
Putin na Kremlu. Fot: PrtSc z filmu “Rosja, Putin, Kreml. 25 lat”/YouTube
„Na bagnach prognozują zapaść własnego państwa” — jeszcze niedawno takie zdanie brzmiałoby jak element wojny informacyjnej albo publicystyczna prowokacja. Dziś jednak coraz więcej wskazuje na to, że nie jest to propaganda, lecz realny alarm wysyłany z samego wnętrza rosyjskiego aparatu władzy.
Jak pisze w swoim wpisie na Facebooku Jurij Fedorenko, Bohater Ukrainy, dowódca 429. samodzielnego pułku systemów bezzałogowych „ACHILLES”, Rosji zostały trzy–cztery miesiące do gwałtownej fazy załamania, które rosyjscy urzędnicy określają jednym słowem: „wybuch”.
Kryzys już trwa — ale najgorsze dopiero przed nimi
Według Fedorenki, powołującego się m.in. na doniesienia The Washington Post i źródła mające bezpośredni kontakt z rosyjskimi technokratami rządowymi, kryzys gospodarczy w Rosji nie jest prognozą — on już trwa. Co najmniej od jesieni ubiegłego roku.
Objawy są znane: opóźnienia w wypłatach pensji, redukcje zatrudnienia w dużych, także państwowych firmach, bankructwa przedsiębiorstw, fala zamknięć restauracji i barów w Moskwie, inflacja i spadek produkcji w większości cywilnych sektorów gospodarki.
— To jednak wciąż tylko przewlekła choroba, a nie „wybuch” — podkreśla Fedorenko.
„Wybuch” oznacza utratę kontroli
Czym więc ma być zapowiadany „wybuch”? Według rosyjskich urzędników — najostrzejszą fazą kryzysu, w której państwo traci zdolność zarządzania procesami.
Chodzi o moment, gdy system finansowy, bankowy i budżetowy przestają działać synchronicznie, decyzje przestają być przewidywalne nawet dla Kremla, mechanizmy redystrybucji pieniędzy zaczynają się załamywać.
To właśnie ten moment — jak twierdzi autor wpisu — coraz pilniej sygnalizują Putinowi rządowi technokraci.
Z informacji przytaczanych przez Fedorenkę wynika, że bez kolejnych podwyżek podatków deficyt budżetowy Rosji będzie gwałtownie rósł, głównie z powodu spadku dochodów z ropy i gazu.
System bankowy znajduje się pod potężną presją: rekordowo wysoka stopa procentowa (16%), gigantyczna masa kredytów przeznaczonych na finansowanie wojny.
„Wojenna gospodarka”, sztucznie napompowana bilionowymi wydatkami na przemysł zbrojeniowy i wynagrodzenia dla najemników, zbliża się do punktu załamania. Po kilku latach wojennego „boomu” zaczęła się faza depresji: 20 z 28 cywilnych sektorów przemysłu notuje spadki, a firmy masowo nie radzą sobie z obsługą zadłużenia.
Energetyka też jest na krawędzi, a sankcje jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa
Szczególnie groźna sytuacja dotyczy sektora energetycznego: Tu bolączką są ograniczenie zakupów rosyjskich surowców przez Indie, ogromne rabaty na rosyjską ropę, zniszczona infrastruktura naftowa, deficyt budżetowy, który może sięgnąć 10 bilionów rubli.
Nawet jeśli Kreml zacznie łatać dziury środkami z Funduszu Dobrobytu Narodowego — to jest to rozwiązanie krótkoterminowe. Jak zauważa Fedorenko, Unia Europejska wciąż nie wykorzystała pełnego potencjału sankcyjnego, a tzw. „flota cieni” Rosji spotyka się z coraz większym oporem państw świata.
Dodatkowo Morze Bałtyckie, kluczowy korytarz eksportu rosyjskiej ropy, może zostać w najbliższych miesiącach faktycznie zablokowane.
Dlaczego te sygnały wychodzą na Zachód?
