W związku z mijającą właśnie siódmą rocznicą katastrofy smoleńskiej, prezentujemy fragment bogatego dziedzictwa intelektualnego Lecha Kaczyńskiego w odniesieniu do relacji polsko-ukraińskich, ich historycznych uwarunkowań oraz szans na przyszłość. Dziedzictwa – nie bójmy się tego słowa – które dzięki Bogu przetrwało chociaż częściowo w listach, przemówieniach, wywiadach… Dziś czas na to, co Lech Kaczyński myślał w sprawie akcji “Wisła”.
Rocznice, rocznice. Co roku przypada ich ileś tysięcy nieokrągłych i ileś-set okrągłych. To znaczy przypada ich o wiele więcej, ale większość – np. dzień niepodległości Wyspy św. Tomasza i Książęcej – nie ma dla naszej Wspólnoty większego znaczenia.
AD 2017 – o czym niektórzy myślą ze zgrozą, a inni z entuzjazmem, przypada 70. rocznica przeprowadzenia akcji “Wisła”. Kompletnie niezorientowanym, choć na naszym portalu takowi chyba się nie trafiają, klarujemy: była to brutalna akcja wysiedleńcza, dokonywana rękami żołnierzy LWP, KBW i MO, prowadzona pod hasłem pacyfikacji ukraińskiej partyzantki, a zrealizowana en bloc na ukraińskich – lub uznanych za takowych – mieszkańcach południo-wschodniej Polski – jeszcze nie PRL – której początek przypada na rok 1947.
W myśleniu o akcji “Wisła” myli się większość Ukraińców i spora część Polaków. Ukraińcy strzelają na ślepo, domagając się od obecnie najbardziej antykomunistycznej siły politycznej, żeby odpowiadała za bandytów z orzełkiem na czapce tylko dlatego, że kłapali paszczą po polsku. My Świerczewskiemu pomniki stawiać przestaliśmy. Stoi jeden jeszcze – ale nie jest to upamiętnienie nowe.
Ale błądzą chyba też ci Polacy, którym nienawiść do Ukraińców uniemożliwia ogląd świata na tyle, że są w stanie dogadać się z diabłem, to znaczy połączyć się w przestrzeni symbolicznej z czerwonymi, byle tylko odreagować potworne niekiedy cierpienia. Problem z tym myśleniem polega na tym, że nie byłoby Wołynia, gdyby nie czerwoni i to nie jest żart w rodzaju: komuna odpowiada za brzydką pogodę.
Jak pisał Snyder, Hitler i Stalin, wywołując ludobójczą wojnę w tej części świata, spuścili z łańcucha najgorsze moce piekieł. Zabijanie stało się wyjątkowo łatwe, często – szczególnie po przejściu frontu w 1944 r. – było wręcz inspirowane przez wojska NKWD czy RKKA. Często powtarzamy na tych łamach, że karać należy przede wszystkim rękę, nie zaś ślepy miecz. Nie byłoby 11 lipca bez 17 września. Miejmy tego świadomość. A teraz – Lech Kaczyński:
Tekst wspólnego oświadczenia Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy z okazji 60. rocznicy Akcji “Wisła”
Prezydent RP i Prezydent Ukrainy,
- nawiązując do wartości demokratycznych, będących podstawą porządku państwowego Polski i Ukrainy; […]
- pamiętając o chrześcijańskich korzeniach Europy;
- podzielając wspólną ocenę totalitaryzmu komunistycznego;
- zamierzając wnieść wkład w budowę wspólnego domu europejskiego, oświadczają:
Polakom i Ukraińcom udało się ciągu minionych kilkunastu lat dokonać olbrzymiego postępu w dążeniu do pojednania oraz w poszukiwaniu wspólnej oceny trudnej i bolesnej przeszłości[…]
W 2007 roku obchodzimy 60. rocznicę akcji “Wisła”, która w historii współczesnej Polski stała się przykładem niesprawiedliwości będącej skutkiem działań totalitarnych władz komunistycznych. W 1947 doprowadziła ona do deportacji z południowo-wschodniej Polski wielu tysięcy obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego i rozproszenia wspólnoty ukraińskiej w Polsce, stając się tym samym kolejnym ogniwem w tragicznym łańcuchu konfliktów[…]
Tragiczny łańcuch konfliktów? Tak, polscy patrioci mogą się w kontekście akcji “Wisła” zgodzić na taką formułę (trudno się na nią zgodzić w odniesieniu do Wołynia). Był to konflikt polsko-ukraiński, prowadzony rękami Moskwy.
Kresy24.pl

