
Ekshumacje w Puźnikach. Fot: gov.pl/web/kultura
Szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, wzbudził kontrowersje swoimi słowami o poszukiwaniach ofiar UPA na Ukrainie. „Ryzyko nieuczciwych działań jest realne – do grobów można coś podrzucić lub wyjąć” — mówi Ołeksandr Ałfiorow. Twierdzi też, że świadectwa ustne świadków rzezi wołyńskiej bywają zawodną wskazówką i wskazuje na konieczność nadzoru ukraińskiego nad procesem.
W rozmowie z portalem RBK Ukraina, Ałfiorow przypomniał, że prezydenci Polski i Ukrainy zgodzili się, że ekshumacją ofiar rzezi wołyńskiej powinny zająć się Instytuty Pamięci Narodowej obu krajów.
— Ukraina i Polska zgodziły się, że czynią ten proces ze względu na wartości chrześcijańskie i europejskie — powiedział.
Jego zdaniem, aby uniknąć manipulacji, potrzebny jest jednak nadzór.
„Jestem przekonany, że w przyszłym roku, kiedy zostaną formowane polskie ekspedycje do prowadzenia poszukiwań, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej otrzyma budżet, który pozwoli mu nie tylko na prowadzenie poszukiwań w Polsce, ale także na nadzorowanie” – powiedział Ałfiorow.
Podkreślił, że problematyka prac poszukiwawczych jest często bardzo złożona i wymaga obecności specjalistów, w tym genetyków.
Ałfiorow uważa, że niektóre znaleziska „mogą stać się obiektem manipulacji”. Jako przykład wskazał ekshumacje w Puźnikach na Tarnopolszczyźnie, gdzie — jak powiedział — wśród szczątków, mężczyzn było więcej niż kobiet.
„I to pomimo faktu, że w tym czasie mobilizowała się zarówno armia radziecka, jak i niemiecka. To rodzi pytania” — mówi.
Ałfiorow sugeruje nieuczciwe działania: „Coś może zostać podrzucone do grobu lub, przeciwnie, usunięte”.
„To znaczy, że są różne, różne okoliczności. Dlatego podczas tych poszukiwań obserwacja jest konieczna, raporty są konieczne, aby ta historia była jak najbardziej transparentna” – podkreślił.
Jego zdaniem, zeznania ustne również są mało wiarygodne, gdyż często skutkują zawyżonymi liczbami.
Przypomnijmy, że 6 września w Puźnikach odbył się pogrzeb 42 Polaków – ofiar zbrodni dokonanej w tej wsi przez oddział UPA 80 lat temu, w lutym 1945 r. Ich szczątki z jednego z dwóch dołów ekshumowała w kwietniu-maju br. polsko-ukraińska ekipa koordynowana przez fundację Wolność i Demokracja z Warszawy. Według wiceszefa WiD Macieja Dancewicza, istnieje również druga masowa mogiła, kryjąca ok. 40 osób.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że szef ukraińskiego IPN próbuje w ten sposób podważyć wyniki ekshumacji ofiar zbrodni i stara się sztucznie stworzyć problem tam, gdzie go nie ma.
ba za rbc.ua










4 komentarzy
.
23 grudnia 2025 o 18:33(usun. obrażliwe) niech nie wykręca kota ogonem, bo w samych Puźnikach sprawa nie jest jeszcze skończona, a miejscowości do badań jest tysiące.
iwona1
24 grudnia 2025 o 13:02Nieładnie panie historyku…
Kressowiak
25 grudnia 2025 o 22:55Ta nikczemność przebija wszelkie dna które znalismy do tej pory….
Prezes ukraińskiego IPN sugeruje, że w Puznikach Polacy DORZUCILI jakieś DODATKOWE KOŚCI, których tam BYĆ NIE POWINNO ??????`…..przywieźli z Polski i dorzucili ????
A wszyscy polscy świadkowie (rodziny ofiar) którzy pokazują listy 80-90 ofiar w Puznikach…KŁAMIA !!!!!
Mieliśmy już wypowiedzi ukraińskiego ministra i parlamentarzystów, że Polacy KŁAMIĄ !!!!…ponieważ w Puznikach wykopano “tylko” 42 ofiary z tych ponad 80-ciu które deklarowali Polacy.
Te szumowiny nie dały pozwolenia na ekshumację drugiego miejsca w którym najprawdopodobniej zakopano pozostałych 40 zamordowanych, żeby teraz “udowadniać” że POLACY KŁAMIĄ i ZAWYŻAJĄ liczbę ofiar !!!
Czyż moze być bardziej gorszy przykład odrynarnej nikczemności i głupoty…..
dio1
26 grudnia 2025 o 11:46to dalej im pomagajmy wysyłajmy pieniądze , pomoc .Albo czegoś się nauczą albo w nic w zamian żadnej pomocy .
Taka jest wdzięczność Ukraińców z pomoc za spłacanie kredytów z nich , za starlinki , za otwarcie granicy . niepojęte
jeżeli im to się nie podoba to powinniśmy zamknąć granice i to byłby ich koniec .