Łukaszenka postanowił „usprawnić” tradycyjne środki propagandy

8 lutego 2018

przegrywa wojnę informacyjną i jak każdy panikujący zaczyna działać chaotycznie – mówi jeden z liderów Białoruskiego Kongresu Narodowego Mikoła , komentując odwołanie przez głowę państwa głównych propagandystów reżimu.

Przypomnijmy, że 6 lutego, po 23 latach, stanowisko redaktora naczelnego gazety „Sowieckaja ” – organu prasowego Łukaszenki stracił Paweł Jakubowicz.  Łukaszenka odwołał również szefa Narodowej Państwowej Kompanii Radiowo-Telewizyjnej „Biełteleradiokampanii” Gienadija Dawydźkę i wieloletniego szefa „Stołecznej telewizji” (STV).


– To przede wszystkim wynik poczucia coraz mniejszej popularności reżimu Łukaszenki w białoruskim społeczeństwie – mówi Mikoła Statkiewicz.

Zdaniem , odwołanie szefów mediów państwowych jest następstwem powrotu na Białoruś tradycji ulicznych manifestacji. Chodzi o masowe protesty, które przelały się przez kraj w ubiegłym roku, gdy pogrążone w bezrobociu, zubożałe licznie wyszło na ulice, by dać wyraz wściekłości i zaprotestować przeciwko nałożeniu obowiązkowego podatku dla osób niepracujących, tzw. podatku „od darmozjadów”.


Wówczas i media publiczne albo nie informowały o protestach, albo drastycznie zaniżały liczbę uczestników, przedstawiając ich jak bandę wichrzycieli.

„Kiedy Łukaszenka dostrzegł całkowite odrzucenie tego reżimu, wpadł w panikę. Konsekwencją tej paniki były w przededniu i  w Dzień Wolności 25 marca zeszłego roku, a z drugiej strony wycofanie się z dekretu nr 3 (podatku „od darmozjadów”). Jak każdy panikujący człowiek, Łukaszenka działa po omacku, chaotycznie” – mówił Statkiewicz.

Polityk zwrócił uwagę, że Aleksander Łukaszenka nie zrozumiał wciąż oczekiwań społeczeństwa i zamierza jednak wprowadzić podatek od bezrobotnych – na mocy innego dekretu, w formie zapłaty za usługi socjalne. Prawdopodobnie wyobraża sobie, że nowi ludzie na czele mediów państwowych zagwarantują taki przekaz, który powstrzyma niezadowolenia społecznego.

„Oczywiste jest, że obawia się i pokojowego świętowania 25 marca i informacji niezależnych mediów o prowadzanej przez niego „polityce. To z tego powodu został zamknięty portal „Charter-97.org”, a wcześniej „ Partyzant”, z tego samego powodu zhakowano stronę internetową związku zawodowego, i dlatego minister Informacji zaczął mówić o kontroli sieci społecznościowych. Ale tego wszystkiego było mało: mimo wszystko przegrywa wojnę informacyjną. To dlatego Łukaszenka postanowił „ulepszyć” tradycyjne środki propagandy. Starych propagandystów uważano za nienowoczesnych. Chłopaki nie mogli sobie z tym poradzić: nie mogli uciszyć głosu niezadowolonych Białorusinów. Naiwność Łukaszenki jest po prostu śmieszna: wciąż wierzy, że jeśli w redakcji „Sowieckiej Białorusi” pojawi się jakaś przodownica – wszyscy wokół znów zaczną go słuchać.

Ale tak się nie stanie. Czasy propagandystów reżimu minęły. A jeśli ich pan nadal będzie wywierał presję na naród, wprowadzając dla bezrobotnych lub w jakiś inny sposób, ludzie sprowadzą go na ziemię. Łukaszenka powinien się uspokoić i dać spokój Białorusinom, im szybciej, tym lepiej dla niego”.

Kresy24.pl/.org/AB

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *