
Zdjęcie ilustracyjne. Fot: family.by
Kuszą niskimi kosztami życia, tanim ogrzewaniem i wizją spokojnej sielanki z dala od miejskiego zgiełku.
Agencje nieruchomości promują oferty z różnych regionów Białorusi – od obwodu witebskiego po okolice Mińska czy malowniczej okolicy jeziora Narocz. Deklarują, że Polacy już kupują takie domy, a zainteresowanie rośnie. W Internecie można znaleźć również poradniki sugerujące, gdzie warto inwestować: najtańsze opcje znajdują się na peryferiach, droższe – w pobliżu stolicy, gdzie infrastruktura jest lepsza.
Na TikToku pojawiły się filmy agencji nieruchomości Zakazane Państwo.
Na filmie, który zgromadził 128 tys. wyświetleń, potencjalnym nabywcom pokazano dom w pobliżu miejscowości Woropajew w rejonie postawskim w obwodzie witebskim. Cena za drewniany dom wynosi około 1300 dolarów.
Dom wymaga remontu – przyznają przedstawiciele agencji – ściany na zewnątrz wymagają pomalowania, a okna naprawy. Sądząc jednak po komentarzach, cena domu kusi niektórych Polaków:
„Może kupię sobie taki dom na emeryturę. Znam rosyjski, po dziewięciu latach nauki coś z tego języka zostało mi w głowie. Spokój i cisza.”
„Jak na Podlasiu” – komentują.
Na szczęście są i są tacy, którzy mają wątpliwości.
Agencja oferuje również domy w innych częściach Białorusi: na ich stronie można znaleźć na przykład filmy z okolic Smorgoni, ze wsi Zahorje w rejonie smolewickim i okolic Naroczy (największe niegdyś jezioro II RP). Pod jednym z filmów przypadkowy komentator pyta: czy naprawdę ktoś kupuje dom na Białorusi? I wyjaśniają mu: zdziwiłbyś się, gdybyś wiedzi, ilu tam jest Polaków.
„Badam ten temat. Dokładnie, dzierżawa wieczysta, 99 lat – to mi wystarczy. Możliwość sprzedaży za pięć lat, nie wiem jeszcze, co z wykupem.
„Kupię to w tym roku, moi znajomi już kupili. Koszty utrzymania są dla nas śmieszne. Na przykład gaz do ogrzewania kosztuje około 20 groszy za metr sześcienny (około 16 kopiejek – NN)” – pisze w komentarzu jeden z Polaków.
Dzierżawa wieczysta dotyczy gruntów, na których stoją domy. Cudzoziemcy mogą kupować domy na Białorusi, ale nie ziemię – będą musieli sporządzić dzierżawę wieczystą na 99 lat. Istnieje wyjątek: cudzoziemiec może odziedziczyć ziemię na Białorusi.
Sądząc po komentarzach na TikToku, Polacy również rozważają Białoruś jako miejsce do życia na emeryturze. Jedna z użytkowniczek pyta, czy emerytura w wysokości 1200 euro wystarczyłaby jej na życie na Białorusi. Jest uspokojona:
„Ogólnie rzecz biorąc, wydasz maksymalnie 400–450 euro z 1200, i taksówką jeździć. Resztę przeznaczysz na loty do Turcji co pół roku na dwa tygodnie”.
W jednym z komentarzy agencja wyjaśnia, że za ich pośrednictwem Polacy kupili na Białorusi dziewięć domów.
Istnieją również inne platformy, które sprzedają Polakom ich białoruskie marzenie. Na przykład na platformie Domaza można znaleźć mieszkania i domy, głównie w Mińsku i miastach satelickich. Najtańszą opcją jest dom w miejscowości Laszany w obwodzie mińskim, za który Polacy będą musieli zapłacić około 39 tysięcy dolarów.
Platforma Rielt oferuje krótki poradnik, jak Polacy mogą wybierać nieruchomości na Białorusi. Według niego najtańsze domy, zaczynające się od 20 tys. dolarów, można znaleźć w odległych rejonach obwodu witebskiego, ale będą wymagały remontu. W obwodach mohylewskim i homelskim domy, jak piszą Polacy, kosztują 30-50 tys. dolarów, ale w tych regionach jest niewiele pracy i słaba infrastruktura.
Jeśli dysponujesz środkami finansowymi, autorzy poradnika radzą rozważyć domy w obwodzie mińskim, zwłaszcza w Borawlanach, Żdanowiczach i Ratamce – twierdzą, że to dobra infrastruktura i dobra opcja dla osób pracujących w Mińsku. Proponują rejony dzierżyński, łogojski lub zasławski, gdzie przyroda jest lepsza, albo obwody brzeski i grodzieński, które leżą blisko Polski.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie: spokojna wieś, drewniany dom za równowartość kilku tysięcy złotych, cisza i tanie życie. Filmy publikowane na TikToku przez mężczyznę mówiącego po polsku sprawiają wrażenie autentycznych relacji i przyciągają tysiące widzów. Jednak dla bardziej uważnego odbiorcy ten obraz może wydawać się zbyt wygładzony – jak element przemyślanej narracji.
Jednocześnie w tej narracji często brakuje szerszego kontekstu. Białoruś od lat zmaga się z poważnymi problemami politycznymi i społecznymi. Represje wobec obywateli, brak swobód obywatelskich oraz dominacja tzw. „russkiego miru” sprawiają, że wielu Białorusinów decyduje się na emigrację. Dla nich kraj ten nie jest spokojną przystanią, lecz miejscem, z którego próbują uciec.
To właśnie ten kontrast budzi największe wątpliwości. Z jednej strony – obraz taniego, spokojnego życia sprzedawanego w mediach społecznościowych. Z drugiej – rzeczywistość, w której lokalni mieszkańcy opuszczają kraj w poszukiwaniu bezpieczeństwa i wolności.
Dlatego dla części obserwatorów takie materiały mogą wyglądać nie tylko jak zwykła oferta nieruchomości, ale również jak element szerszej strategii wizerunkowej. Szczególnie gdy przekaz kierowany jest do zagranicznego odbiorcy i podany w jego języku.
wa za nashaniva.com










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!