
Szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin i Aleksander Łukaszenka. Zdjęcie: Nikołaj Pietrow / BelTA / TASS
To nie był zwykły komunikat zaprzyjaźnionego wywiadu. To było ostrzeżenie!
Oświadczenie rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego w sprawie Białorusi jest nie tyle dokumentem służb specjalnych, co posunięciem politycznym, wyraźnym sygnałem dla Aleksandra Łukaszenki — uważa komentator polityczny Radia Svaboda Waleryj Karbalewicz.
9 lutego rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) wydała oświadczenie ostrzegające, że Zachód po raz kolejny przygotowuje „kolorową rewolucję” na Białorusi. Wydawałoby się, że to obecnie powszechne zjawisko.
Okazuje się jednak, że to stwierdzenie nie jest aż tak powszechne. Warto zwrócić uwagę na kilka kwestii.
Fakt, że Zachód wspiera białoruską opozycję demokratyczną w walce o demokratyzację Białorusi, nie jest niczym nowym. Wszyscy wiedzą o tym od dawna. Jednak SWR przedstawia te informacje jako informacje uzyskane przez rosyjski wywiad podczas tajnej operacji, jako rodzaj sensacji lub ukrytego spisku.
„Według informacji otrzymanych przez SWR, zachodnie organizacje pozarządowe, w tym struktury, agencje i fundacje „demokratyzacyjne” ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Polski i innych krajów europejskich, gromadzą siły i zasoby, aby po raz kolejny podjąć próbę destabilizacji sytuacji i zmiany porządku konstytucyjnego na Białorusi” – czytamy w oświadczeniu SWR.
Wydawałoby się, że gdyby rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) otrzymała jakiekolwiek nowe informacje na temat Białorusi, należałoby przekazać je sojusznikowi kanałami oficjalnymi lub nieoficjalnymi, bez upubliczniania. Przynajmniej biorąc pod uwagę specyfikę działań tej agencji, która z samej swojej natury powinna unikać rozgłosu.
Ale nie. Wręcz przeciwnie. Ponieważ mamy tu nie briefing czy notatkę analityczną agencji wywiadowczej z suchymi informacjami, lecz dokument polityczny, wręcz propagandowy, PR-owy, przesiąknięty literackimi ozdobnikami i użyciem epitetów artystycznych:
„Aby zrealizować scenariusz kolorowej rewolucji, celem jest znalezienie nowych liberalnych pasjonatów w białoruskim społeczeństwie… Zachód planuje przeprowadzić dokładną „inwentaryzację” białoruskich kadr opozycji… Białoruskie społeczeństwo, po przezwyciężeniu wewnętrznego kryzysu politycznego z 2020 roku, wywołanego przez wrogie siły zewnętrzne, otrzymało dobrą „szczepionkę” przeciwko próbom destabilizacji sytuacji w kraju…”
Wszystko to prowadzi nas do wniosku, że mamy do czynienia nie tyle z dokumentem służb specjalnych, co z posunięciem politycznym, konkretnym sygnałem. Kreml wyraźnie stoi za SWR.
Na uwagę zasługuje następująca okoliczność. Spośród zachodnich agencji, resortów i fundacji próbujących „zdestabilizować sytuację” na Białorusi, dokument SWR stawia Stany Zjednoczone na pierwszym miejscu. To dość zaskakujące. W końcu powszechnie wiadomo, że Stany Zjednoczone właśnie znacznie ograniczyły swoje wsparcie finansowe dla procesów demokratycznych na całym świecie, w tym na Białorusi. I tutaj Stany Zjednoczone zostają de facto ogłoszone głównym organizatorem białoruskiej „kolorowej rewolucji”.
Całkiem możliwe, że jest to sygnał z Moskwy, skierowany bezpośrednio do oficjalnego Mińska. Można śmiało założyć, że Kreml jest niezadowolony z negocjacji między Białorusią a Stanami Zjednoczonymi, które mają doprowadzić do jakiegoś rodzaju „wielkiego układu”. Moskwa coraz bardziej obawia się, że sprawa może wyjść poza zapowiadaną wymianę: zniesienie sankcji w zamian za uwolnienie więźniów politycznych.
Rosja obawia się, że proces ten może przerodzić się w coś poważniejszego. Świadczy o tym przystąpienie Białorusi do Rady Pokoju, powołanej przez Donalda Trumpa. Co więcej, sama Rosja nie przystąpiła do wspomnianej organizacji. A 19 lutego w Stanach Zjednoczonych odbędzie się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Właśnie dlatego Aleksander Łukaszenka otrzymał tak delikatne, ale dobitne ostrzeżenie: nie daj się ponieść emocjom, nie posuwaj się za daleko w tym procesie. Amerykanie, jak twierdzą, potajemnie knują rewolucję, podczas gdy wy uwalniacie wrogów z więzień.
Reakcja strony białoruskiej jest charakterystyczna. Pierwszego dnia, 9 lutego, media państwowe przedstawiły oświadczenie SWR nie jako sensację, a po prostu jako jedną z wielu wiadomości. Dopiero drugiego dnia propagandziści rozpoczęli aktywną kampanię przeciwko Zachodowi i opozycji, powołując się na ten dokument.
Nie było jednak żadnej reakcji ze strony urzędników ani struktur siłowych, żadnej wdzięczności za cenne informacje. Czy Mińsk zrozumiał znaczenie tego sygnału? Zobaczymy, jak wpłynie to na proces negocjacji z USA.
wa za svaboda.org










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!