Łukaszenka przemówił wprost do Trumpa. „Czas to zmienić” – nieoczekiwany zwrot z Mińska w Święto Niepodległości USA
Po latach chłodu i dyplomatycznych półsłówek, z Mińska popłynął wyraźny sygnał: Aleksander Łukaszenka po raz pierwszy od dawna skierował gratulacje bezpośrednio do prezydenta Donalda Trumpa z okazji Dnia Niepodległości Stanów Zjednoczonych. To znacząca zmiana tonu – i potencjalnie zapowiedź geopolitycznego manewru.
„Podczas Pana pierwszej prezydentury Mińsk i Waszyngton podjęły działania mające na celu normalizację stosunków” – przypomniał Łukaszenka w depeszy, którą opublikowały państwowe media.
Dalej jednak ton staje się zdecydowanie bardziej polityczny: „Niestety, w pewnym momencie interakcja białorusko-amerykańska odbiegła od tej pozytywnej linii. Jestem przekonany, że ten stan rzeczy nie odpowiada interesom narodowym ani naszych krajów, ani narodów. Czas to zmienić”.
Sygnał do resetu? Łukaszenka – przez lata oskarżany przez Zachód o brutalne tłumienie protestów i więzienie opozycji – wyraźnie szuka dziś nowego otwarcia. Adresując swoje słowa do samego Trumpa, wysyła jasny komunikat: Białoruś jest gotowa do „konstruktywnego dialogu”. Wspomniał o nadziei na „przywrócenie pozytywnej dynamiki” i współpracę w formacie bilateralnym i wielostronnym.
W czerwcu Łukaszenka spotkał się z wysłannikiem Trumpa, gen. Keithem Kelloggiem, co dla wielu obserwatorów było zaskoczeniem – i sygnałem, że za kulisami może toczyć się o wiele więcej niż wiadomo publicznie.
W poprzednich latach Łukaszenka ograniczał się do ogólnych życzeń kierowanych do „narodu amerykańskiego”. Mówił o pokoju, harmonii i nadziei na mądrych polityków. Ale unikał bezpośrednich odniesień do prezydentów USA. Tegoroczne przesłanie to zerwanie z tą tradycją – i być może próba wyczucia nowego układu sił w Waszyngtonie.
ba/svaboda.org
1 komentarz
Kpinasputina
4 lipca 2025 o 12:46Kpina z Karalucha i Naczelnej Onucy:
“Zobaczyli starcy Zuzannę w kąpieli; chcieli ją postraszyć, ale czym nie mieli”.