• Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Kresy24.pl
Kresy24.pl
  • Ukraina
  • Białoruś
  • Rosja
  • Litwa
  • Region Bałtyku
  • Azja i Zakaukazie
  • Na Świecie
  • Historia i Wspomnienia
  • Kultura
  • Podróże po Kresach
  • Wyszukiwarka Kresowa
  • Kalendarium Kresów
    • Styczeń w Historii Kresów
    • Luty w Historii Kresów
    • Marzec w Historii Kresów
    • Kwiecień w Historii Kresów
    • Maj w Historii Kresów
    • Czerwiec w Historii Kresów
    • Lipiec w Historii Kresów
    • Sierpień w Historii Kresów
    • Wrzesień w Historii Kresów
    • Październik w Historii Kresów
    • Listopad w Historii Kresów
    • Grudzień w Historii Kresów
  • Polacy na Wschodzie
  • Biblioteka Kresowa
  • Kuchnia Kresowa
Home
Historia i Wspomnienia

Lektura na weekend: “Bić Polaków, ile wlezie!” 80. rocznica operacji polskiej NKWD (II)

18 sie 2017

W latach 1937-1938 aparat bezpieczeństwa Związku Sowieckiego dokonał zatrzymania 143 tysięcy Polaków i osób oskarżonych o związki z Polakami. Z tej ogromnej liczby całkowicie „uniewinnionych” zostało jedynie 40 osób.

Nie ma drugiego człowieka, który tak wiele zdziałałaby dla rozwoju badań nad tragedią Polaków Związku Radzieckiego w XX-leciu międzywojennym, co rosyjski historyk Nikołaj Iwanow. Moskal piszący o Polakach? Toż to musi być straszne – książka będzie albo pełna pogardy, albo nienawiści, zgodnie z instrukcją Mikołaja I dla syna. Nic z tych rzeczy. O duchowej uczciwości historyka, której probierzem w tym przypadku jest antykomunizm, niech zaświadczy garść faktów. Ten profesor Uniwersytetu Opolskiego był w latach 80. – jako jedyny obywatel ZSRS – działaczem „Solidarności”, w tym jej radykalnej sekcji zawiadywanej przez Kornela Morawieckiego, współpracował również z Radiem Wolna Europa. Czy to mało?

Wróćmy jednak od opowieści o Iwanowie-opozycjoniście do Iwanowa-historyka. Sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta: wobec problemu operacji polskiej człowiek ten najpierw sformułował postulat badawczy, a następnie go zrealizował. Jego książki – szczególnie najnowsza, z 2014 roku – stały się podstawowym punktem odniesienia na temat ludobójstwa NKWD, którą Iwanow badał w oparciu o niedostępne w dużej mierze dla polskich badaczy archiwa rosyjskie.

Niektórzy zagraniczni historycy mówiący o sprawach polskich – żadnych nazwisk! – nawet jeśli uzyskują poklask u tzw. zwykłego czytelnika, głównie zresztą w wyniku kompleksu każącego im w takich sytuacjach przeżywać emocjonalne wzmożenie –  przez polskich naukowców traktowani są z przymrużeniem oka. Trzeba naprawdę wielkiego kunsztu, a przede wszystkim ciężkiej pracy archiwalnej, ażeby Polakom, tak silnie przeżywającym swoją historię, i w związku z tym dobrze się w niej orientujących, opowiedzieć coś ciekawego z ich własnego podwórka. Do grona takich dziejopisów należy na pewno Tymothy Snyder, czy Daniel Beauvois (mimo niesympatycznych w gruncie rzeczy poglądów).  A także – rzecz jasna – Nikołaj Iwanow.

W 1991 roku ukazała się jedna z dwóch jego publikacji, które chciałbym tu przywołać. Nosi ona tytuł „Pierwszy naród ukarany. Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939”. Druga z nich – „Zapomniane Ludobójstwo. Operacja Polska NKWD” wyszła trzy lata temu nakładem wydawnictwa Znak.

