Białoruska noblistka odmawia współpracy z Łukaszenką w sprawie Kuropat

18 kwietnia 2017

Swietłana nie chce mieć nic wspólnego z hipokryzją władz Białorusi w sprawie upamiętnienia ofiar Kuropat. Administracja Prezydenta zaproponowała zdobywczyni literackiego Nobla z 2015 roku, by stanęła na czele komisji, która ma wyłonić zwycięzcę konkursu na najlepszą ofertę pomnika ofiar stalinowskich represji na uroczysku pod Mińskiem.

Komentując propozycję administracji prezydenta, białoruska noblistka powiedziała radiu Svaboda, że w takiej komisji powinni zasiadać ludzie, dla których Kuropaty – to sprawa życia.


„Na czele takiej komisji ma prawo zasiadać (Zenon – odkrył zbiorowe mogiły na Kuropatach, jako pierwszy poinformował o tym świat i pielęgnuje pamięć o nich- red.). Tam powinno być więcej ludzi, którzy z Kuropat uczynili Kuropaty”, – powiedziała Aleksijewicz dodając, że odmówiła Administracja Prezydenta zasiadania w takiej komisji.

Lider Konserwatywno Chrześcijańskiej Partii Białoruski Zenon Paźniak wystosował apel do artystów, architektów i rzeźbiarzy, by nie brali udziału w spektaklu zainicjowanym przez państwo.


Rzeczywiście, biorąc pod uwagę politykę białoruskiego państwa, które od lat robi wszystko by zbrodnie okresu stalinowskiego zafałszować, lub przynajmniej przemilczeć, idea  stworzenia na Kuropatach pomnika jest co najmniej przewrotna. Znamienne jest również to, że już 26 kwietnia mija termin składania prac konkursowych na stworzenie pomnika, dodajmy – konkursu ogłoszonego przez 24 marca 2017 (!).  Nie później niż do 1 maja specjalna komisja MK na niejawnym posiedzeniu ma rozpatrzyć propozycje i wyłoni zwycięzcę konkursu. W rozporządzeniu czytamy, że ma być „poświęcony tragicznym wydarzeniom, jakie miały tam miejsce i ma odzwierciedlać ideę utrwalania pamięci o wszystkich niewinnych ofiarach XX wieku w historii Białorusi”.

Działacze społeczni stowarzyszeni w organizacji „Dla ratowania Kuropat” nie rozumieją pośpiechu i obawiają się, że inicjatywa władz obliczona jest na zacieranie pamięci o ofiarach z lat ’30 i ’40 XX wieku.

28 lat temu Rada Ministrów z 18 stycznia 1989 wydała decyzję № 42 „w sprawie upamiętnienia ofiar masowych represji z lat 1937-1941 w masywie leśnym Kuropaty”, w którym zobowiązywało min. Ministerstwo Kultury do ogłoszenia otwartego konkursu na projekt pomnika. Teraz resort postanowił zrobić wszystko w pośpiechu, nie oglądając się na głosy społeczeństwa?

Białoruskie władze zwróciły uwagę na Kuropaty w lutym br., za sprawą protestów podjętych przez „” przeciwko budowie centrum biznesowo – handlowego w byłej strefie ochronnej uroczyska. Po wycofaniu się dewelopera, skazaniu protestujących opozycjonistów na wysokie grzywny bądź areszty, machina ideologiczna postanowiła „oczyścić Kuropaty od polityki”, i wysłała tam przedstawicieli prorządowych związków zawodowych i organizacji Białoruski Republikański Związek Młodzieży, które w pierwszą sobotę kwietnia w świetle kamer reżimowej telewizji (BT) przeprowadziły prace porządkowe w ramach „subotnika”. Niezależni dziennikarze, którzy się tam udali nie byli w stanie uzyskać od uczestników czynu społecznego informacji, czy mają wiedzą, skąd na Kuropatach tyle krzyży.

