
Ukraiński żołnierz obrony przeciwlotniczej. Fot. facebook.com/GeneralStaff.ua
Ponieważ walki na lądzie znalazły się w impasie, w ciągu ostatniego półtora roku ogromnego znaczenia nabrało zwalczanie przez ukraińską obronę powietrzną rosyjskich ataków dronowo-rakietowych. Sprawę przeanalizował dziennik „The Guardian”.
Dziennikarze zwracają uwagę, że podczas każdego alarmu przeciwlotniczego personel obrony przeciwlotniczej ma 10 minut na zajęcie pozycji strzeleckich i śledzenie trajektorii lotu obiektów. Strzelec widzi cel z odległości zaledwie około 1 km. Następnie ma mniej niż minutę na zestrzelenie go.
„To naprawdę trudne. Jeśli leci na wysokości 1500 metrów, to jak próba trafienia w zapałkę” – powiedział Jurij Dowhan, członek obrony przeciwlotniczej.
„A potem strzelec musi trafić w silnik drona lub głowicę wybuchową” – wyjaśnił.
Rzecznik Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ihnat stwierdził, że „klucz do sukcesu i zwycięstwa leży w powietrzu”, zauważając, że Rosja bije własne rekordy w liczbie użytej amunicji w atakach.
Na froncie we wschodniej Ukrainie Rosja również gwałtownie zwiększyła użycie bomb szybujących do ataków na pozycje ukraińskie. Jednocześnie zmiany w taktyce i możliwościach bojowych zwiększyły skuteczność rosyjskich nalotów.
„Po pierwsze, drony latają wyżej. Wcześniej, podczas wojny, widywaliśmy je na wysokości 500-800 metrów, ale teraz często atakują z wysokości 1500 metrów” – powiedział major Ołeksandr Fuszek, dowódca jednostki obrony powietrznej.
„Ich prędkość wzrosła również ze 150-160 kilometrów na godzinę do ponad 200 kilometrów na godzinę. To gra w kotka i myszkę” – dodał jego kolega, Jarosław Tristan.
„Rosjanie dowiadują się, gdzie są nasze pozycje, kiedy je zestrzeliwujemy. Dlatego latają wyżej, tam, gdzie myślą, że jesteśmy, i musimy zmieniać pozycję” – wyjaśnił.
„Środki powietrzne raczej nie wygrają wojny na Ukrainie, ale mogą ją przegrać” – dodał.
Jak stwierdził Justin Bronk, pracownik naukowy Royal United Services Institute, jest to jeden z obszarów konfliktu, w którym w ciągu ostatnich 18 miesięcy zaszły najistotniejsze zmiany.
„Chociaż wiele komentarzy skupiało się na wykorzystaniu dronów FPV na polu bitwy, jednym z czynników mających największy wpływ na zdolność Ukrainy do obrony jest wykorzystywanie przez Rosję setek bomb szybujących tygodniowo, głównie z Su-34, do atakowania pozycji wroga. Rosja może kontynuować atak, dopóki pozycje te nie zostaną zniszczone. Udoskonaliła również przeprogramowywanie swoich systemów w locie. To znaczący krok naprzód w skuteczności rosyjskiej taktycznej siły powietrznej na linii frontu” – wyjaśnił.
Bronk uważa również, że Rosja „bardziej dynamicznie wykorzystuje drony Shahed, które obecnie produkuje masowo”, dodając, że drony te wyszukują nowych tras przelotów i namierzają pozycje obrony powietrznej.
„Powiedziałbym, że środki powietrzne raczej nie wygrają wojny na Ukrainie, ale mogą ją przegrać. Ukraina ma z natury ograniczone możliwości, podczas gdy Rosja dysponuje ogromnym potencjałem obrony powietrznej. Musimy uważać, aby Rosja nie zdobyła przewagi w powietrzu i nie dominowała w tym, co obecnie posiada. Musimy nadążać, aby nie przegrać” – podkreślił.
Niedawno Witałyj Zajczenko, prezes zarządu NEC Ukrenergo, stwierdził, że uległa zmianie taktyka ataków Rosji na ukraińską sieć energetyczną. Moskwa próbuje ją unieruchomić.
W nocy 16 października Rosja przeprowadziła zmasowany atak dronów i rakiet na ukraińską infrastrukturę gazową, w szczególności na obiekty Grupy Naftogaz, co doprowadziło do wyłączenia niektórych kluczowych obiektów.
Opr. TB, theguardian.com




Dodaj swój komentarz