
Collage / fot: Państwowy Komitet Celny RB
Presja czasem odnosi skutek. Pod warunkiem, że jest konsekwentna.
Aleksander Łukaszenka zapowiedział, że w najbliższych dniach zwróci Polsce i Litwie TIR-y i ich przyczepy, których nie chciał wypuścić z kraju od listopada 2025 r., grożąc ich konfiskatą. Ogłosił to na drugi dzień po wizycie w Mińsku specjalnego przedstawiciela USA, Johna Coale’a, która doprowadziła też do uwolnienia 250 więźniów politycznych, choć nie ma wśród nich Polaków.
“Muszę podjąć tę decyzję w sprawie ciężarówek do poniedziałku. Nie ma co tego przeciągać i biurokratycznie spowalniać. Poleciłem rządowi: spotkajcie się z nimi pogadajcie po ludzku. Pogadali, przekazali mi i podejmę decyzję. Myślę, że od poniedziałku zaczniemy te ciężarówki zwracać. Szkoda Polaków i Litwinów” – oświadczył Łukaszenka.
Charter97 podaje, że według stanu na grudzień 2025 chodziło o 185 litewskich ciężarówek z polskimi przyczepami, choć według innych źródeł – o więcej. Wcześniej było ich nawet 1.100. Pisaliśmy o tym w materiale: Rozbój w biały dzień! Białoruś nie chce oddać polskich ciężarówek. Co dalej?
Służby białoruskie zabroniły im wyjazdu z kraju w ramach retorsji za zamknięcie przez Litwę przejść granicznych z Białorusią, co z kolei było reakcją na masowe wysyłanie z białoruskiego terytorium balonów z przemytem, paraliżujących ruch lotniczy nad Wilnem.
Jednocześnie strona białoruska zaczęła naliczać wysokie opłaty – 120 euro dziennie za ten przymusowy postój TIR-ów na białoruskich parkingach i groziła konfiskatą pojazdów, jeśli przewoźnicy tego nie uregulują. Władze Litwy poprosiły administrację amerykańską o interwencję w tej sprawie. Polscy przewoźnicy apelowali o pomoc do polskiego rządu.
Teraz, oczywiście, Łukaszenka udaje litościwego dobroczyńcę, oddając pod presją USA to, co sam wcześniej bezprawnie zabrał. Ale kto pokryje ogromne straty, które ponieśli nasi i litewscy przewoźnicy z powodu zablokowania ich pojazdów na Białorusi?
No i pamiętajmy jeszcze o jednym: na razie Łukaszenka mówi, że odda. A u niego od “mówić” do “zrobić” czasem droga bardzo daleka. Powiedzieć, że oddał będzie można dopiero wtedy, kiedy te TIR-y i przyczepy znajdą się na terytorium Polski i Litwy.
Zobacz także: Totalna zmiana taktyki – Piekło Drugiej Linii!
KAS

4 komentarzy
Tytus
22 marca 2026 o 19:49<> Apelowali ale rząd ich zignorował nic nie zrobili
TakToWidzę
23 marca 2026 o 08:07Odebrać sprzęt i zamknąć przejścia od Estonii do Polski mały ruch graniczny do 3,5 tony puścić. Jak spedytorzy chcą dalej jeździć to na własne ryzyko. Za każdy zestaw wymagać wadium 100% wartości. Towary krytyczne dla łosia wydawać za 200% wadium. Przy zamęcie na granicach całkowicie wstrzymywać ruch. Się dziadowi przestanie we łbie roić że głodomoria sowiecka to samowystarczalna potęga gospodarcza.
Tytus
23 marca 2026 o 08:13Cytat z tekstu <> Apelowali ale rząd ich zignorował nic nie zrobili. Typowe dla Tuska
Jagoda
24 marca 2026 o 13:55Ciężarówki są w 100 % prywatne więc o jakim zwracaniu Polsce ściemniacie ???