Dlaczego o tym mówię? W poprzedniej części starałem się dowieść, że Polacy za granicą ryską zostali udręczeni jako naród po raz pierwszy w latach 1937-1938. Ale tamta zbrodnia kryje w sobie jeszcze jedno pierwszeństwo, jeszcze jeden precedens. Otóż niezależnie od prawdziwości tamtego stwierdzenia, Polacy byli w ogóle pierwszą nacją, której Związek Radziecki wypowiedział wojnę na własnym terytorium. I właśnie tę okoliczność – samym tylko tytułem – wydobyła (wydobywa?) dla nas publikacja „Pierwszy naród ukarany”. To nie nadwołżańscy Niemcy, ani Tatarzy, ani Czeczeni – skądinąd potraktowani niezwykle brutalnie, ale właśnie Polacy zostali jako pierwsi poddani krwawym represjom.

Druga książka – rzec by można zupełnie jeszcze świeża – czyli „Zapomniane Ludobójstwo” również dotyka samą tylko nazwą ważnego aspektu tamtej zbrodni, tym razem bardziej z zakresu pamięci społecznej. A tak naprawdę: niepamięci, skoro według niedawnych szacunków  o „operacji polskiej NKWD” słyszał promil Polaków. 1 na 1000, czyli w sumie cztery tysiące osób. Oczywiście, niemieckie i sowieckie zbrodnie popełnione na naszym narodzie są tak liczne, że  kolejnej może być trudno „przebić” się do świadomości. Doświadczenie pokazuje jednak, że odpowiednia praca – nazwijmy ją: „u podstaw” połączona z poparciem ważnej instytucji – jest w stanie w ciągu kilku lat wywołać modę na jakiś temat historyczny. Moda przeminie, ale pewne quantum wiedzy osiądzie w ludziach, niczym cukier w przesłodzonej herbacie. Dobrym przykładem są tutaj żołnierze wyklęci. Nie będąc człowiekiem starym, doskonale pamiętam czasy, kiedy powoływanie się na żołnierzy antykomunistycznego podziemia traktowano jako towarzyskie faux pas. Przez wiele lat głos Herberta był głosem wołającego na puszczy. I co? Z jednej strony wystawy, pogadanki i dodatki historyczne, z drugiej: poparcie Lecha Kaczyńskiego; w ciągu 10 lat wyklęci wygrali z realpolitykierami walkę o rząd dusz. Jak powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk: „wyklętych już nic nie zatrzyma”. I miał rację. Teraz trzeba sprawić, by nic nie zatrzymało pamięci o naszych rodakach zamęczonych przez nieludzki system na moment przed II wojną światową.

Tymczasem wróćmy do zasadniczego toku opowieści, którą przerwaliśmy w momencie opisu przyczyn, dla których rozpętano operację polską. Wymieniłem dwie najważniejsze: to znaczy lęk przed siatką szpiegowską skupionej wokół nieistniejącej od lat Polskiej Organizacji Wojskowej, a także ogólny proces zwiększenia terroru w ZSRS. Należy do nich wszelako dodać jeszcze jedną donośną kwestię, a mianowicie klęskę koncepcji wyhodowania sowieckich Polaków.

Oto w 1925 na Ukrainie, nieco na zachód od Żytomierza, wokół miejscowości Dołbysz – będącym chyba najsmutniejszym miejsce na świecie, a siedem lat później w okolicach Kojdanowa na Białorusi utworzono polskie rejony autonomiczne. Pierwszy nosił imię Juliana Marchlewskiego, drugiemu patronował Feliks Dzierżyński – stąd popularnie nazywano te „potworki” – jak gdyby ówczesną DNR i LN – Marchlewszczyzną i Dzierżyńszczyzną. Czym były te twory? Próbą pożenienia nacjonalizmu z marksizmem na warunkach tego drugiego, tzn. skomunizowanymi okręgami narodowościowymi. Co istotne dla prawidłowego rozumienia spraw, owa narodowość ograniczała się do rosyjsko-sowieckiej koncepcji „narodonosti” – ludowości, w której, w polskim chociażby przypadku, odnaleźć  mogli się tylko chłopi i to też na poziomie Cepelii, a w każdym  razie w oderwaniu od życia II RP.

