Ukraina jest wrogiem Węgier, ponieważ lobbuje za zakazem dostaw rosyjskiego gazu i ropy do Europy. Premier Węgier Viktor Orbán oświadczył to na spotkaniu z działaczami rządzącej partii Fidesz w Szombathely.
„Dopóki Ukraina będzie to robić, Ukraina, przepraszam, będzie naszym wrogiem. Ukraina narusza nasze fundamentalne interesy, stale domagając się i nakłaniając Brukselę do odcięcia Węgier od taniej rosyjskiej energii. Każdy, kto to robi, nie jest przeciwnikiem Węgier, lecz ich wrogiem” – stwierdził.
W swoim przemówieniu Orbán poskarżył się również, że Bruksela rzekomo chce wysłać żołnierzy na Ukrainę pod flagą UE.
„Nie chcemy w tym uczestniczyć i widzieć węgierskiej młodzieży [na linii frontu] na Ukrainie. Ale to dzieje się co tydzień – to zbliża nas do wojny” – powiedział premier Węgier, sugerując, że jest to „część planu Brukseli”, mającego na celu wciągnięcie nas w wojnę z Rosją.
Podczas sesji pytań i odpowiedzi jeden z widzów zapytał Orbána, jak realne jest zagrożenie dla Węgier, biorąc pod uwagę, że „Ukraina jest krajem raczej nieprzewidywalnym i nie wiemy, co może się wydarzyć w konflikcie ukraińskim”.
„Pańskie pytanie dotyczy stabilności państwa ukraińskiego, jego obywateli i armii. Czy zatem powinniśmy się obawiać, że sytuacja wymknie się spod kontroli, a Ukraina będzie stanowić zagrożenie dla Węgier ze swoją armią, finansowaną z pieniędzy UE? Odpowiedź brzmi: nic nie jest przesądzone. W przyszłości Rosja mogłaby okupować Ukrainę. Czy jest to coś, czego nie chcę? Tutaj mam watoliwości” – odpowiedział Orbán.
Przypomnijmy, w grudniu ub. r. Viktor Orbán wygłosił ostre oświadczenie w sprawie wojny na Ukrainie. Krytykując decyzję przywódców UE o finansowaniu Ukrainy, a w szczególności pomysł wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów, Orbán stwierdził, że nie jest jasne, kto kogo atakuje w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, i argumentował, że Europie bardziej zależy na osiągnięciu pokoju na Ukrainie niż na pokonaniu Rosji. Oświadczenia te wywołały ostrą reakcję ukraińskiego MSZ: minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha przypomniał, że w czasie II wojny światowej Węgry, podobnie jak teraz, znalazły się po złej stronie historii.
Opr. TB, youtube.com/@1orbanviktor










6 komentarzy
rosja zdychaj
8 lutego 2026 o 13:58podał rękę glupek, ma teraz krew ofiar zbrodniarza tez na swoich łapach
Andrzej
13 lutego 2026 o 10:51A masz świadomość, że Niemcy czy Francja spokojnie handlują z Rosją nieoficjalnie? Też podają rękę. I my tez powinniśmy handlować i nie oglądać się na interesy Ukraińców, sprzeczne z naszymi
TakToWidzę
16 lutego 2026 o 08:20Masz świadomość że to jest nielegalnej w UE szczurze sowiecki? Nie jest to spokojny handel tylko rusowata propaganda takich jak ty prymitywów. Za łamanie sankcji można posiedzieć a że każdy złodziejski rusek chce do tego przyłożyć złodziejską rękę wiadomo nie od dziś. Dlatego w rosji jest Coca Cola ale droższa o marże przemytnicze. Tylko dla bogatych ruskich a zwykła dzicz może sobie popatrzeć jak inni piją.
BOLEK DONOS
20 lutego 2026 o 10:38Naprawdę jesteś aż tak głupi?
TakToWidzę
16 lutego 2026 o 08:31Zobaczymy w co sobie gruby pogra jak mu Węgrzy pokarzą palec w wyborach? Na razie jest przeciw UE szkodząc ile może ale potem będzie szalał w rezerwowej ławce na zsyłce w moskwie jak kanclerz schröder. Nie ma pewności że wszech dziad rosji nie padnie zanim wypłaci orbanowi judaszowe ruble
TakToWidzę
16 lutego 2026 o 08:44Piękne zdjęcie uścisku podległego otyłego niewolnika z jego panem który nawet nie zauważa go przy tym oddawaniu hołdu. Mógłby od razu klękając pocałować buty a nie się szczerzyć. Węgrzy w drodze do wolności mieli już raz odwiedziny rysowatego miru takie jak dzisiaj Ukraina. Dziwie się że naprawdę chcą odwiedzin ponownie. Poczekamy do 12 kwietnia i zobaczymy.