François Fillon, jeden z czworga liczących się kandydatów na prezydenta Francji powiedział w wywiadzie udzielonym dziennikowi Le Figaro, że “Rosja ma do Krymu prawa historyczne, językowe i kulturowe”. Czyli, że gwałt na Ukrainie jest ok. Nóż się w kieszeni otwiera.
Jak nie urok… to przemarsz wojsk. Z jednej strony Marine le Pen, najbardziej skądinąd antyimigrancka członkini wyścigu do Pałacu Elizejskiego, bezczelnie bierze forsę od Putina, z drugiej strony lewak, nieledwie komunista, a teraz jeszcze ten!
Nominat Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) – partii, z której wywodził się Nicolas Sarkozy – był łaskaw do powyższego dorzucić uwagę, że trzeba brać pod uwagę prawo narodów do samostanowienia. Jasne! I dlatego referendum w sprawie połączenia Krymu z Rosją zostało ordynarnie sfałszowane.
Jeśli historycznie Krym jest czyjś, to Panie Kolego tatarski. No ale nie spodziewajmy się po współczesnych Francuzach, że słowo “Tatar” będzie im się kojarzyć z czymś więcej niż steak tartare, robiony nawiasem mówiąc podobnie do naszego tatara, tyle że podaje się go bez wódeczki.
Ferdek Kiepski w jednym z odcinków popularnego serialu powiedział, że “Mickiewicz, gdyby żył, to by się w grobie przewrócił”. Słysząc słowa Fillona, obaj Napoleonowie (I i III), gdyby żyli, też by się na pewno w trumnie poruszyli.
A może francuska skarbówa powinna jednak dokładniej zająć się skandalem finansowym z kandydatem Fillonem w roli głównej? Przypomnijmy, zę kandydat UMP przez 15 lat zatrudniał swoją żoną w państwowym urzędzie za 3 677 euro miesięcznie. Czyli za 15 tys. polskich nowych złotych.
Kresy24.pl


