Rosja podczas wojny przeciwko Ukrainie już tysiące razy używała broni chemicznej na linii frontu. Eksperci obawiają się, że przedłużający się impas w wojnie może skłonić Kreml do sięgnięcia po bardziej śmiercionośne substancje masowego rażenia. Poinformował o tym dziennik „The Times”.
Według ukraińskich wojskowych rosyjska armia użyła od początku wojny niebezpiecznych środków chemicznych ponad 9 tys. razy – 6540 tylko w ub. r. Wynika to głównie z użycia granatów wypełnionych gazami bojowymi, takimi jak CS i CN. Ukraińscy i europejscy urzędnicy twierdzą, że rosyjskie jednostki sporadycznie sięgały również po chloropikrynę, środek duszący użyty po raz pierwszy w czasie I wojny światowej.
Użycie takich gazów narusza Konwencję o zakazie broni chemicznej z 1993 roku oraz Protokół genewski z 1925 roku.
Według „The Times” zachodni urzędnicy obawiają się, że środki chemiczne zgłoszone przez Ukrainę mogą nie odzwierciedlać pełnej skali rosyjskiego arsenału.
„Stolice państw sojuszniczych obawiają się, że przedłużająca się lub impasowa wojna na Ukrainie może skłonić Kreml do użycia bardziej niebezpiecznej broni masowego rażenia. Prezydent Putin wielokrotnie wymachiwał bronią jądrową, demonstracyjnie milcząc na temat chemicznej lub biologicznej broni masowego rażenia” – czytamy w artykule.
Po otruciu Aleksieja Nawalnego w 2020 roku grupa badawcza portalu śledczego „Bellingcat” stwierdziła, że rosyjski program rozwoju środka paralityczno-drgawkowego Nowiczok był kontynuowany „znacznie dłużej niż oficjalnie ogłoszona data zakończenia”.
Zgodnie z wynikami śledztwa, naukowcy zaangażowani w rozwój środka paralityczno-drgawkowego zostali przeniesieni do instytucji rzekomo cywilnych, co umożliwiło kontynuowanie prac nad bronią chemiczną pod przykrywką badań medycznych i przemysłowych. Pracownicy dwóch takich organizacji – Państwowego Instytutu Eksperymentalnej Medycyny Wojskowej i Centrum Naukowego „Sygnał” – zostali uznani za kluczowych w udoskonalaniu i „militaryzowaniu” Nowiczoka do końca pierwszej dekady XXI wieku.
„Można śmiało założyć, że rosyjski program broni chemicznej nadal istnieje… Gdyby Nowiczok został użyty na większą skalę, mogłoby to mieć ogromne konsekwencje” – powiedział Hamish de Bretton-Gordon, emerytowany oficer armii brytyjskiej.
Generał Sir Richard Barrons, były dowódca brytyjskiego Dowództwa Połączonych Sił, argumentuje, że przejście na bardziej śmiercionośną broń chemiczną byłoby niekorzystne dla Moskwy, ponieważ przyniosłoby niewielkie korzyści militarne i wysokie koszty.
„Zwracasz uwagę na zbrodnię wojenną, ryzykujesz odwet, a to miecz obosieczny – możesz narazić na ryzyko własne siły, na przykład, jeśli wiatr się zmieni” – przypomniał.
Jednak, jak zauważył, pokusa użycia takiej broni może pojawić się, „jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której stawka jest niezwykle wysoka, kiedy na szali jest przetrwanie kraju”.
Przypomnijmy, rzecznik prasowy Putina, Pieskow, oświadczył, że ukraińskie siły zbrojne muszą opuścić Donbas, aby zakończyć wojnę. To jeden z warunków podpisania porozumienia pokojowego.
Eksperci podkreślają jednak, że na razie nie widać oznak, aby prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski był skłonny zgodzić się na takie ustępstwo, nawet pod presją Stanów Zjednoczonych.
Opr. TB, thetimes.com











Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!