
Odsłonięcie w Wołożynie odnowionego pomnika upamiętniającego siedmiu żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy
zginęli na służbie w latach 1928–1936; z prawej ks. Henryk Okołotowicz, 2019 r. Fot. www.podlaski.strazgraniczna.pl
Historia polskiego księdza Henryka Okołotowicza z parafii w Wołożynie, który w listopadzie 2023 roku został aresztowany pod zarzutem „zdrady państwa” i rzekomego szpiegostwa na rzecz Polski i Watykanu, wciąż budzi emocje. Sąd w grudniu 2024 roku skazał go na 11 lat więzienia, mimo że sam duchowny stanowczo odrzucał zarzuty, a proces kapłana był prowokacją przeciwko całemu Kościołowi katolickiemu w Białorusi.

Odsłonięcie w Wołożynie odnowionego pomnika upamiętniającego siedmiu żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy
zginęli na służbie w latach 1928–1936; z prawej ks. Henryk Okołotowicz, 2019 r. Fot. www.podlaski.strazgraniczna.pl
Pomimo oficjalnego ułaskawienia przez Aleksandra Łukaszenkę w listopadzie 2025 roku, 66 – letni kapłan nadal zmaga się z konsekwencjami wyroku – jego majątek, tj. samochód z 2007 roku i działka po rodzicach pod Baranowiczami, zostały wystawione na licytację. Informacje te pojawiają się na stronach przedsiębiorstwa „BelJurObespechenie”.
Ksiądz Okołotowicz i uwolniony wraz z nim ojciec Andrzej Juchniewicz – uwolnieni staraniem Watykanu, przebywają obecnie poza Białorusią, bez kontaktu z mediami. Niewykluczone, że był to warunek postawiony przez reżim, a jego złamanie może grozić represjami wobec innych księży katolickich na Białorusi.
Ksiądz Henryk jest osobą schorowaną, jeszcze na wolności przeszedł zawał serca, przebył chorobę onkologiczną, krótko przed zatrzymaniem miał operację żołądka, ma nadciśnienie, cukrzycę i ma inne poważne problemy zdrowotne, a za kratkami nie otrzymywał żadnej opieki medycznej. Sprawa kapana pokazuje brutalność reżimu i dramat duchowieństwa w raju Łukaszenki.
Zanim ksiądz Henryk trafił do Wołożyna pracował na parafii w Brasławiu, Rakowie, Nieświeżu, Bobrujsku.
Był pierwszym kapłanem z Białorusi, który pojechał do Katynia i potajemnie odprawił tam Mszę św. za poległych polskich oficerów. Miało to miejsce w 1984 roku, tuż po otrzymaniu przez ks. Henryka święceń kapłańskich. W książce siostry Renaty Zielińskiej OP, pt. „Polscy duchowni na Wschodzie” (na stronie 114), ksiądz wspomina;
Jeszcze w dzieciństwie, kiedy odmawialiśmy w rodzinie pacierz poranny i wieczorny, babunia Franciszka lub mama Teresa dodawały dodatkowe modlitwy za „polskich męczenników, których Stalin rozstrzelał w Katyniu”.
Później, gdy uczyłem się w seminarium, babunia zawsze mi mówiła: „Gdy Pan Bóg da i zostaniesz kapłanem, to obowiązkowo pojedź do naszych męczenników w Katyniu i pomódl się tam wśród nich…”.
I pojechał… ale został zatrzymany rzez sowieckich funkcjonariuszy i ukarany grzywną. Ogólnie, w czasach sowieckich, Henryk Okołotowicz był karany przez władze około 30 razy.
W kwietniu 2022 roku fragmenty wspomnień ks. Henryka Okołotowicza o jego historycznej wizycie w Katyniu opublikowała w Biuletynie IPN siostra Renata Zielińska OP, autorka książki „Polscy duchowni na Wschodzie” (strona 114).
Ksiądz Henryk Okołotowicz urodził się 8 kwietnia 1960 r. w Nowej Myszy k. Baranowicz na Białorusi w polskiej, od pokoleń głęboko religijnej, rodzinie katolickiej. Ojciec Władysław pracował jako kierowca w kołchozie. Matka, Teresa z d. Legun, urodziła
czworo dzieci. Henryk i cztery lata młodszy Leonard zostali kapłanami, a dwie siostry Maria i Regina założyły rodziny. Rodzice w każdą niedzielę zabierali swoje dzieci do kościoła w Nowej Myszy, a gdy tam nie było kapłana, chodzili pieszo do oddalonych o 11 km Baranowicz.
wa










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!