Prezydent w sierpniu 2015 roku przyznał, że nigdy nie był na Kuropatach: „Nie, nie dlatego, że mi się nie chcę. Zbyt upolitycznione jest to miejsce”, – stwierdził. Poddał też w wątpliwość oficjalne wyniki śledztwa przesądzające sprawstwo NKWD. stwierdził, że tak naprawdę to trzeba to jeszcze raz zbadać, „kto tam kogo rozstrzeliwał”.

Nie wiadomo, czy pojechał tam później, ale po tym, jak ruszyła państwowa , 24 marca 2017 podczas swojej podróży roboczej po obwodzie grodzieńskim, powrócił do tematu Kuropat mówiąc: „Wydałem polecenie utworzenia tam schludnego pomnika, nie tak gigantycznego jak . Teraz trwa . Stworzymy ten pomnik, może to będzie coś w rodzaju małej kaplicy”.

Na Kuropatach w masowych grobach spoczywają egzekucji dokonywanych przez NKWD. Ile ich jest? Tego dokładnie nikt nie wie. Według oficjalnych danych białoruskich – kilkadziesiąt do stu tysięcy, według niezależnych historyków, w tym Zenona Paźniaka – od 100 tys. do 250 tys. Zdzisław  z Uniwersytetu Wrocławskiego podaje liczbę 250 tys., a brytyjski historyk Norman Davies twierdzi, że zamordowano tam nawet więcej niż ćwierć miliona osób, zarówno Polaków jak Białorusinów.

Zdaniem historyków, może tu spoczywać także 3872 Polaków z tzw. „białoruskiej listy katyńskiej” zamordowanych w kwietniu i maju 1940 r. Są tu także ofiary tzw. „operacji polskiej” NKWD i Polacy z zajętych przez sowietów przedwojennych Kresów zabici po roku 1940. Wśród ofiar najwięcej jest dawnych mieszkańców Mińska i Mińszczyzny.

Na Kuropatach znaleziono przedmioty z napisami w języku polskim, medaliki Matki Boskiej Częstochowskiej i Matki Boskiej Ostrobramskiej, obuwie z dawnymi polskimi znakami firmowymi.W białoruskich podręcznikach szkolnych temat Kuropat jest całkowicie przemilczany. Na miejscu zbrodni władze do dziś nie ustanowiły żadnego pomnika. Stoją tu jedynie proste drewniane  postawione przez zwykłych ludzi – najczęściej potomków ofiar zbrodni i białoruskich opozycjonistów oraz krzyż Straży Mogił Polskich.

Niejednokrotnie krzyże te – za cichym przyzwoleniem milicji – były usuwane, łamane i bezczeszczone. Białoruskie władze  negują też fakt istnienia białoruskiej listy katyńskiej, a niekiedy propagandziści Łukaszenki starają się nawet udowodnić, że zbrodni tej dokonali . Trudno się zresztą temu dziwić w sytuacji kiedy dawni NKWD-ziści są nadal przedstawiani młodzieży w szkołach jako wzorce wychowawcze, zaś Feliks jest czczony jako bohater narodowy.

Na początku naszego stulecia władze Mińska zbudowały przez skraj uroczyska obwodnicę miasta. Kilka razy doszło wtedy na Kuropatach do starć milicji z białoruską opozycją usiłującą nie dopuścić do tej profanacji.

Kresy24.pl

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.

2 odpowiedzi Białoruska noblistka odmawia współpracy z Łukaszenką w sprawie Kuropat

  1. apud Odpowiedz

    18 kwietnia 2017 w 14:34

    Urodzila sie na Ukrainie, pisze po rosyjsku. Dlaczego uwazaja ja za Bialorusinke ?

  2. jaxa Odpowiedz

    18 kwietnia 2017 w 21:06

    chcieli zabudowac , a teraz pomniki
    a ta z czerwona dusza do moskwy niech wyp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *