkreśliła Raminta Matulytė.

Według przedstawicieli biur podróży, w ciągu ostatnich kilku lat zamiast balów maturalnych w restauracjach czy hotelach na Litwie coraz częściej maturzyści wybierają podróże za granicę.

– To nie jest żadną nowością, że maturzyści jadą za granicę na bal maturalny. Takie wyjazdy już organizowaliśmy nieraz. W tym roku muszę przyznać, że takich wyjazdów organizujemy więcej niż zwykle. Myślę, że to z powodu ustawy o spożywaniu napojów alkoholowych. Najczęściej wybierają wyjazdy 3-4 dniowe. Już organizowaliśmy wyjazd do Warszawy na weekend, do hotelu pięciogwiazdkowego. W tym roku mamy zorganizować kilka takich wyjazdów, właśnie dla tegorocznych maturzystów. Taki wyjazd do Warszawy na 3 dni i 2 dwie noce dla jednej osoby kosztuje 130-140 euro. W to wchodzi nocleg w luksusowym pokoju, śniadanie z szampanem. No, a resztę czasu już uczniowie organizują sami – tłumaczy Rimvydas Širvinskas-Makalius, właściciel biura podróży Traveldeals LT.

Jak mówi, bardzo popularne wśród tegorocznych abiturientów są rejsy statkiem do Sztokholmu.
– To nie jest tylko zwyczajny statek z kajutami. Program jest już zorganizowany, znajduje się tam restauracja, sauna. Na takim statku każdy 18-latek może legalnie pić alkohol. Taka podróż w luksusowej kajucie może kosztować od osoby od 100 do 140 euro. W cenę nie jest wliczone wyżywienie. W tym roku organizujemy naprawdę dużo wycieczek dla maturzystów. Nie myślę, że jadą tylko po to, żeby się upić. Po prostu, młodzież chce wolności, przecież bal maturalny to jest bal dojrzałości – zaznaczył Rimvydas Širvinskas-Makalius.

Maturzyści, nie owijając słów w bawełnę, otwarcie mówią, że jadą świętować tam, gdzie ich zdaniem do imprez podchodzi się bardziej liberalnie, a i ceny są przystępne.
– Nie chcemy pić szampana gdzieś w kącie, ukradkiem, i bać się, że zaraz może ktoś nas przyłapie i wypisze mandat. Przecież nie jesteśmy jakimiś chuliganami, żeby się chować. Jedziemy do Augustowa. Mamy wszystko zapięte na ostatni guzik. Jadą z nami niektórzy nauczyciele i większość rodziców – tłumaczy Monika, maturzystka wileńskiej szkoły.

Postanowiliśmy porównać ceny na Litwie i w Polsce. Na Litwie, w miejscach, gdzie udało się nam się dodzwonić, wielu gospodarzy od razu odmawia, gdy tylko usłyszą, że chce się wynająć ich salę bankietową na bal maturalny. Na przykład w rejonie Ukmerge dzwoniliśmy w kilkunaście miejsc i nikt nie zgodził się na wynajem. Jeden gospodarz zgodził się pod warunkiem, że bal odbędzie się z udziałem ochrony. W rejonie wileńskim czy trockim wynajem sali bankietowej kosztuje 500-1000 euro, w zależności od liczby osób i od tego, jak wygląda sama sala i okolice. Nocleg za osobę to wydatek 15-60 euro. Często też na takie okazje są zamawiane łaźnie, to kolejne 100 euro.

W Polsce gospodarze nie byli tak bardzo negatywnie nastawieni do maturzystów i twierdzili, że nic nie mają przeciwko temu, żeby właśnie w ich gospodarstwie świętować. W Augustowie, większość gospodarstw agroturystycznych znajduje się w pobliżu jezior i lasów. Tam, salę bankietową można wynająć już od 200 euro. Nocleg za osobę to 4-10 euro, łaźnia – 30 euro.