Szczególnie wymowny — zdaniem autora wpisu — jest fakt, że alarmujące informacje pojawiają się w zachodnich mediach, a nie w rosyjskiej przestrzeni publicznej.
To może oznaczać, że wewnętrzne kanały komunikacji w rosyjskim państwie przestały działać, a technokraci próbują dotrzeć do Kremla „okrężną drogą” — przez zagraniczne redakcje.
„Titanic tonie. Na razie powoli”
Jurij Fedorenko kończy swój wpis ostrą metaforą:
Siły Obrony Ukrainy zamieniły tę niedoimperię w Titanica. Na razie tonie powoli. Władze udają, że proces jest „kontrolowany”, ale prędkość zanurzania rośnie z każdym miesiącem.
Jak podkreśla autor, pieniądze na wojnę skończą się jako ostatnie — dopiero w momencie utraty sterowności systemu. Finał może trwać miesiącami, a nawet latami, ale kierunek jest — jego zdaniem — nieodwracalny.
wa/Jurij Fedorenko, Facebook










2 komentarzy
pro
9 lutego 2026 o 14:30latami? : ( 140mln ludzi tam roboty każdemu powinnu przynosić do łóżka sniadanie itp. w kosmosie mieć już wioski coś robić zdobywać. To narobili sobie zabawek wjoskowych i stwierdzili że tym będą się bawić. bo ai to takie abstrakcyjne a wojowanie namacalne i w sercach przygotowane.
qumaty
9 lutego 2026 o 15:17trochę cyfr skąd te prognozy. To proste rachunki. W styczniu 2026 rosja zdołała zebrać z wszystkich źródeł dochodu 2,2 biliona rubli. 1,2 mniej niż planowano. Jak pójdzie tak dalej zbiorą do końca roku 2,2×12 czyli plus minus 27 bln rubli. A budżet opiewa na …43 bln. Deficyt wyniesie zatem ok 16 bln, czyli 37%. To już nie jest deficyt budżetu tylko czarna dziura w budżecie. Niemożliwa do zasypania. Albo trzeba robić natychmiast nowelizacje budżetu i ciąć conajmniej 14 bln, albo zwyczajnie zabraknie kasy. Resztki funduszu dobrobytu to 4 bliony. Nic więcej w zapasie nie ma. Nikt z zagranicy im nic nie pożyczy. Muszą takie pieniądze sobie wyczarować z powietrza via emisje obligacji banku centralnego. De facto wirtualne “drukowanie pieniędzy”. A to oznacza że inflacja i tak obecnie kilkanaście procentowa przejdzie w hiperinflacje. No i co ktoś powie. Dodrukują i co? Gdyby druk pustego pieniądza dawał dobrobyt Zimbabwe byłoby imperium, a jest jednym z najbiedniejszych państw świata. Po bułki jedzie się tam taczką. Tyle banknotów trzeba zabrać. I tak relatywnie ubodzy rosjanie, stoczą się do poziomu “dobrobytu” koreańczyków z północy. By zatrzymać narastające niezadowolenie społeczne, rozkręci się tam zatem terror. Chcieli nowego Stalina – to dostaną. Może zaczną nawet masowo rozstrzeliwać niepokornych jak wtedy. Zaczną się ucieczki, pojawią się znów obozy. Przecież mają to obcykane. To dosyć logiczna i jedyna możliwa ścieżka dalszego “rozwoju” rosji pod putinem. Niewiadoma jest gdzie indziej. Bog jeden wie na ile starczy społeczeństwu i elitom cierpliwości do putina jego modelu i do coraz mniej popularnej jego wojenki. Kiedy wschodnie regiony, czy Kaukaz zaczną myśleć o samodzielnym bycie? Czy i kiedy elita zechce pozbyć się putina? Że jakieś przesilenie tam będzie to pewnik. Nikt nie wie tylko jak to się potoczy. Ja obstawiam krwawą wojnę domową i rozpad kraju.