
„Wielka trójka” podczas obrad konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. z udziałem przedstawicieli ZSRS, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Siedzą od lewej: Winston Churchill, Franklin Delano Roosevelt, Józef Stalin. Zdjęcie ze zbioru kopii cyfrowych fotografii dokumentujących wydarzenia II wojny światowej pozyskanych z Narodowej Agencji Archiwów i Nagrań w College Park w stanie Maryland w USA (fot. z zasobu IPN)
5 lutego 1946 roku weszła w życie (z góry narzucona) umowa pomiędzy rządem PRL a Związkiem Sowieckim, dotycząca przebiegu granicy polsko-sowieckiej, podpisana w Moskwie 16 sierpnia 1945 roku.
Utrata blisko połowy terytorium II Rzeczypospolitej, zatwierdzona przez Wielką Trójkę w Jałcie i Poczdamie, była jednym z najtragiczniejszych skutków II wojny światowej dla Polski — oznaczała nie tylko katastrofę geopolityczną, lecz także dramat milionów rodaków i nieodwracalną utratę ogromnego majątku narodowego.
Umowa graniczna pomiędzy Polską a ZSRR została podpisana w imieniu RP przez Edwarda Osóbka-Morawskiego, a w imieniu ZSRS przez Wiaczesława Mołotowa. Wymiana ratyfikowanych dokumentów nastąpiła 5 lutego 1946 w Warszawie, i od tego dnia umowa była obowiązującą, tzn. od tego dnia de iure istnieje w swoim dzisiejszym kształcie polska granica wschodnia (poza mniejszymi późniejszymi zmianami (Umowa o zmianie granic z 15 lutego 1951).
Podstawą wytyczenia granicy miała być tzw. linii Curzona. Faktycznie granica wschodnia odchyla się w wielu przypadkach od tej linii na niekorzyść Polski jak w rejonie Grodna o blisko 20 km (gdzie linia Curzona przebiegała wzdłuż Niemna), chociaż w umowie granicznej z 1945 r. (art. 1) stwierdzano formalnie (propagandowo) jedynie o odchyleniach od tej linii na rzecz Polski.
Pamiętajmy o utraconych, polskich Kresach!
wa na podst. wb24.org/historykon.pl, polskieradio.pl










1 komentarz
qumaty
6 lutego 2026 o 14:53mam trochę odmienne zdanie. Polska uwikłała się w posiadanie w większości obcych etnicznie kresów jeszcze za Kazimierza Wielkiego. Unia z Litwą tylko ten stan rzeczy utrwaliła. Setki lat walczyliśmy z Moskwą, Turkami o słabo rozwinięte dzikie pola zaniedbując rozwój własnej gospodarki. W efekcie było to gwoździem do trumny zacofanej ekonomicznie i coraz słabszej I Rzeczypospolitej pod koniec XVIIIw. W XIX w gdy wokół nas rodziy się współcześnie rozumiane narodowości Czechów, Słowaków, Ukraińców, Białorusinów czy Litwinów idea odrodzenia Rzeczypospolitej w dawnym kształcie nie znajdowała już posłuchu na wschodzie. Chcieli żyć w swoim państwie. Ja ich nawet rozumiem. II Rzeczpospolita powstała zatem w kontrze do tych dążeń co skonfluktowało nas z tymi nacjami. Mieliśmy o to konflikty z Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami. Jedyne co nas w tym dążeniu do odrodzenia Rzeczypospolitej w dawnym kształcie usprawiedliwiało to fakt, że ani Białorusi ani Ukrainy i tak by ówcześnie jeszcze nie było i paradoksalnie polska “okupacja” tylko pomogła im zachować idee narodowe. Pod władzą sowiecką mimo pozostawienia dekoracji narodowych odbyła się bowiem prawdziwa rzeź narodowych ideii i narodowych inteligencji. Po II wojnie światowej Stalin brutalnie, ale w dłuższej perspektywie dobrze dla Polski zakończył 600 letnią historię polskuch kresów. Nie żebym go podejrzewał o dobre intencje, po prostu nie był pewien losu powojennych Niemiec i chciał je osłabić, a Polskę uważał już za swoją i stąd szeroki gest dawania cudzego. Przesiedlenia były rzecz jasna brutalnym gwałtem, ale jak ktoś trafiał z chutoru na Ukrainie do miasteczka gdzieś pod Legnicą, to raczej cywilizacyjnie na tym wygrywał (vide film “Sami swoi” i opowieści o dostatku w Krużewnikach). W efekcie pierwszy raz od czasów rozbicia dzielnicowego, dostaliśmy homogeniczne narodowo państwo, z szerokim dostępem do morza i sensownymi granicami. I sorry ale obiektywnie nawet ziemie zachodnie były i są znacznie bardziej rozwinięte. Dodatkowo mamy lepszy czy gorszy bufor od dzikich hord ze wschodu, bo łatwo sobie wyobrażam, że to nas te dzikusy by teraz “wyzwalały”. Rzecz jasna ta logika nie dotyczy ludzi których przesiedlano. Dla nich i ich potomków zawsze będzie to urtacona ojczyzna, ale jako naród chyba dobrze się stało jak się stało i sukces wolnej nieuwikłanej w konflikty etniczne ostatnich lat Polski jest na to najlepszym dowodem. Kresy zachowajmy w pamięci, ale nigdy więcej nie bawmy się w podboje na wschodzie. To co mamy starczy nam byśmy żyli dostatnio.