
„Nie do zaakceptowania” – tak rząd niemiecki podsumował koncepcję wysuniętą przez lidera samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.
Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert potępił ten pomysł, podkreślając, iż Aleksander Zacharczenko nie ma prawa wypowiadać się w imieniu całej Ukrainy.
To i tak miękko powiedziane. De facto bowiem Aleksander Zacharczenko nie ma prawa wypowiadać się w imieniu żadnej części Ukrainy. Niech ktoś pokaże tę demokratyczną siłę, która wyniosła go do władzy!
Grunt jednak, że ogólna wymowa niemieckiego communiqué jest jednoznaczna i sprowadza się do odrzucenia oferty ukradzenia czy też – jak kto woli – transformacji Ukrainy.
Transformacji, w której rzeczywiście stałaby się ona Noworosją.
Telesfor
