
Jan Piwnik, ps. “Ponury”. Fot: Domena publiczna
18 stycznia mija 83. rocznica jednej z najsłynniejszych i najbardziej brawurowych akcji Armii Krajowej – rozbicia niemieckiego więzienia w Pińsku. Przeprowadził ją oddział cichociemnego, Jana Piwnika „Ponurego” – legendarnego dowódcy partyzanckich zgrupowań walczących w Górach Świętokrzyskich.
Jan Piwnik – wtedy w stopniu porucznika – był zrzuconym do Polski tzw. „cichociemnym” – skoczkiem wyszkolonym do działań dywersyjnych w Anglii. Od maja 1942 r. wchodził w skład „Wachlarza”, komórki ZWZ-AK działającej głównie na terenach poza wschodnią granicą Rzeczypospolitej, która zajmowała się dywersją. 18 stycznia 1943 r. wsławił się brawurową akcją, którą powierzył mu Komendant Główny AK gen. Stefan Rowecki „Grot” — rozbicia więzienia w Pińsku, i uwolnienia 3 AK-owców więzionych przez Niemców, m.in. cichociemnego – Alfreda Paczkowskiego.
Zadanie wydawało się niemożliwe do zrealizowania – 5-metrowy mur więzienia, z wieżyczkami strażniczymi i drutem kolczasty, trzy kolejne bramy do sforsowania obsadzone przez niemieckie posterunki, do tego batalion Wehrmachtu stacjonujący kilkadziesiąt metrów od bramy i łącznie 3 tys. niemieckich żołnierzy w całym mieście.
Do akcji wyznaczono 16 żołnierzy AK, w tym czterech cichociemnych. Mieli do dyspozycji dwie ciężarówki i samochód osobowy.
Plan akcji, zaplanowanej na godzinę 17.00 opierał się na żelaznej dyscyplinie – zakazano mówienia po polsku, a użycie broni ograniczono do minimum, by nie sprowokować represji wobec cywilów. „Ponury” liczył, że Niemcy winę zrzucą na sowieckich partyzantów.
Jak pisze Wojciech Königsberg na stronie internetowej Polskiej Policji, o wyznaczonej godzinie pod bramę więzienia podjechał osobowy opel na policyjnych numerach. Wychylił się z niego jeden z partyzantów w mundurze niemieckim i podniesionym tonem nakazał wartownikowi otwierać bramę przed policją. Strażnik wpuścił ich do środka. Jednak coś musiało zwrócić jego uwagę, bowiem nie chciał zaprowadzić przybyłych do drugiej bramy. Strażnik stawił jednak bierny opór i został zastrzelony.
W tym samym czasie inna grupa AK-owców pokonała pięciometrowy płot od strony ul. Cegielnianej i po spenetrowaniu wyznaczonej części kancelarii dołączyła do załogi samochodu. Drugą bramę także „zdobyto”, wykorzystując fortel z fałszywym policjantem. Po jej otwarciu żołnierze sterroryzowali przebywających na wartowni strażników. Ostatnią przeszkodę stanowiła metalowa krata, za którą znajdowała się właściwa część więzienia. (…) Żołnierze przedostali się przez płot i przeszukali pozostałe pomieszczenia kancelarii. W jednym z pokoi zlikwidowani zostali komendant więzienia Oberwachtmeister Ludwig Hellinger, wcześniej pełniący podobną funkcję w Mannheim w Badenii-Wirtembergii, oraz jego zastępca Wachtmeister Walter Zöllner, przybyły z Diez w Nadrenii-Palatynacie.
Następnie partyzanci weszli na wieżyczkę strażniczą i po linie zjechali na wewnętrzny plac, gdzie zaatakowali niczego niespodziewających się strażników. Droga do celu była otwarta. Jak wspominał ten moment Paczkowski: Usłyszałem jakiś hałas na korytarzu, chwyciłem w rękę kij. Miałem już zdjęty opatrunek. Myślałem, że Niemcy chcą mnie zastrzelić, więc jeszcze wykonam ostatnią szarżę… Z rozmachem otworzyły się drzwi celi i zobaczyłem „Czarkę” (Rogowskiego) z „Motorem” (Wojnowski). Obaj trzymali w ręku pistolety maszynowe. Rogowski w rosyjskiej czapce na głowie krzyczał nienaturalnie głośno: „Wo imieni Stalina wy swobodny, wychoditie”.
Z przebywających na oddziale męskim 54 osób zdołano uwolnić ponad 40, w tym trójkę „wachlarzowców”, którzy zostali ewakuowani oplem „MZT-a”. Nie udało się niestety uwolnić „Mery”. Klucznica oddziału żeńskiego, wychodząc na miasto, zabrała klucze ze sobą, a na wysadzanie krat nie było warunków. Piwnik nakazał jednemu z podkomendnych przemówić do uwolnionych po rosyjsku, że po ich odjeździe mają odczekać 5 minut, a potem niech uciekają. Jednak więźniowie zrozumieli, że czas oczekiwania ma wynosić 20 minut (możliwe że żołnierz się przejęzyczył) i niestety większość z nich została pochwycona przez Niemców, którzy po około 10 minutach zjawili się w więzieniu. Zbiegli jedynie pojedynczy Polacy oraz partyzanci sowieccy.
Po 25 minutach cała grupa AK-owców wyjechała z więzienia, przesiadła się do innego samochodu i udając oddział niemiecki przedostała się wraz z uwolnionymi do Warszawy. Za tę świetną akcję Jan Piwnik został odznaczony Orderem Virtuti Militari.
Niestety Niemcy nie uwierzyli, że wykonawcami akcji byli partyzanci sowieccy. 22 stycznia 1943 r. w Janowie Poleskim w odwecie zamordowali 30 mieszkańców Pińska, wybierali spośród polskiej inteligencji. Wśród nich byli: burmistrz Pińska, profesor Felicjan Śliwiński, lekarz więzienny Stanisław Damecki, zarządca majątku Michał Wesel, inżynier Zygmunt Sulkowski, sekretarz magistratu miejskiego Bogdan Nowicki, przewodniczący Pińskiego Związku Inwalidów Wojennych Dominik Docznik, urzędnicy Mieczysław Juchniewicz i Jan Fryderychowicz, inżynier Antoni Dombrowa, pracownik bankowy Stefan Trojanowski, nauczyciele Bronisław Markowicz i Bronisław Stawicki, ks. Witołd Iwicki. Rozstrzelano i pochowano zakładników pod Iwanowem, tablica pamiątkowa z ich nazwiskami została umieszczona w katedrze w Pińsku.
W lutym 1944 roku „Ponury” został przeniesiony na obszar Nowogródzkiego Okręgu AK, gdzie w kwietniu 1944 r. powierzono mu dowództwo VII batalionu 77 pułku piechoty AK.
Poległ 16 czerwca 1944 r. pod Jewłaszami nad Niemnem w ataku na niemieckie bunkry. Został pochowany na wiejskim cmentarzu we wsi Wawiórka. Jego mogiłą opiekowała się miejscowa ludność polska.
Przez lata w PRL o „Ponurym” nie można było głośno mówić. Jego byli żołnierze daremnie zabiegali o sprowadzenie jego prochów do kraju. Udało się to dopiero w 1987 roku. Prochy „Ponurego” złożono w klasztorze w Wąchocku. Jego ponowny pogrzeb w Górach Świętokrzyskich odbył się 10-12 czerwca 1988 r. Uroczystość była jedną z największych manifestacji patriotycznych w latach 80. Do Wąchocka licznie dotarły grupy opozycjonistów, a „Solidarność” reprezentowała m.in. Anna Walentynowicz.
Jego bratanicą jest sędzia Barbara Piwnik, b. minister sprawiedliwości (2001-2002).
W Warszawie na ścianie budynku przy ul. Rakowieckiej 59a znajduje się tablica upamiętniająca nadanie odznaczeń za akcję w Pińsku. Widnieje na niej napis: W TYM DOMU/ W MIESZKANIU NR 6 HALINY CHĄDZYŃSKIEJ,/ ŻOŁNIERZA ARMII KRAJOWEJ,/ 13 LUTEGO 1943 ROKU/ CICHOCIEMNI/ POR. JAN PIWNIK PONURY/ ORAZ JEGO ZASTĘPCA/ POR. JAN ROGOWSKI CZARKA/ ORGANIZATORZY I DOWÓDCY/ UDANEJ AKCJI BOJOWEJ, PODCZAS KTÓREJ/ 18 STYCZNIA 1943 R./ UWOLNIONO Z WIĘZIENIA W PIŃSKU/ DOWÓDCĘ I ŻOŁNIERZY III ODCINKA WACHLARZA,/ ZOSTALI ODZNACZENI PRZEZ DOWÓDCĘ ARMII KRAJOWEJ/ GEN. BRYGADY STEFANA ROWECKIEGO GROTA/ KRZYŻAMI SREBRNYMI ORDERU WOJENNEGO/ VIRTUTI MILITARI.
wa/IPN.gov.pl/policja.gov.pl/










Dodaj komentarz
Uwaga! Nie będą publikowane komentarze zawierające treści obraźliwe, niecenzuralne, nawołujące do przemocy czy podżegające do nienawiści!