Po co je stworzono? Uważa się, że z dwóch powodów. Po pierwsze miały one stanowić rozsadnik komunizmu, który zostałby później w ramach eksportu rewolucji zaprowadzony w „pańskiej Polsce”. Po drugie był eksperymentem, który powinien dać odpowiedź na pytanie, czy można pożenić nawet najmniej rozpolitykowanych Polaków i komunizm. Oba te cele, jak widzimy, doskonale się dopełniały.

Rejony te zostały w latach 1935-1937 zlikwidowane, prawdopodobnie (ostatecznej odpowiedzi wciąż brak) dlatego, że efekty sowietyzacji Polaków – mimo iż miała odniosła ona pewne sukcesy – nie były zadowalające. Na Marchlewszyczyźnie, mimo 6 lat wytężonej pracy wychowawczo-politycznej, do kołchozów zapisało się jedynie 7,2% chłopów rejonu i, żeby było ciekawiej – w większości nie-Polaków. Ale opory w „zakładaniu krowie siodła” nie były jedynym problemem. Towarzysz Stalin, nie rezygnując z europejskich planów ekspansji, chyba rzeczywiście odsunął wówczas na bok myśl o uczynieniu z polski republiki radzieckiej – co swoją drogą wcale nie musi się kłócić z teorią, jakoby ostateczną decyzję w tej materii podjął po powstaniu warszawskim.

Czyżby zatem gensek WKP(b), zrażony niepowodzeniem prób sowietyzacji Polaków, postanowił ich wytłuc? Niestety, w świetle obecnie dostępnych źródeł to najbardziej logiczne wytłumaczenie.

Zanim jednak do tego doszło, sowieckie politbiuro podjęło decyzję – był rok 1936 – o masowej deportacji do Kazachstanu 100 tys. mieszkańców Ukrainy, z czego 90% stanowili Polacy, a 10% – Niemcy. O tej grupie – tzw.  spiecpieriesieleńców, czyli ludzi pognanych na wschód bez prawa zmiany miejsca zamieszkania – również nie wolno nam zapomnieć, bo jakkolwiek nie zostali oni w sposób bezpośredni zamordowani, to ich los został na wiele lat, a bywało, że na zawsze, naznaczony olbrzymim cierpieniem.

I oto latem 1937 roku włodarze Kremla dochodzą do wniosku, że propedeutyka zbrodni spełniła swoje zadanie. Zamykanie polskich szkół i teatrów, wywózki? Z miłą chęcią, ale trzeba pójść krok naprzód.

11 sierpnia Nikołaj Jeżow stawia podpis pod dwoma dokumentami: jeden z nich to osławiony (choć niesławny) rozkaz nr 00485 definiujący grupy osób objętych aresztem:
a) ujawnieni w toku śledztwa i dotychczas niewykryci aktywni członkowie POW, zgodnie z załączonym spisem,
b) wszyscy pozostający w ZSRS jeńcy wojenni z armii polskiej,
c) zbiedzy z Polski, niezależnie od czasu ich przejścia do ZSRS,
d) emigranci polityczni i osoby wydalone z Polski z powodu przekonań politycznych,
e) byli członkowie PPS i innych antysowieckich polskich partii politycznych,
f) najaktywniejsza cześć miejscowych elementów antysowieckich i nacjonalistycznych z polskich rejonów.

Dopełnienie stanowiło „Tajne pismo na temat faszystowsko-powstańczej, szpiegowskiej, dywersyjnej, szkodniczej i terrorystycznej działalności polskiego wywiadu w ZSRS”. Na mocy obu dokumentów operacja polska miała zacząć się 20 sierpnia i potrwać trzy miesiące. Żeby nie komplikować spraw, kary przewidziano tylko dwie: 1) razstrieł, 2) od 3 do 10 lat więzienia. Odpowiedzialnością za sprawne przeprowadzenie akcji obarczono lokalne NKWD.

Jak gdyby rozkaz nr 00485 był zbyt łagodny, 2 października Jeżow wydał kolejne zarządzenie (w numeracji resortu 00486), tym razem uderzający w żony „polskich szpiegów”. Od tej pory podlegały one – z automatu! – karze od 5 do 8 lat pozbawienia wolności Wyjątek robiono dla tych, które zechciały współpracować, tzn. donosić na mężów.