Tymczasem Ramūnas Karbauskis, Lider Związku Chłopów i Zielonych, inicjator walki z alkoholizmem, twierdzi, że wprowadzone poprawki do ustawy o spożywaniu napojów alkoholowych skutecznie zwalczają picie alkoholu na Litwie i na pewno nie przyczyniają się do nowej mody wyjazdu świętowania balu maturalnego za granicą.

– To mit. Dlaczego wszyscy mówią, że nasza młodzież jest tak zepsuta, że aby się upić jedzie aż za granicę, że rodzice nie dbają o swoje dzieci. Nic podobnego. Dzieci jadą, ponieważ chcą spróbować czegoś nowego. A najważniejszą przyczyną wyjazdów są ceny, a nie alkohol. Proszę porównać ceny gospodarstwa turystycznego na Litwie i w Polsce. U naszych sąsiadów jest kilkakrotnie taniej. To dlaczego młodzież nie miałaby z tego skorzystać? Oczywiście, rodzice i nauczyciele pomagają zorganizować taki wyjazd, bo ufają młodym ludziom i wiedzą, że jadą tam nie po to, żeby się upić. Wątpię, że któryś nauczyciel czy rodzic pozwoliłby na taki wyjazd, gdyby wiedział, że jego uczeń czy dziecko jedzie się upić. Alkoholizm w kraju trzeba powstrzymać i trzeba to zrobić za wszelką cenę. A może nic nie robić? Tak, jak proponują liberałowie – legalizować narkotyki? Ale do czego my dojdziemy? – pyta retorycznie Ramūnas Karbauskis.

Od marca 2017 roku akcyza na mocny alkohol na Litwie wzrosła o 23 proc., a akcyzy na piwo i wino do 112 proc. To oznacza, że cena piwa w sklepach wzrosła o 14 proc., czyli średnio o 21 eurocentów. Cena napojów o wyższej zawartości alkoholu, dotyczy przede wszystkim wina, jest większa o 17 proc.

– Podwyżka akcyzy na alkohol doprowadziła do spadku spożycia mocnego alkoholu w kraju. I temu nikt nie zaprzeczy. To znaczy, że nasza walka z alkoholizmem daje już owoce. Nieprawdą jest to, że droższy alkohol spowodował rozwój szarej strefy. Ona rozwija się na tyle, na ile pozwala państwo. To, że zdrożały mocne trunki, w żaden sposób nie podziałało na szarą strefę. Skutki innych wprowadzonych zmian do ustawy o alkoholu będziemy mogli odczuć dopiero po kilku latach, ale już dzisiaj mogę powiedzieć, że to działa – zapewnia Karbauskis.

Od 1 stycznia 2018 roku kupić i spożywać napoje alkoholowe mogą tylko osoby, które ukończyły 20 lat. Sprzedawcy napojów alkoholowych mają prawo zażądać dokumentu potwierdzającego wiek kupującego. Jeśli mają wątpliwość, że kupujący jest młodszy niż 25 lat, wówczas obowiązkowo muszą prosić o okazanie dokumentu. Zostały także ograniczone godziny handlu alkoholem. Sprzedaż detaliczna napojów alkoholowych i handel napojami wyskokowymi w kawiarniach na wynos dozwolona jest od poniedziałku do soboty od 10.00 do 20.00, a w niedzielę w godzinach od 10.00-15.00.

– Dzisiaj można usłyszeć wiele zarzutów, że budżet państwa traci na podwyżce akcyzy na alkohol, ale nikt nie mówi, ile budżet państwa oszczędza na tym, że dzisiaj spożywa się mniej trunków wysokoprocentowych. Nikt nie liczy, ile państwo kosztuje wyjazd policji do pijanych, ile kosztuje ich leczenie, a już nie wspomnę o biednych rodzinach. Przecież większość tych nieszczęść powoduje alkohol – podkreślił Ramūnas Karbauskis, Lider Związku Chłopów i Zielonych, inicjator walki z alkoholizmem.

Kresy24.pl / Kurier Wileński

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *