
Swietłana Cichanouska i Wołodymyr Zełenski: Fot: Biuro Cichanouskiej
Koniec „pokoju” z Łukaszenką: jak rezygnacja Jermaka wpłynęła na kurs Ukrainy wobec Białorusi
Proces wyprowadzania Łukaszenki z międzynarodowej izolacji będzie kontynuowany. Aby temu przeciwdziałać, Kijów i białoruska opozycja powinny działać wspólnie. Ukraina radykalnie zmienia swoje podejście do współpracy z demokratycznymi siłami Białorusi, pisze Jurij Panczenko, redaktor ukraińskiego czasopisma „Europejska Prawda”.
25 stycznia w Wilnie prezydent Wołodymyr Zełenski odbył pierwsze spotkanie z przewodniczącą Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Białorusi (tj. rządu na uchodźstwie) Swietłaną Cichanouską, z którą dotychczas skrupulatnie unikał spotkania. Co więcej, nie tylko rozmawiał, ale także obiecał pozytywne rozwiązanie kwestii poruszonych przez stronę białoruską. Zaprosił również Swietłanę Cichanouską do Kijowa.
Jednocześnie inicjatywa spotkania wyszła ze strony ukraińskiej, co jest zupełnie nietypowe w relacjach z opozycją białoruską.
Przyczyną tak gwałtownej zmiany polityki Kijowa mogą być czynniki wewnętrzne – poprzedni szef Kancelarii Prezydenta Andrij Jermak był przeciwny tego typu kontaktom.
Zdaniem Jurija Panczenko, współpraca z białoruską opozycją jest dla Ukrainy dziś bardziej konieczna niż kiedykolwiek.
Stany Zjednoczone obrały teraz kurs na stopniowe znoszenie sankcji wobec Białorusi, a jednocześnie na wyprowadzenie samozwańczego prezydenta Aleksandra Łukaszenki z izolacji dyplomatycznej, zapraszając go do udziału w nowo utworzonej Radzie Pokoju. To znacznie zwiększa ryzyko zarówno dla demokratycznej Białorusi, jak i Ukrainy, z którymi najlepiej zmierzyć się wspólnie. Dlatego Ukraina, z pomocą białoruskiej opozycji, może rozpocząć procedurę wpisania Łukaszenki na międzynarodową listę poszukiwanych.
Panczenko przypomina, że choć trudno w to uwierzyć, osobiste kontakty między Wołodymyrem Zełenskim a Swietłaną Cichanouską sprowadzały się dotąd do krótkiego uścisku dłoni podczas jednego z wydarzeń w niemieckim Akwizgranie w maju 2023 roku.
Nie można powiedzieć, że kontaktów w ogóle nie było – przedstawiciele Cichanouskiej przyjeżdżali na Ukrainę, spotykali się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Kancelarii Prezydenta; w strukturze MSZ do ubiegłego roku istniało stanowisko ambasadora do spraw specjalnych ds. Białorusi, jednak wszystkie próby strony białoruskiej zorganizowania wizyty Swiatłany Cichanouskiej w Kijowie kończyły się odmową.
Oficjalnym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy była seria niezbyt przychylnych Ukrainie oświadczeń Switłany Cichanouskiej podczas wyborów prezydenckich w 2020 roku. Później jednak znacząco skorygowała swoje stanowisko i wraz z rozpoczęciem pełnowymiarowej inwazji rosyjskiej bezwarunkowo stanęła po stronie Ukrainy.
Jednak oficjalny Kijów wolał tego nie dostrzegać, ignorując relacje z białoruską opozycją, a nawet próbując sztucznie stworzyć partnera do dialogu po stronie białoruskiej na bazie Pułku Kalinowskiego – białoruskich ochotników walczących w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Nie biorąc pod uwagę, że takie działania jedynie pogłębiają podział i osłabiają białoruską opozycję.
Inny wymowny fakt: Ukraina od prawie roku nie ma ambasadora na Białorusi – jakby ten kierunek nie był ważny.
Dlatego sam fakt spotkania w Wilnie świadczy o zmianie kursu Kijowa.
„Wielu ekspertów, a ja się z tym zgadzam, wiąże tę zmianę ze zmianą na stanowisku szefa Kancelarii Prezydenta” – przyznaje były ambasador RP w Białorusi Igor Kyzym.
„EvroPravda” wielokrotnie słyszała podobną opinię od przedstawicieli urzędu prezydenckiego i rządu – że Andrij Jermak jest wprost przeciwny tego typu związkom.
Co więcej, powody takiej polityki zostały wyjaśnione w następujący sposób: białoruska ekipa demokratyczna jest słaba i rozdrobniona, okresowo wybuchają tam konflikty. Dlatego współpraca z ekipą Cichanouskiej w żaden sposób nie wzmocni Ukrainy, a wręcz przeciwnie, stworzy dodatkowe ryzyko na granicy białoruskiej.
„Nie wiem, czy są podstawy, by mówić o „porozumieniu”; najprawdopodobniej nie. Panowało jednak przekonanie, że jeśli Łukaszenka nie będzie ponownie rozdrażniony, nie da się wciągnąć głębiej w wojnę z Ukrainą. I choć w zeszłym roku – po tym, jak wyszły na jaw plany Federacji Rosyjskiej rozmieszczenia rakiet Oresznik na Białorusi – ostatecznie stało się jasne, że ta logika nie działa, nie chcieli z niej zrezygnować” – wyjaśnia Igor Kyzym.
„Biały szpic Łukaszenki ma więcej praw niż naród białoruski” – te słowa Wołodymyra Zełenskiego, wypowiedziane w przemówieniu w Wilnie, okazały się najczęściej cytowane.
Jednak ważniejsze było inne przesłanie tego przemówienia.
„Chcę powiedzieć coś szczególnego dla narodu białoruskiego. Jesteście narodem europejskim, który będzie razem ze wszystkimi naszymi narodami w zjednoczonej, wolnej Europie. Europie pokojowej. Europie silnej. Nie da się was wymazać. Nie da się nas wszystkich wymazać” – powiedział prezydent Ukrainy.
Spotkanie w Wilnie, w którym wziął udział nie tylko Zełenski, ale także prezydent Polski Karol Nawrocki, poświęcone było uczczeniu pamięci uczestników Powstania Styczniowego 1863-1864.
Obecna Białoruś była centrum tego powstania, a jego przywódcą był narodowy bohater Białorusi, Konstanty (Kastuś) Kalinowski. Formuła wydarzeń wymuszała obecność strony białoruskiej (oczywiście nie strony Łukaszenki, która w ostatnich latach aktywnie niszczyła wszystko, co związane z powstaniem przeciwko Rosji i Kalinowskiemu).
Jednak nawet w takiej sytuacji Kijów mógł ograniczyć kontakty z Cichanouską. Stało się jednak zupełnie odwrotnie!
Po raz pierwszy Kijów sam zainicjował rozmowę między Zełenskim a Cichanouską.
„Podziękowałam mu za historyczne przemówienie, którego jedna trzecia była poświęcona Białorusi. Jestem mu bardzo wdzięczna – to historyczne przemówienie. Powiedziałam, że wielu Białorusinów na Litwie i w Polsce walczyło na Ukrainie i wielu nadal walczy. To nasza wspólna sprawa. Poprosiłam o wyznaczenie specjalnego przedstawiciela ds. Białorusi zamiast pana Kyzyma, abyśmy mieli więcej osób do bliskiej współpracy” – powiedziała Switłana Cichanouska o spotkaniu z Zełenskim.
Dodała, że prezydent Ukrainy zgodził się z koniecznością mianowania dyplomaty na kierunku białoruskim.
Jednak według EuroPrawdy porozumienia poszły znacznie dalej. W szczególności omawiano możliwość wszczęcia postępowania karnego przeciwko Łukaszence. Krok, który ostatecznie zamknąłby wszelkie możliwości zakulisowych porozumień z białoruskim dyktatorem.
Dialog między Ukrainą a demokratycznymi siłami Białorusi rozpoczął się w momencie, gdy samozwańczy prezydent Aleksander Łukaszenka otrzymał najbardziej realną szansę w latach toczącej się wojny na skalę międzynarodową, by wyjść z izolacji i znieść znaczną część sankcji.
Przypomnijmy, że w grudniu ubiegłego roku Łukaszenka zgodził się na uwolnienie najsłynniejszych więźniów politycznych, w tym laureata Nagrody Nobla Alesia Bilackiego. W odpowiedzi USA zniosły sankcje na białoruski potas.
Wówczas specjalny przedstawiciel Trumpa John Cole zasugerował, że pozostali więźniowie polityczni – a na Białorusi wciąż przebywa około tysiąca – mogą zostać zwolnieni w ciągu miesiąca.
I choć ta ambitna prognoza się nie sprawdziła, Waszyngton nie stracił zainteresowania kontaktami z Łukaszenką.
Donald Trump zaprosił go (a także Władimira Putina) do Rady Pokoju – i w przeciwieństwie do większości europejskich przywódców, Łukaszenka natychmiast przyjął zaproszenie .
Wszystko to wskazuje na to, że proces wyprowadzania Łukaszenki z izolacji międzynarodowej będzie kontynuowany.
Mińsk liczy w szczególności na to, że administracja Trumpa pomoże im zorganizować tranzyt potasu – bez tego bowiem zniesienie sankcji nie wpłynie pozytywnie na gospodarkę.
Tradycyjnie białoruski potas był importowany tranzytem przez Litwę do portu w Kłajpedzie, ale mało prawdopodobne jest, aby nawet obecny, znacznie bardziej pragmatyczny rząd litewski zgodził się na odblokowanie tranzytu.
Alternatywnym szlakiem dla białoruskiego potasu mogłaby być Ukraina. Choć brzmi to absurdalnie, Łukaszenka nie kryje nadziei, że taki tranzyt zostanie ujęty w przyszłym porozumieniu pokojowym.
W takich okolicznościach konieczne było wysłanie Ukrainie jasnego sygnału: takie układy za naszymi plecami są niedopuszczalne i nie będą przez nas akceptowane. Nawiązanie kontaktów z biurem Cichanouskiej można uznać za taki właśnie sygnał.
„Ostatecznie Ukraina nie zrobiła nic szczególnego. Cichanouska jest uznawana za demokratyczną liderkę Białorusi w całej Europie, a my po prostu w końcu przyłączyliśmy się do wspólnego europejskiego stanowiska” – podsumowuje Igor Kyzym.
Autor: Jurij Panczenko,tłum. wa










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!