Ciąg dalszy nastąpi…

Kudłaty

< Idź pod prąd Zobacz inny >
Ważne? Ciekawe? Podaj dalej:

Nie przegap w tym temacie:

K24Pierwsza deportacja z ziem wschodnich RP K24LUDOBÓJSTWO PRZED WOJENNĄ ZAGŁADĄ. “OPERACJA POLSKA” NKWD K24Zanussi: Białorusini powinni poznać prawdę o Kuropatach, tak jak Polacy o Katyniu
  • Tagi
  • Dzierżyński
  • Herbert
  • historia
  • Iwanow
  • Jeżow
  • Kojdanów
  • Lech Kaczyński
  • Marchlewszczyzna
  • NKWD
  • Operacja Polska NKWD
  • Polacy na Kresach
  • Polska Organizacja Wojskowa
  • Radio Wolna Europa
  • Snyder
  • Stalin
  • Szwagrzyk
  • Związek Sowiecki
Sekcja komentarzy tymczasowo niedostępna

W związku z przygotowaniami do uruchomienia platformy wsparcia portalu Kresy24.pl oraz walką z zalewem toksycznych treści, możliwość komentowania została czasowo zawieszona. Już wkrótce przywrócimy sekcję komentarzy w nowej, kulturalnej formule – jako przestrzeń dostępną wyłącznie dla naszych stałych Czytelników i Patronów wspierających utrzymanie redakcji.

Najnowsze wiadomości
6 trafień! Dobili wielką rafinerię definitywnie?

6 trafień! Dobili wielką rafinerię definitywnie?

„Musimy zdecydować, czy idziemy z Banderą, czy z narodem ukraińskim”

„Musimy zdecydować, czy idziemy z Banderą, czy z narodem ukraińskim”

Załużny ogłasza cios w największy triumf Putina

Załużny ogłasza cios w największy triumf Putina

Na front docierają pociski, za które płaci Polska!

Na front docierają pociski, za które płaci Polska!

Dobre wieści z frontu. Jeden szczegół znaczy więcej niż mapa frontu

Dobre wieści z frontu. Jeden szczegół znaczy więcej niż mapa frontu

5:1 Ciosy w głowę i próba uprowadzenia. Dramat młodego Białorusina w Warszawie

5:1 Ciosy w głowę i próba uprowadzenia. Dramat młodego Białorusina w Warszawie

„Agent Putina?” Szokujące akta FBI o Trumpie wyszły na jaw!

„Agent Putina?” Szokujące akta FBI o Trumpie wyszły na jaw!

Groźny ruch Mińska. Łukaszenka tworzy nową pięść Putina

Groźny ruch Mińska. Łukaszenka tworzy nową pięść Putina

Atak migrantów na granicy z Białorusią. Pogranicznicy musieli uciekać!

Atak migrantów na granicy z Białorusią. Pogranicznicy musieli uciekać!

„Brakuje odwagi?” Pałac Prezydencki czeka na ruch wobec Zełenskiego i Orderu Orła Białego

„Brakuje odwagi?” Pałac Prezydencki czeka na ruch wobec Zełenskiego i Orderu Orła Białego

Tajny pogrzeb po eksplozji w Moskwie. Rosja ukrywa śmierć generała? (WIDEO)

Tajny pogrzeb po eksplozji w Moskwie. Rosja ukrywa śmierć generała? (WIDEO)

Polski konsulat ostrzega! "Nie będziemy mogli pomóc"

Polski konsulat ostrzega! "Nie będziemy mogli pomóc"

Pora na Upiora! Główny producent dronów wyleciał w powietrze (WIDEO)

Pora na Upiora! Główny producent dronów wyleciał w powietrze (WIDEO)

Czy to już modus operandi ukraińskiej elity? Z ambasady pod śledztwo

Czy to już modus operandi ukraińskiej elity? Z ambasady pod śledztwo

Kremlowscy propagandyści nie wytrzymali. Apokaliptyczny Cyryl przesadził

Kremlowscy propagandyści nie wytrzymali. Apokaliptyczny Cyryl przesadził

Projekt finansowany ze środków MSZ
Zmień ustawienia cookies
© Kresy24.pl 2026. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. O nas i Kontakt | Polityka prywatności
Produkcja: Fundacja Wolność i Demokracja